Wiedzieliście o tym, że władze Amerykańskiej piłki nożnej, MLS, wymagają od klubów, aby te, systematycznie, dwa razy w tygodniu przesyłały do nich bardzo szczegółowe raporty o kontuzjach piłkarzy? Tak, aby mieli jasno na tacy kto zagra (bądź nie) w następnym meczu. Dziwne? Owszem. Dziwniejsze jeszcze bardziej, że w razie niedostosowania się do takich wymogów, zespoły będą płaciły odszkodowania i kary finansowe. I właśnie taką karę nałożono na LA Galaxy, tylko dlatego, że w wysłanym raporcie nie nadmienili o problemach z plecami…
… Davida Beckhama. Klub nie był pewny czy wystąpi, MLS uznało jednak, że nawet to wymagało od nich zgłoszenia na piśmie, w związku z czym z lekkim sercem wlepili “mandacik” na sumę 5 000 dolarów. I chociaż suma taka na pewno nawet nie uszczypnie tej znanej formacji, to sam fakt wydaje się mocno zastanawiający. Beckham od dawna użala się nad swoimi problemami z plecami, w większości meczów jednak normalnie występuje i w tym również – mógł. Ostatecznie, nie zagrał.
Kwestia pojawia się taka, czy nie było to czasem zagranie pod publikę. Wiemy bowiem, że gracza ściągnięto aby zapełnić trybuny, cel jednak ostatecznie osiągnięty nie został. Być może więc władze i klub robią wszystko co mogą, aby dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Nie wnikamy, mamy za to nadzieję, że więcej takich chorych “akcji” oglądać nie będziemy. Bo jeśli MLS rzeczywiście zależy na takich raportach, to niech kara za niedopełnienie obowiązków wyniesie pół miliona, może wtedy każdy podejdzie poważniej, do tak śmiesznych ustaleń.






