blog board

Wygraj konkurs, napisz bloga!

Mamy dla was niespodziankę, wykierowaną w osoby, które lubią typować mecze sportowe. Tak, tak, typerzy, w końcu coś specjalnie dla was! Napiszcie analizę dowolnie wybranego meczu (z oferty Betsson), opiszcie ją dokładnie, użyjcie do tego wszystkich zdolności dziennikarskich jakie posiadacie. Cieszcie się pisaniem i stwórzcie dzieło, które trafi na oficjalną stronę Betsson Polska! Jest o co walczyć, tym bardziej, że prócz tej prestiżowej publikacji czekają na was nagrody pieniężne do wykorzystania w zakładach sportowych i kasynie Betsson!

Typ waszego meczu wcale nie musi być trafny, ważne aby cała analiza była sensowna i pozwoliła naszym użytkownikom uwierzyć, że naprawdę warto postawić na wybrane przez was zdarzenie. Wierzymy, że jesteście w stanie napisać to znacznie lepiej, niż my. Dlatego też mówimy śmiało – do dzieła. Swoje analizy prosimy zgłaszać na naszym oficjalnym blogu, pod tym wpisem w komentarzach.

Konkurs rozstrzygniemy w piątek (25 luty) o godzinie 12:00, czyli w samo południe. Wybierzemy najlepsze prace, z których aż trzy trafią na główną stronę blogu Betsson. Poniżej prezentujemy Wam dodatkowe nagrody, które tylko czekają aby trafić na wasze konta do gry!

1 miejsce: 111 PLN na zakłady + 33 EURO na kasyno + Blog na Betsson
2 miejsce: 88 PLN na zakłady + 22  EURO na kasyno + Blog na Betsson
3 miejsce: 55 PLN na zakłady + 11  EURO na kasyno + Blog na Betsson
Nagrody pocieszenia – 7x 11 PLN na zakłady + 5 EUR na kasyno

KILKA DODATKOWYCH INFORMACJI:

- Wystarczy napisać jedną analizę aby wziąć udział w konkursie,

- Opisywane zdarzenie ma dotyczyć okresu 21-28 luty br.,

- Każdy użytkownik może napisać maksymalnie trzy analizy, wszystkie wezmą udział w konkursie,

- Oceny dokona nasz specjalista do zdarzeń sportowych,

- Analizy można wysyłać do piątku, godziny 10:00.

UWAGA!

Drodzy konkursowicze! Odpowiadając na Wasze liczne zgłoszenia dotyczące zbyt dużych ograniczeń Facebook’a, uprzejmie informujemy, że aby ułatwić Wam uczestnictwo w konkursie zmieniamy formę nadsyłania swoich analiz. Swoje teksty prosimy wklejać tutaj, pod ten wpis na blogu. Jest to zdecydowanie najwygodniejsza forma.

Odpowiadamy jednocześnie, że dotychczasowe analizy, które były załączone na naszym kanale Facebooka BIORĄ udział w konkursie, i osoby, które już wykonały swoje zadanie, nie muszą tego w żaden sposób ponawiać!

Powodzenia!

  • http://topsy.com/about.betsson.com/pl/wygraj-konkurs-napisz-bloga/?utm_source=pingbackutm_campaign=L2 Tweets that mention Wygraj konkurs, napisz bloga! – Betsson — Topsy.com

    [...] This post was mentioned on Twitter by Betsson.com, betssonnews. betssonnews said: Wygraj konkurs, napisz bloga! – Betsson http://is.gd/BMrk9d [...]

  • Ewelinka6612

    Wystarczy napisać jedną analize? Czy im wiecej tym lepiej??? Mam konto na betsoonie i chce wziąsc w tym udzial ale nie mam na fecebuku wiec moge analize pisac z konta dziewczyny z tego wlasnie co pisze ten komentarz?

  • Betsson

    Śmiało. Byle analiza znalazła się w notatniku na FB. Wystarczy napisać jedną analizę, ale jeśli znajdzie się ich więcej – automatycznie szansa na zwycięstwo wzrośnie. Punkt odnośnie ilości analiz dodaliśmy na blogu.

  • Ewelinka6612

    Mozecie mi dokladniej wyjasnic gdzie to mam pisac lub wkleic jak napisze w notatniku na FB? a dokladniej troche sie na tym nie znam?

  • Ewelinka6612

    gdzie jest ten notatnik? bo pisze ze ma sie znalesc w natatniku na FB

  • NBA typer

    Witam. Czy analizę można przesłać jutro ? Ponieważ nie ma jeszcze kursów na jutrzejsze mecze NBA. Pozdrawiam.

  • Ewelinka6612

    kolego analize trzeba wyslac zanim rozpocznie sie mecz wiec mozna. Sluchaj moze ty mi pomozesz wchodze w notatki i wyskakuje mi takie info Przez tę stronę nie zostały wygenerowane żadne notatki. o co chodzi? czyli nie moge teraz wyslac analizy masz taki sam problem wytlumacz mi

  • Betsson

    UWAGA: Z powodu problemów z opcją Notatnika na Facebook zmieniliśmy troszkę formę konkursu – informacje są dostępne powyżej, w naszym blogu. Mamy nadzieję, że nie pojawi się więcej kłopotów. Powodzenia!

  • Betsson

    UWAGA: Z powodu problemów z opcją Notatnika na Facebook zmieniliśmy troszkę formę konkursu – informacje są dostępne powyżej, w naszym blogu. Mamy nadzieję, że nie pojawi się więcej kłopotów. Powodzenia!

  • Betsson

    UWAGA: Z powodu problemów z opcją Notatnika na Facebook zmieniliśmy troszkę formę konkursu – informacje są dostępne powyżej, w naszym blogu. Mamy nadzieję, że nie pojawi się więcej kłopotów. Powodzenia!

  • Ewelinka6612

    ale juz idzie pisac w notatniku o to link http://www.facebook.com/editno… wiec gdzie to pisac jak mozna sprawdzic czy to doszlo do was????

  • Ewelinka6612

    ale juz idzie pisac w notatniku o to link http://www.facebook.com/editno… wiec gdzie to pisac jak mozna sprawdzic czy to doszlo do was????

  • Betsson

    Tak jak napisaliśmy na FB – lepiej i bezpieczniej pisać na tablicy.

  • Betsson

    Tak jak napisaliśmy na FB – lepiej i bezpieczniej pisać na tablicy.

  • Messsifcb

    Na co kładziony jest główny nacisk w analizie?

  • Messsifcb

    Na co kładziony jest główny nacisk w analizie?

  • Betsson

    Na treść głównie i sens całego tekstu, czyli innymi słowy – chodzi o to aby przekonywał on do przedstawianych przez nas racji.

  • Ewelinka6612

    Czyli moge opisac mecz ktory odbedzie sie w sobote? a mozna dowolny mecz jesli nawet kurs jest 1.20 czy jest to jakos okreslone czy nie ma to wplywu na decyzje ??? chodzi tylko o sens analizy ???

  • Ewelinka6612

    Czyli moge opisac mecz ktory odbedzie sie w sobote? a mozna dowolny mecz jesli nawet kurs jest 1.20 czy jest to jakos okreslone czy nie ma to wplywu na decyzje ??? chodzi tylko o sens analizy ???

  • Betsson

    Tak, chodzi o sens analizy, nie ma tu znaczenia, czy kurs na mecz wynosi 1.01 czy 1000.00 :)

  • Ewelinka6612

    Ale powinniście znaleść inne miejsce do podawania tych analiz ktos podal na tablicy na 6 razy bo mozna tylko 1000znakow w jednej wiadomosci to sie nie trzyma kupy chyba ze mamy tak wysylac?

  • bratkov

    Trochę szkoda przytaczając jeden fakt. Biorąc pod uwagę to, że analiza meczu zostanie przedstawiona na stronie Betsson Polska najbardziej ” rozchwytywane” analizy będą dotyczyć tych najpopularniejszych zdarzeń czyli LM, szlagierowych pojedynków z europejskich lig :) / na pewno lepiej byłoby gdyby można było posyłać na maila jakoś ale jeżeli mają być oficjalnie dostępne to warto wymyślić coś aby można było wrzucać je w całości na fcbk-u

  • Betsson

    To nie ma znaczenia, czy w gre wchodzi starcie LM czy 2 ligi angielskiej – wybierzemy naszym zdaniem najlepsze, nie najbardziej popularne. Bez obaw.

  • Betsson

    PROSIMY O WKLEJANIE SWOICH ANALIZ TU – W KOMENTARZACH.

  • futro

    konieczne jest posiadanie konta na betssonie, by móc wystartować w konkursie?

  • futro

    konieczne jest posiadanie konta na betssonie, by móc wystartować w konkursie?

  • Adin88

    Realu Madryt.
    Olimpic Lyon:Druzyna Lyonu przez wiele lat byla zdecydowanie najlepsza druzyna w lidze francuskiej. Potrafila zapewniac sobie zwyciestwo kilka kolejek przed zakonczeniem sezonu ligowego ze wzgledu na bardzo duza przewage punktowa nad rywalami. Obecnie sytuacja zmienila sie diametralnie. W tym momencie druzyna Lyonu zajmuje dopiero 4 miejsce w Lidze i nie ma zadnej pewnosci, ze w kolejnym sezonie wystapi w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Do liderujacego Bordeaux strata wynosi az 8 punktów, a przykladowo zajmujacy 9 miejsce w tabeli zespól Lorient posiada strate do Lyonu w wysokosci jedyne 5 punktów! Sytuacja jest wiec bardzo wyrównana i niekorzystna dla zespolu Lyonu. Patrzac na ich ostatnie wyniki moze sie wydawac, ze znajduja sie oni w dosc stabilnej formie, aczkolwiek w waznych meczach jak np. z najwiekszym zaskoczeniem pozytywnym tego sezonu Montepelierem na wlasnym stadionie zdarzyla im sie porazka. Podobnym rezultatem zakonczylo sie spotkanie z zespolem Lille ( 3-4 ) oraz Bordeaux ( 0 -1 ), co swiadczy o slabej formie Lyonu w starciach z bardzo silnymi druzynami. Nie inaczej jest w Lidze Mistrzów, gdzie druzyna Lyonu zajela dopiero 2 miejsce w tabeli i ledwo awansowala do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Co wiecej pierwsza lokate zajela druzyna Fiorentiny, która znajduje sie obecnie w fatalnej formie i jest skazywana na wysokie porazki w starciu z Bayernem Monachium. Z drugiej strony na trzecim miejscu w grupie znalazla sie druzyna Liverpoolu, co swiadczyc moze o wysokiej formie druzyn, które ja przescignely w Lidze Mistrzów.

    Olimpic Lyon: Obecnie zajmuje 4 pozycję w tabeli z dorobkiem 41 punktów. Bilans meczowy to 11-8-5, natomiast bramkowy: 38-24. Gospodarze do spotkania wyjdą bez kontuzjowanego napastnika: Lisandro López (16/6)

    Grupa powolanych piłkarzy: Lloris, Vercoutre, Réveillère, Gassama, Cissokho, Diakhaté, Lovren, Cris, Toulalan, Gonalons, Källström, Gourcuff, Bastos, Delgado, Grenier, Pied, Pjanic, Lacazette, Briand, Gomis.

    Real Madryt:Fakt, ze druzyna madryckiego Realu naszpikowana jest gwiazdami powinien byc znany kazdej osobie, która ma jakikolwiek zwiazek z ligowym futbolem w Europie. Wielka fascynacja galaktyczna jedenastka Realu szybko jednak minela i zaciekawieni kibice z pewnoscia przestali sledzic wyniki Realu w starciach ligowych, gdyz Barcelona nawet bez gigantycznych wkladów finansowych prezentuje sie w lidze o wiele lepiej i pewnie zajmuje od poczatku sezonu pierwsza lokate. Madrytowi tak jak zawsze zdarzaja sie na przestrzeni dlugiego i meczacego sezonu wpadki z o wiele slabszymi od siebie rywalami jak np. 0-1 na wyjezdzie z Bilbao. W Lidze Mistrzów Real spisywal sie o wiele lepiej, aczkolwiek nie mial w grupie najbardziej wymagajacych rywali, którzy mogliby mu pewnie odbierac punkty. Wygrane z Milanem byly jak najbardziej naturalne, choc jak widac i jak mozna bylo sie z pelnym obiektywizmem spodziewac zespól Realu nie utrzyma bardzo wysokiej formy przez dluzsza czesc sezonu i mimo bardzo wysokich zwyciestw z nizszej klasy rywalami sa oni w stanie powalczyc co najwyzej o pólfinal Ligi Mistrzów.

    Real Madryt: aktualnie wicelider tabeli z dorobkiem 60 punktów, bilans meczowy 19-3-2 natomiast bramkowy: 55-19. Goscie zagrają bez leczącego kontuzje Napastnika G Higuaín (12/7)

    Pełna kadra:
    Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
    Obrońcy: Pepe, Ramos, Albiol, Arbeloa, Marcelo, Garay, Carvalho;
    Pomocnicy: Lass, Alonso, Khedira, Kaká, Granero, León, Canales, Özil, Di María;
    Napastnicy: Cristiano Ronaldo, Benzema, Adebayor

    Typ: Real Madryt

  • Adin88

    Realu Madryt.
    Olimpic Lyon:Druzyna Lyonu przez wiele lat byla zdecydowanie najlepsza druzyna w lidze francuskiej. Potrafila zapewniac sobie zwyciestwo kilka kolejek przed zakonczeniem sezonu ligowego ze wzgledu na bardzo duza przewage punktowa nad rywalami. Obecnie sytuacja zmienila sie diametralnie. W tym momencie druzyna Lyonu zajmuje dopiero 4 miejsce w Lidze i nie ma zadnej pewnosci, ze w kolejnym sezonie wystapi w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Do liderujacego Bordeaux strata wynosi az 8 punktów, a przykladowo zajmujacy 9 miejsce w tabeli zespól Lorient posiada strate do Lyonu w wysokosci jedyne 5 punktów! Sytuacja jest wiec bardzo wyrównana i niekorzystna dla zespolu Lyonu. Patrzac na ich ostatnie wyniki moze sie wydawac, ze znajduja sie oni w dosc stabilnej formie, aczkolwiek w waznych meczach jak np. z najwiekszym zaskoczeniem pozytywnym tego sezonu Montepelierem na wlasnym stadionie zdarzyla im sie porazka. Podobnym rezultatem zakonczylo sie spotkanie z zespolem Lille ( 3-4 ) oraz Bordeaux ( 0 -1 ), co swiadczy o slabej formie Lyonu w starciach z bardzo silnymi druzynami. Nie inaczej jest w Lidze Mistrzów, gdzie druzyna Lyonu zajela dopiero 2 miejsce w tabeli i ledwo awansowala do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Co wiecej pierwsza lokate zajela druzyna Fiorentiny, która znajduje sie obecnie w fatalnej formie i jest skazywana na wysokie porazki w starciu z Bayernem Monachium. Z drugiej strony na trzecim miejscu w grupie znalazla sie druzyna Liverpoolu, co swiadczyc moze o wysokiej formie druzyn, które ja przescignely w Lidze Mistrzów.

    Olimpic Lyon: Obecnie zajmuje 4 pozycję w tabeli z dorobkiem 41 punktów. Bilans meczowy to 11-8-5, natomiast bramkowy: 38-24. Gospodarze do spotkania wyjdą bez kontuzjowanego napastnika: Lisandro López (16/6)

    Grupa powolanych piłkarzy: Lloris, Vercoutre, Réveillère, Gassama, Cissokho, Diakhaté, Lovren, Cris, Toulalan, Gonalons, Källström, Gourcuff, Bastos, Delgado, Grenier, Pied, Pjanic, Lacazette, Briand, Gomis.

    Real Madryt:Fakt, ze druzyna madryckiego Realu naszpikowana jest gwiazdami powinien byc znany kazdej osobie, która ma jakikolwiek zwiazek z ligowym futbolem w Europie. Wielka fascynacja galaktyczna jedenastka Realu szybko jednak minela i zaciekawieni kibice z pewnoscia przestali sledzic wyniki Realu w starciach ligowych, gdyz Barcelona nawet bez gigantycznych wkladów finansowych prezentuje sie w lidze o wiele lepiej i pewnie zajmuje od poczatku sezonu pierwsza lokate. Madrytowi tak jak zawsze zdarzaja sie na przestrzeni dlugiego i meczacego sezonu wpadki z o wiele slabszymi od siebie rywalami jak np. 0-1 na wyjezdzie z Bilbao. W Lidze Mistrzów Real spisywal sie o wiele lepiej, aczkolwiek nie mial w grupie najbardziej wymagajacych rywali, którzy mogliby mu pewnie odbierac punkty. Wygrane z Milanem byly jak najbardziej naturalne, choc jak widac i jak mozna bylo sie z pelnym obiektywizmem spodziewac zespól Realu nie utrzyma bardzo wysokiej formy przez dluzsza czesc sezonu i mimo bardzo wysokich zwyciestw z nizszej klasy rywalami sa oni w stanie powalczyc co najwyzej o pólfinal Ligi Mistrzów.

    Real Madryt: aktualnie wicelider tabeli z dorobkiem 60 punktów, bilans meczowy 19-3-2 natomiast bramkowy: 55-19. Goscie zagrają bez leczącego kontuzje Napastnika G Higuaín (12/7)

    Pełna kadra:
    Bramkarze: Casillas, Dudek, Adán;
    Obrońcy: Pepe, Ramos, Albiol, Arbeloa, Marcelo, Garay, Carvalho;
    Pomocnicy: Lass, Alonso, Khedira, Kaká, Granero, León, Canales, Özil, Di María;
    Napastnicy: Cristiano Ronaldo, Benzema, Adebayor

    Typ: Real Madryt

  • Betsson

    A jak chciałbyś otrzymać nagrody? :-)

  • futro

    nie mogę założyć po ewentualnej wygranej ?

  • Mr Rubin

    Ferrer vs. Ungur

    Typ: Ungur (+5,5 gema)
    Kurs: @2,10

    Po rewelacyjnym value na Safarovą nadszedł czas na zmianę nawierzchni, tym razem przenosimy się do Acapulco gdzie rozgrywany jest turniej rangi ATP oraz WTA. Rywalizacja toczy się na nawierzchni CLAY, faworytem do zwycięstwa jest David Ferrer – broni tytułu z przed roku. Już około godziny 4:00 to właśnie obrońca tytułu z przed roku zmierzy się w pierwszej rundzie z Reprezentantem Rumunii – Adrianem Ungurem.

    Faworytem jest Hiszpan, jednak ja kursu 1,05 nie mam zamiaru Wam oferować. Ferrer to potęga na cegle, zaraz po Nadalu to on przejmuje pałeczkę świetnego ceglisty. W tamtym roku wygrał tutaj, każdy turniej wysoko plasowany – jednak w tym roku to będzie dopiero jedno pierwszy turniej na cegle. Dotychczas spisuje się fenomenalnie, najpierw wygrał Auckland następnie doszedł aż do półfinału AO gdzie w czwartym secie uległ Murray'owi po tie breaku. Po tygodniowej przerwie wystąpił w Rotterdamie (nawierzchnia halowa) porażka w pierwszej rundzie z… Nieminenem. Stawiałem ten mecz, śledziłem i nie wierzyłem co się dzieje z Hiszpanem – pierwszy set przegrany szybko, w drugim z prowadzenia podajże 3-1 przegrywa 4-6 i cały mecz w stosunku 0-2. Po tym meczu miał przerwę, przyleciał tutaj i mam nadzieję że postara się o obronę tytułu – oby nie szalał zbytnio w pierwszej rundzie.

    Przeciwnikiem będzie Ungur, tenisista świetnie potrafi trzymać swoje podanie. Kilka razy mi się zdarzyło go śledzić, może raz czy dwa postawić – niby nic rewelacyjnego ale na CLAY'u jakoś mu idzie. W poprzednich latach wygrał dwa challengery, zaliczył kilka finałów, półfinałów, spotkał się z typowymi “ceglistami” i potrafił ich ogrywać np. Luczaka, Andujaj-Albę itd. Jak dla mnie już jest to sygnał że stać go na wygrywanie, może nie od razu z hiszpanem lecz na kilka gemów na spokojnie. Tutaj w kwalifikacjach wyeliminował Diego Junqueire w dwóch setach! następnie 2-1 ograł Navarro-Pastor'a – czyli typowych “ceglistów”.

    Reasumując, linia jest dość niska, do tego dochodzi fakt że posiada warunki do grania, podanie utrzymać potrafi, w kwalach zachwycił wiec czego więcej oczekiwać? liczę na wynik 6:4, 6:3 dla Hiszpana – więc mnie ten wynik zadowala.

    Ps. dla zainteresowanych, w bet365 macie over 17,5 gemów @1,61 – oczywiście pewniejszy typ :)

  • Betsson

    Owszem, możesz.

  • Ewelinka6612

    piszesz analize i co chwile druzyna Lyonu…czasami trzeba uzyc innego sformułowania jak podopiecznie trenera…,lub gopodarze itp…

  • szczerkoss

    Golden State Warriors – Boston Celtics : Handicap ( 5 : 0 ) Wliczając dogrywkę 1.91

    Wracamy do RS. Z góry uprzedzam, że niektórzy koszykarze, korzystając z All-Star Weekend pojechali sobie na krótkie wakacje, lub też popili w domu itp., dlatego nie radziłbym w takim razie szaleć jakoś ze stawkami.

    Przygotowałem analizę spotkania GSW v Celtics, możecie się zdziwić, że stawiam przeciw Celtom, ale po przeczytaniu analizy być może zmienicie zdanie. Jak wiadomo, czterech Celtów grało w All Star Game – Rajon Rondo, Ray Allen, Paul Pierce i Kevin Garnett. Do tego Paul Pierce i Ray-Ray (który od niedawna dzierży rekord trafionych trójek w historii całej NBA, pobił świetnego strzelca – Reggiego Millera) w sobotni wieczór brali udział w 3-point Contest. Z drużyny GSW tylko Steph Curry i Dorrel Wright dostąpili zaszczytu występu podczas ASW – pierwszy grał w piątkowym meczu Rookies v Sophomores oraz uczestniczył w Taco Bell Skills Challenge, natomiast drugi z nich, tak jak Ray-Ray próbował swoich sił w konkursie rzutów za 3 (Curry wygrał Taco Bell Skills Challenge). Tyle na razie w tym temacie.

    Do czego dążyłem w powyższym akapicie – tutaj można się zastanawiać. Natomiast oglądałem All – Star Game. Widziałem w jakiej formie są graczy Celtów. Nie wyglądało to za dobrze, gdy w czwórkę przebywali na boisku. Allen i Pierce słaba forma rzutowa. Rondo nie trafiający prostych layupów i grający “jak nie On”. Można uznać, że Garnett zagrał na normalnym poziomie. Ja wiem, że to All Star Game i tam nie każdy przykłada się tak jak podczas normalnego meczu.

    Jednak z drużyną z Oakland, kiedy grają u siebie, nie ma żartów. Celtics przekonują się tego na własnej skórze od dawna:

    Celtics are 0-5 ATS in the last 5 meetings.

    Do tego przegrali 5 ostatnich spotkań, które odbywały się w Oracle Arena. Do tego może się to wydawać śmieszną statystyką, ale:

    Warriors are 4-0 ATS in their last 4 Tuesday games.

    Widocznie Warriors uwielbiają grać we wtorki, kiedy NBA organizuje tzw. Fan Night. Mimo to, Celci też we wtorki nie są gorsi (Celtics are 5-1 ATS in their last 6 Tuesday games.).

    Reasumując. Head-to-Head i ogólna forma Warriors u siebie pozwalają mi wysnuć teorię, że drużyna z Oakland jest w stanie nie przegrać więcej, niż czterema punktami. Obejrzałem trochę ich meczy w tym sezonie, ich podstawowa broń to dwójka “guards” – Steph Curry i Monta Ellis. Liczę w szczególności na tego drugiego – w ostatnim meczu z Celtami rzucił 37 punktów !

    Ciekawostka – Boston nadal osłabiony brakiem aż trzech centrów – z powodu kontuzji nie zagrają Shaquille i Jermaine O'neal, a Semih Erden jest w Turcji, opiekuje się chorą matką. Mimo wszystko siła Warriors tkwi w rzutach za 3 i wjazdach pod kosz Monty Ellisa (David Lee i Andris Biedrins, a szczególnie ten drugi, rzadko dostają piłkę tyłem do kosza – jest to niezgodne z koncepcją GSW – szybkie przechodzenie z obrony do ataku). Liczę na dobry mecz, już w nocy z wtorku na środę, niestety bardzo późno, gdyż o 4.30 polskiego czasu. Pozdrawiam.

    PS. Pewnie większość z was nie będzie wiedzieć o co chodzi z tym ATS – już wyjaśniam – to jest formuła Against The Spread, czyli jak dana drużyna spisuje się statystycznie przeciw handicapowi.

  • NBA typer

    “Do czego dążyłem w powyższym akapicie – tutaj można się zastanawiać. Natomiast oglądałem All – Star Game.” – oczywiście to troszkę źle sformułowałem, chodziło mi o to, że czytający mogą się zastanawiać, ja natomiast oglądałem co nieco i zaobserwowałem formę danych zawodników :-) Pozdrawiam.

  • Krzysztofers

    Inter Mediolan – Bayern Monachium 2,25 3,30 3,25 typ: REMIS

    Teoretycznie środowy wieczór przyniesie największy szlagier w tegorocznej edycji Champions League. Pomimo powszechnie panującego przekonania o hegemonii piłkarskiej Barcelony, to właśnie na San Siro wyjdą dwie najmocniejsze ekipy na Starym Kontynencie. Według bukmacherów, podobnie jak przed rokiem, faworytem tego starcia są mediolańczycy. Czy słusznie?

    Z Bernabeu na San Siro

    Lekkomyślnym byłoby typowanie tego wyniku poprzez pryzmat madryckiego finału. Zbyt wiele zmieniło się od maja ubiegłego roku w ekipie mistrza Włoch. O ile zmiana oblicza gospodarzy tego spotkania jest niekwestionowana, o tyle mniej roszad dokonano w niemieckiej ekipie. Na stanowisku trenera utrzymał się wielki przegrany- Louis van Gaal, pomimo nie najlepszej atmosfery w szatni Bawarczyków. Inter stracił swoje najmocniejsze ogniwo, ojca sukcesów i piłkarzy, guru i charyzmatyka, rozkochującego w sobie nawet takich twardzieli jak Marco Materazzi. Sprzedaż krnąbrnego, acz bardzo utalentowanego Balotelliego do Manchesteru City okazała się strzałem w dziesiątkę. Młody Włoch w Anglii nie zachwyca, zaś konto właściciela klubu, Massimo Morattiego zasilił spory zastrzyk gotówki. Inaczej wygląda sytuacja u Bawarczyków; kręgosłup tej drużyny stanowią nadal ci sami zawodnicy, których łzy po przegranym finale schły bardzo długo.

    Sytuacja kadrowa i nastroje w Interze Mediolan

    Inter przespał letnie okienko transferowe; nie powiodła się taktyka wyczekiwania do ostatniego dnia okienka transferowego, mająca na celu obniżenie żądań finansowych za piłkarzy, którymi się interesowali. Poparcie Massimo Morattiego dla idei finansowego fair play nie wyszło na dobre wobec plagi kontuzji, która miała nadejść. Następcą Mourinho mianowano Rafaela Beniteza, autora sukcesu Liverpoolu w Champions League. Introwertywny charakter, jakże przeciwny otwartości i charyzmie poprzednika, nie pozwolił na znalezienie wspólnego języka z Zanettim i spółką. Inter zawodził, uległ Atletico w Superpucharze Europy, w Serie A stracił kontakt z pierwszym miejscem na rzecz rywala zza miedzy. Triumf w Klubowych Mistrzostwach Świata nie zrobił wrażenia na właścicielu klubu, zważywszy na poziom reprezentowany przez obecne tam ekipy, jaki i fakt przedwczesnego(w półfinale) pożegnania się z rozgrywkami postrzeganego za głównego rywala Internacionalu Porto Alegre. W Lidze Mistrzów silniejszy w grupie okazał się Tottenham i tym samym Nerazzurri wyszli z grupy „dopiero” z drugiej lokaty. Niekorzystna sytuacja Rafy wynikała także z porażki w derbach Mediolanu 0:1 z Milanem, po wyjątkowo bezbarwnym występie. Dość powiedzieć, że w poprzednim sezonie te najbardziej gorące mecze w Mediolanie, kończyły się wygraną Interu, kolejno 4:0 i 2:0(większość meczu Inter grał w dziesiątce, po czerwonej kartce Sneijdera za „przyklaskiwanie” sędziemu za niesłuszną zdaniem Holendra decyzję). Benitez w porywie emocji, związanych z triumfem na KMŚ odważył się na ultimatum wobec Morattiego, żądając transferów styczniu i grożąc odejściem w wypadku odmowy. Podziękowano mu za pracę i zatrudniono człowieka odpowiedzialnego za odmianę postawy mistrzów Włoch. Leonardo, poważnie związany z AC Milan w czasie kariery piłkarskiej objął stery u lokalnego rywala. Zbyt wcześnie, aby oceniać jak bardzo poprawa postawy Interu w tym roku wynika z wkładu brazylijskiego szkoleniowca, aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że drużyna zyskała świeżość. Strata do liderującego Milanu zmalała do 5 punktów, ponadto Nerazzurri kontynuują marsz po Puchar Włoch, gdzie dotarli do etapu półfinałowego. Mówi się o poprawie stylu gry, zmianie go na bardziej ofensywny. Na pewno zmianę na lepsze da się zauważyć, widać ofensywną myśl Leonardo, która stopniowo będzie wdrażana w umysły swoich podopiecznych. W realizacji tego celu ma pomóc duet z Genui, zakupiony podczas styczniowego okienka transferowego: Giampaolo Pazzini, snajper reprezentacji Włoch(Sampdoria), a także Houssine Kharja(Genoa). Wskutek długotrwałej kontuzji Waltera Samuela, sprowadzono nadzieję włoskiej piłki- Andreę Ranocchię. Ten ostatni z każdym meczem poczyna sobie coraz pewniej i wyrasta na prawdziwego lidera obrony mediolańczyków. Formacja ta, będąca domeną i najmocniejszym punktem Interu Mourinho, w tym sezonie prezentuje znacznie niższy poziom. Wpływ na to miały kontuzje Julio Cesara, Lucio i Waltera Samuela, jednych z kilkunastu ofiar prawdziwej plagi kontuzji za kadencji Beniteza. Porażającego wrażenia nie wywołuje kadra mediolańczyków na mecz, jeśli wziąć pod uwagę obecną formę zawodników.

    Na problemy z żołądkiem narzekał Samuel Eto’o, który obok Gorana Pandeva jest jedynym napastnikiem dostępnym na to spotkanie. Diego Milito leczy kolejny uraz mięśnia, Pazzini nie może zagrać ze względu na występy w Sampdorii podczas eliminacji do Champions League. Wracając do duetu, który znalazł się w kadrze; Eto’o po wspaniałym początku sezonu, kiedy bombardował bramki rywali wielką ilością zdobywanych bramek znacznie obniżył loty. Powrócił na pozycję skrzydłowego, bocznego napastnika, na której widział go Mourinho. Forma Pandeva, choć chwalonego za ostatni występ przeciwko Cagliari, pozostawia wiele do życzenia i mówi się o jego odejściu w czerwcu, i to właśnie do…Bayernu. Za ostatni dobry występ Macedończyka można uznać wygraną z Milanem 2:0 w poprzednim sezonie, kiedy ten ustalił wynik spotkania strzałem z rzutu wolnego. Martwić może niedyspozycja lidera zespołu z poprzedniego sezonu, Wesley’a Sneijdera. W tym sezonie słabe występy przeplata z kontuzjami. Widać u niego ogromną chęć do gry, wielkie zaangażowanie, lecz rezultaty tych starań są nikłe. Kibice we Włoszech już dawno zapomnieli o cudownych prostopadłych podaniach, kapitalnych uderzeniach z dystansu czy markowych niemalże trafieiach z rzutów wolnych. Wyjątek stanowi niedawne spotkanie z Romą, w którym Holender kapitalne zawody uwieńczył cudownym golem. Pomoc Interu prezentuje się solidnie, natomiast obrona jest słabym elementem układanki Leonardo.

    Ostatnie pięć spotkań Interu:

    Inter-Cagliari 1:0

    Fiorentina-Inter 1:2

    Juventus-Inter 1:0

    Inter-Roma 5:3

    Bari-Inter 0:3

    Przypuszczalna jedenastka: Cesar,Zanetti, Lucio, Ranocchia, Maicon,Kharja(Stankovic), Motta, Cambiasso, Sneijder,Coutinho,Eto’o

    Wobec niepewnej gry Chivu i bogactwa w środku pola, Leonardo powinien postawić na Zanettiego. Miejsce na prawej flance zajmie oczywiście Maicon. Solidna postawa tych dwóch będzie miała bardzo wyraźny wpływ na wynik meczu, ze względu na bardzo mocne „skrzydła” Bayernu. Łącznikiem między obroną, a pomocą będzie tradycyjnie Cambiasso, w czym będzie pomagał mu Marokańczyk Kharja. Być może w jego miejsce zobaczymy prawdziwego wojownika, jakim jest Dejan Stankovic. Za uspokajanie gry odpowiedzialny będzie Motta, który nierzadko zaskoczy niekonwencjonalnym podaniem. Za kreowanie gry odpowie Sneijder i młodziutki, ale bardzo utalentowany Coutinho. Strzelanie bramek koledzy pozostawią Samuelowi Eto’o.

    Sytuacja kadrowa i nastroje w Bayernie Monachium

    Bayern podobnie jak Inter, wciąż ma nadzieję na mistrzostwo swojego kraju. Strata do Borussii Dortmund wydaje się jednak bardzo ciężka do nadrobienia. Bardzo niedobrą wiadomością dla Interu jest fakt, że w meczu wystąpi super-duet skrzydłowych: Robben-Ribery. Brak tego ostatniego pozwolił w ubiegłorocznym finale skupić się na holenderskim wirtuozie; obecnie Leonardo będzie miał ciężki orzech do zgryzienia, organizując krycie na obydwu zawodników. W spotkaniu wystąpi także znajdujący się w bardzo dobrej formie, Mario Gomez. Bastian Schweinsteiger zapowiada, że wraz z kolegami na coś do udowodnienia mistrzom Włoch. Niemiecka prasa informuje o konfliktach w szatni, a także braku sympatii wobec trenera piłkarzy Bayernu. Wydaje się, że wspólny cel, jakim jest utarcie nosa pogromcom z poprzedniego sezonu jest w stanie zjednoczyć zwaśnione strony.

    Mainz-Bayern 1:3

    Bayern-Hoffenheim 4:0

    Koeln- Bayern 3:2

    Werder- Bayern 1:3

    Bayern- Kaiserslautern 5:1

    Przypuszczalna jedenastka:

    Kraft-Lahm, Tymoschuk, Badstuber, Luiz Gustavo, Schweinsteiger, Pranjic, Ribery, Mueller, Robben, Gomez

    Szykuje się prawdziwa walka w środku pola, gdzie Bastian Schweinsteiger nie zamierza łatwo odpuścić, jako najbardziej bojowo nastawiony zawodnik ekipy z Bawarii. Niemniej, siła Bayernu skoncentruje się na oskrzydlających akcjach dwóch dynamicznych skrzydłowych: Robbena i Ribery’ego. Jeśli Maicon poradzi sobie lepiej z powstrzymywaniem tych zawodników, niż radził sobie z Gareth’em Bale’em w rewanżowym spotkaniu z Tottenhamem, to Bayern może mieć wielkie trudności w konstruowaniu akcji. Wiele zależy od dyspozycji Mario Gomeza, który w Bundeslidze radzi sobie znakomicie, z dorobkiem 18 bramek na koncie.

    Inter rozegra solidne spotkanie, nie schodząc poniżej pewnego poziomu. Pomimo ograniczeń w rozwiązaniach ofensywnych, podyktowanych brakiem Milito i Pazziniego, mediolańczycy nie dadzą się zepchnąć na swoją połowę i przyjąć bezradnie warunków dyktowanych przez Bawarczyków. W Madrycie różnicę zrobili Milito i Mourinho. Pierwszy leczy kontuzję, w nadziei na powrót do kapitalnej formy z poprzedniego sezonu, a drugiego w Mediolanie już dawno nie ma. Faktem jest, że na boisku zobaczymy inny Inter, niż ten z fazy grupowej.

    Mecz ten będzie wzajemną wymianą ciosów, z niewielką przewagą Bayernu. Z pierwszego meczu nikt nie wyjdzie zwycięsko i ekipy podzielą się punktami.

  • Krzysztofers

    Przytrafiły mi się drobne literówki, które teraz poprawię.

    * Dość powiedzieć, że w poprzednim sezonie te najbardziej gorące mecze w Mediolanie, kończyły się wygraną Interu, kolejno 4:0 i 2:0(większość meczu Inter grał w DZIESIĄTKĘ, po czerwonej kartce Sneijdera za „przyklaskiwanie” sędziemu za niesłuszną zdaniem Holendra decyzję).
    *Na pewno zmianę na lepsze da się zauważyć, widać ofensywną myśl Leonardo, która stopniowo będzie wdrażana w umysły JEGO podopiecznych.
    *Pomimo ograniczeń w rozwiązaniach ofensywnych, podyktowanych brakiem Milito i Pazziniego, mediolańczycy nie dadzą się zepchnąć na swoją połowę i nie PRZYJMĄ bezradnie warunków dyktowanych przez Bawarczyków.

  • Peliszkop

    Sporting Braga – Lech Poznań , Kto awansuje następnej rundy ?
    Typ: Lech Poznań
    Kurs: 1.58

    Już w najbliższy czwartek dojdzie do rewanżowego meczu w ramach Ligi Europejskiej w którym zmierzą się drużyny, mistrz Polski Lech Poznań z portugalską Bragą. W pierwszym meczu Lech Poznań przy 30 tysiącach swoich kibiców wygrał 1-0 po bramce znakomitego Artjoma Rudnevsa. Spotkanie to było bardzo zacięte z małą liczbą okazji strzeleckiech, warto dodać iż przez całe spotkanie sypał śnieg.

    W meczu tym trener Jose Maria Bakero nie mógl skorzystać z usług kilku piłkarzy takich jak Grzegorz Wojtkowiak, Dimitre Injac, Tomasz Bandrowski, ponadto Murawski nie mógl wystąpić w tym meczu gdyż z Rubinem występował w rozgrywkach pucharowych.

    W ostatnim tygodniu , po meczu pucharowym oba zespoły rozegrały po jednym meczu. Drużyna Bragi w meczu ligowym wystąpiła bardzo osłabiona i chociaż była faworytem przegrała na własnym boisku z Pacos Ferreira 1-2, bramki Ukry dla Bragi 34 minuta – Jose z karnego 11, oraz samobójcza Silvio 18'.
    Braga w tym meczu wystąpiła w składzie:
    Artur Barbosa H (Lima) Custodio (Meyong Ze) Guilherme Kaka Keita L(Vinicius) Mossoro Rodrgiquez Silvio Ukra Viana H
    Warto dodać iż Drużyna Bragi ma bardzo poważne problemy kadrowe i w tym meczu wystąpili zadownicy którzy dopiero zaczynaja grać w profesjon alnej piłce.

    Z kolei Lech rozgrywał mecz Pucharu Polski w którym zmierzył się z Polonią Warszawa. Wynik brzmi 0-1 po samobójczej bramce Manuela Arboledy.
    Lech Poznań Kotorowski – Wołąkiewicz (Mikołajczak 66) Bosacki Arboleda Henriguez – Injac Muraski Kikut (Krivets 46') Stilic (Kamiński 77') Kiełb Rudnevs

    Polonia Warszawa: Polonia Warszawa: Przyrowski – Tosik, Jodłowiec, Sadlok, Cotra, Bruno, Rachwał, Trałka, Mierzejewski (89' Janusz Gancarczyk), Smolarek (64' Adamović), Sobiech (90 +3' Gołębiewski).

    Był to bardzo słaby mecz, Polonia nie oddała ani jednego celnego strzału a wygrała mecz, Lech przed ważnym meczem w Lidze Europy troszke oszczedzał się gdyż mecz w Bradze mimo osłabien Portugalczyków będzie bardzo trudny i żywiołowo reagujący kibice zrobią wszytsko aby ich pupile wyeliminowali Lecha.

    Wyeliminowanie Bragi daje już dobre pieniądze lecz kolejna przeszkodza w Poznaniu (Liverpool) przyniosła by duże zyski, Liverpool ostatnimi czasy nie prezentuje się na miare swoich oczekiwań lecz każdy kibic na żywo chciałbym obejrzeć w akcji reprezentantów Anglii Stevena Gerrara, czy Holendra Dirka Kuyta nie mówiąc już o Pepie Reynie. Uważam iż Lech nie jest na straconej pozycji, w meczu z Bragą prawdopodobnie wystąpi Grzegorz Wotjkowiak, myśle więc iż Lech tego meczu nei przegra i jest w stanie przejść nawet sam Liverpool.

  • kajunia30

    Spotkanie: Milos Raonic – Carlos Berlocq
    Typ: Milos Roanic
    Kurs: 2.30
    Bukmacher: Betsson

    Przeglądając jakże bogata ofertę betsson natrafiłam na bardzo ciekawą opcję. Mecz I rundy w Meksykańskim Acapulco pomiędzy Milosem Roanicem, a Carlosem Berlocq. Kurs na Roanica jest naprawdę znakomity. Przyjrzyjmy się bliżej obu tym tenisista i na podstawie bardzo szczegółowych statystyk zdecydujmy czy warto postawić pieniążki na tego tenisistę.

    Milos Roanic urodził się w Podgoricy 27.12.1990 roku. Obecnie mieszka w Thornhill ( prowincja: Ontario ) w Kanadzie i reprezentuje barwy tego kraju. Obecnie sklasyfikowany na 37 miejscu w rankingu ATP. Tak wysoką pozycję zawdzięcza tylko i wyłącznie dzięki fantastycznym wynikom jakie osiągnął w 2011 roku. Kanadyjczyk mierzy 196 cm wzrostu i waży 90 kg czyli posiada praktycznie idealne warunki fizyczne jakie powinien posiadać każdy tenisista. Zawodnik ten jest praworęczny i ma piekielnie mocny oburęczny bekhend oraz jego największym atutem obok serwisu jest fantastyczny forhend. Zawodnik ten jest bardzo młody, ale już wielu tenisowych fachowców i analityków twierdzi iż Kanadyjczyk z wielkim hukiem wpadnie do czołówki ATP. Wielu znanych osobistości ze świata tenisa wróży mu wielką karierę. Milos Roanic swoją zawodową karierę zaczął w roku 2008, ale tak jak pisałam jego przełomowym momentem okazał się rok obecny czyli 2011. Obecnie trenuje pod skrzydłami Galo Blanco. Jego Hiszpański trener niegdyś docierał do ćwierćfinału Rolanda Garrosa ( rok 1997 ). Jako ciekawostkę podam iż Galo Blanco w 2000 roku był w Finale właśnie w turnieju w Acapulco. Dotychczas Roanica mogliśmy oglądać i podziwiać tylko na kortach szybkich typu Indoor: Hard oraz Outdoor: Hard. Teraz prawdziwym testem będzie dla niego nawierzchnia typu clay. Predyspozycje ma ogromne, do tego bardzo duże doświadczenie jego trenera na kortach typu clay powinny zaowocować. Blanco wie jak przygotować Kanadyjczyka do meczów na wolniejszych nawierzchniach.
    Bardzo ogromną zaleta Roanicia jest to że świetnie porusza się po korcie, nie jest drewniany jak inni tenisiści o takich warunkach fizyczny. Jest szybki i gibki. Bardzo dobrze czyta grę, śmiem twierdzić iż jest dość kompletnym tenisista by radzić sobie na różnych nawierzchniach. Teraz przyjrzyjmy się bliżej statystykom.

    Rok 2010 to głównie challengery w jego wykonaniu. Bardzo słaby początek sezonu.
    Challenger w Belgradzie i porażka już w I rundzie kwalifikacji ( 4-6, 4-6 z Evgenyem Donskoyem 441 w rankingu ) Przyglądając się statystykom z tamtego spotkaniu już stwierdzam iż problem u Kanadyjczyka tkwił w returnie ( z resztą zauważycie też w statystykach z innych spotkań ). Zaledwie 14 % wygranych piłek po returnie z 1 podania oraz 33% wygranych piłek po returnie z 2 podania. Także serwis nie siał takiego spustoszenia jak to się dzieje teraz. Kanadyjczyk miał także problemy z psychikom i w trudnych momentach dawał plamę, dlatego często dawał się przełamywać ( co zdecydowanie nie ma miejsca w jego grze obecnie ).

    Chellenger Rimouski był kolejnym przystankiem. Nawet u siebie w Kanadzie przegrał w I rundzie z Australijskim tenisistą Marinko Matoseviciem sklasyfikowanym na 198 miejscu w rankingu ( 6-2, 6-7(9), 2-6 ). Po raz kolejny rzucają się w oczy słabsze gemy serwisowe w wykonaniu Kanadyjczyka co przełożyło się na 4 przełamania. Statystyki returnowe także nie powalały na kolana gdyż wygrał zaledwie 30% punktów po returnie.

    Challenger Granby w Kanadzie to był taki siedmiomilowy krok Roanicia. Doszedł tam do Finału gdzie uległ w Finale Tobiasowi Kamke ( 102 w rankingu ). By nie skupiać się na pojedynczych meczach wyciągnę średnia jego statystyk z całego turnieju. W spotkaniach z Salamanca ( 7-6(7), 6-1 ), Capdeville ( 6-4, 6-2 ) i Soeda ( 6-2, 2-6, 7-6(5) ) można było zauważyć zdecydowaną poprawę serwisu. Statystyki po trafionym 1 podaniu bardzo dobre, bo ok. 80% wygranych piłek, wygrane punkty po trafionym 2 serwisie to aż 60%. Oczywiście także duża ilość asów rzecz jasna. Return dalej pozostawiał wiele do życzenia, ale wyglądało to nieco lepiej bo wygrane punkty po returnie to ok. 40%. Mecz Finałowy także nie zagrał, źle jednak brakowało mu tego czegoś ( co moim zdaniem już osiągnął – chodzi o takie kortowe cwaniactwo, wiadomo im ma się więcej rozegranych meczy na koncie tym doświadczenie jest wyższe ) . Kanadyjska Federacja zauważyła w nim potencjał i obdarowała go dzikimi kartami.

    Wspomnianą dziką kartę dostał w bardzo prestiżowym turnieju ATP World Tour Masters 1000 Canada. Co prawda Roanic poległ już w I rundzie z Rumunem Hanescu , ale dał się poznać z dobrej strony szerszej grupie sympatyków tenisa. Bardzo wyrównany mecz z zdecydowanie wyżej sklasyfikowanym tenisista ( obecnie 54 ) dał mu niezłego kopa.

    Po Mastersie przyszedł czas na US Open, tam mógł poznać swoja wartość, gdyż nigdzie lepiej niż w Grand Szlemie się tego nie sprawdzi. W dosyć łatwy sposób przebrnął przez kwalifikacje odprawiając kolejno Mishe Zvereva ( 6-4, 6-3 ), Alexa Bogomolova Jr. ( 6-2, 7-6(9) ) oraz Davida Gueza ( 7-5, 6-4 ). W pierwszej rundzie stoczył zacięty bój z Carstenem Ballem (7-6(4), 3-6, 3-6, 2-6 ) i z Australijskim bombardierem sobie nie poradził. Przy 19% wygranych piłek po returnie to było nie możliwe ponieważ jego rywal miał tę samą statystykę na poziomie 48%. Roanic miał zaledwie 2 szanse na przełamanie z czego wykorzystał 1, zaś jego przeciwnik miał takich szans 15 i 9 z nich wykorzystał.

    Po Wielkim Szlemie zagrał w 250 w Kuala Lumpur na nawierzchni Indoor: Hard.
    Roanic musiał przedzierać się przez kwalifikacje ze względu na swój ranking, ale z tym nie miał najmniejszych problemów. Odprawił po drodze Lipskyego (7-5, 6-0 ), Kunitsyna (7-6(6), 6-3 ) , Ito (7-6(4), 6-2 ). W dość niespodziewany dla wszystkich sposób ograł 31 rakietę światowego tenisa Ukraińca Sergiya Stakhovskyego ( 6-7(8), 7-6(9), 6-3 ) i tym samym awansował do ćwierćfinału turnieju, w którym to uległ Igorovi Andreevowi (1-6, 6-3, 3-6 ).
    Jak widzicie rozegrał aż 4 TB, spowodowane to było doskonałym serwisem. Przez cały turniej serwował świetnie, miał blisko 85% wygrywanych piłek po pierwszym podaniu. W dwu setowym meczu z Kunitsynem zaserwował aż 23 asy, co do tej pory w jego grze nie widzieliśmy. Zdecydowanie można było zauważyć iż Kanadyjczyk wzmocnił się fizycznie. Zaczął grać bardziej agresywnie to przynosiło pożądane rezultaty.

    I ostatnim wartym odnotowania występem w 2010 roku był turniej w Tokio 500. Tam także musiał przedzierać się przez kwalifikacje. Podobnie jak w Malazji, nie miał z tym problemów . Wygrane z Alvesem ( 6-3, 7-6(2) ) oraz Ilhanem ( 6-3, 7-6(2) ) pozwoliły mu zmierzyć się z dobrze grającym wtedy Francuzem Serra ( 6-4, 3-6, 6-4 ). Już w trakcie tego turnieju można było zauważyć jak strasznie wyregulował swój serwis, nie tylko był on mocniejszy, ale także bardzo precyzyjny i co najważniejsze celny. 22 asy i 81% wygranych piłek po 1 serwisie pozwoliły mu zmierzyć się z numerem 1 Rafaelem Nadalem. Oczywiście przegrał w tym spotkaniu ( 4-6, 4-6 ) ale Hiszpan by wygrać ten musiał się solidnie spocić i nabiegać. Był zmuszony do obrony aż 5 BP, sam miał tylko 2 takie okazje. Nic w tym dziwnego, że Nadal miał ciężki pojedynek ponieważ Roanic po raz kolejny miał 85% wygranych piłek po trafionym 1 podaniu. Nadal miał wynik o 10% słabszy. Od tamtej pory świat usłyszał o Milosu Roanic i każdy fanatyk tenisa bliżej przyglądał się grze tego zawodnika.

    Rok 2011 otworzył mu drzwi do wielkiej kariery. Stał się rewelacja Australian Open 2011. Po przejściu przez 3 fazy kwalifikacji zagrał w pierwszej rundzie z Bjornem Phau ( 7-6(3), 6-3, 7-6(8) ) Wygrana w 3 setach z taka marką jak Phau była czymś nowym dla Kanadyjczyka. Niemiec nie miał szans z tak serwującym Roaniciem. Po raz kolejny pokazał fenomen swojego podania. I % wygrywanych piłek po trafionym 1 podaniu stale utrzymywały się w granicach 80%, a liczby asów oscylowały w okolicach 30-40 na mecz. Return o którym wspominałam wcześniej także znacznie się poprawił co pozwoliło na rywalizowanie z najlepszymi. Nawet tak doskonały technik jak Michael Llodra musiał uznać wyższość Kanadyjczyka przegrywając z nim ( 7-6(3), 6-3, 7-6(4) ). Dla mnie to już była mega sensacja, nie będę ukrywała, że Francuz to mój jeden z ulubionych tenisistów. Pomyślałam sobie jak Llodra może przegrać z takim ogórkiem z Kanady. Teraz jest mi trochę wstyd bo ten ogórek eksplodował talentem i gra kosmicznie. Kolejnym etapem w Melbourne była III runda i w niej ograł Mikhaila Youzhnego ( 6-4, 7-5, 4-6, 6-4 ) serwując 28 asów i returnujac na poziomie 40%! Kto jak kto ale jak Youzhny przegrał z nim na hardzie to ten młodzian z Podgoricy naprawdę jest mocny. Udowodnił to także w kolejnej rundzie z Davidem Ferrerem, który także grał tenis życia, przegrał niestety ( 6-4, 2-6, 3-6, 4-6 ) . Piszę niestety ponieważ bardzo polubiłam Roanicia i chciałam by to on zagrał z Nadalem. Sam Roanic mówił że jest strasznie zadowolony ze swojego poziomu gry i ma zamiar tak grać cały rok. Kto by pomyślał, że tak też się stanie?

    W ostatnich tygodniach nie mówi się o nikim innym jak tylko o Roaniciu. Tydzień temu zachwycił wszystkich w San Jose, gdzie wygrał pierwszy w karierze turniej ATP. Raonic w finale pokonał Fernando Verdasco 7:6, 7:6. W całej imprezie Kanadyjczyk został przełamany tylko raz. Po drodze ograł: Malisse (6-3, 6-4 ), Blake (6-2, 7-6(4) ), Berankisa ( 6-4, 7-6(2) ), oraz Monfilsa. Trudno sobie wyobrazić, ale zarówno Berakins jak i Verdasco mieli tylko po 1 okazji na przełamanie jego serwisu. Jedynie Blakeowi udało się go przełamać, ale sam został przełamany i to aż 3 razy. Oglądając mecze z jego udziałem nie mogłam się nadziwić jak w tak młodym wieku można być odpornym psychicznie. Z pewnością stres i strach towarzyszył mu przez cały turniej, ale potrafił nad tym zapanować, a to cecha wielkich mistrzów.

    Kolejny turniej w którym Roanic był na ustach wszystkich odbył się w Memphis 500. Doszedł do drugiego Finału w przeciągu zaledwie 2 tygodni. Po drodze do finału pokonał po raz kolejny Verdasco (6-4, 3-6, 7-6(5) ), a potem Stepanka (6-4, 6-7(10), 7-6(1) ), Kendricka (6-4, 3-6, 6-3 ) i Fisha (6-4, 4-6, 6-3 ). Po drugiej porażce z Raoniciem Verdasco stwierdził, że 20-latek zostanie przyszłą gwiazdą i ma wszystkie atuty, aby rywalizować ze światową czołówką. W Finale po pasjonującym pojedynku musiał uznać wyższość Roddicka przegrywając (6-7(7), 7-6(11), 5-7 ). Jak widać każdy mecz kończył się w 3 setach. Przez cały turniej został przełamany 7 razy, ale za to obronił aż 23 z 30 break pointów. Zaserwował 129 asów. Returnował na poziomie 35% oraz miał blisko 80% wygrywanych piłek po trafionym 1 podaniu. Serwuje bardzo regularnie powyżej 210km/h a najszybsze serwisy podchodzą nawet do 230km/h.

    Teraz zdecydowanie krócej o rywalu.
    Carlos Berlocq urodził się w Chascomus 03.02. 83 roku. Obecnie mieszka w Buenos Aires. Praworęczny tenisista, który zawodową karierę rozpoczął w roku 2001. Mierzy 183 cm wzrostu i wazy 75 kg. Jego trenerem jest Walter Grinovero oraz Leonardo Alonso. Zawodnik typowy na nawierzchnie clay. Obecnie 71 w rankingu ATP, a jego najwyższa pozycja to 66 ( 5 listopada 2007 ). W tym sezonie rozegrał dotychczas 6 spotkań z zcego 5 przegrał. Jedyne zwycięstwo zanotował w Costa Do Sauipe. W pierwwzej rundzie ograł Andre Ghema ( 6-4, 6-3 ). Wcześniej pzregrywał w Auckland z Kohlshschreiberem, w Australian Open z Haase (4-6, 3-6, 6-7(5) ), w Santiago z Nalbandianem oraz z Belluccim i Wawrinka w Buenos Aires. Ogórkiem on nie jest, ale zawodnik ten nadaje się tylko do challengerów. Tam osiąga jeszcze jakieś wyniki, bo gdy przychodzi mu się zmierzyć w dużej imprezie ATP to odpada najczęściej już w I rundach. Przeglądając statystyki można ujrzeć to iż ten zawodnik nie popełnia dużej ilości błędów. Najczęściej to on liczy na błąd rywala i stara się posyłać piłki głębokie. Widziałam kilka jego spotkań i grą nie zachwyca i gdy przychodzi mu się zmierzyć z zawodnikiem mocnym i co najważniejsze regularnym to kompletnie nie potrafi sobie poradzić. Serwis nie jest jego najmocniejsza stroną, często popełnia podwójne błędy, a średnio na mecz serwuje ok. 2 asów. Pierwsze podanie w granicach 185 km/h.

    Sami widzicie iż kursy wystawione przez bukmacherów są trochę na wyrost. Kurs warty ryzyka. Rozumiem zmęczenie, duża ilość podróży w tak krótkim czasie, ale to standardowe życie tenisistów. Zmiana nawierzchni też ma duże znaczenie. Tak naprawdę nikt nie wie jak Roanic poradzi sobie na clayu. Dla większości jest to spora zagadka, ale wszystko się wyjaśni już w najbliższych dniach. Mam nadzieje, że bukmacherzy nie zniwelują tak wysokiego kursu J Mimo to zabezpieczę się i zagram przed wklejeniem tej analizy hehe.
    Mam nadzieję iż pomogłam swoją analizą.

  • Jachuo1

    Spotkanie: FC København – Chelsea
    Typ: 1
    Kurs: 4.85
    Bukmacher: Betsson

    Nadzieje na trofeum…

    Carlo Ancelotti i Chelsea z optymizmem patrzą na swoją przyszłość w LM, czy słusznie? Już w 1/8 czeka na nich bardzo trudny rywal, rewelacja rozgrywek – FC Kopenhaga. Duńczycy to zespół, który nie posiada żadnego doświadczenia w grze na takim szczeblu, ale jednocześnie zespół, który potrafił zremisować u siebie z Barceloną, zespół, który u siebie w tej edycji LM jeszcze nie przegrał, czy podtrzyma swoją passę?

    Chelsea jeszcze nie umarła, nadal żyjemy…

    …tak przynajmniej twierdzi szkoleniowiec The Blues, czy tak faktycznie jest? 5 miejsce w lidze, strata 12 punktów do Manchesteru United, to na pewno nie jest wynik, który oddaje aspiracje zespołu z Londynu.

    Obecna forma

    Zespoły są na zupełnie innym stopniu przygotować. Chelsea w środku sezonu boryka się z ogromnymi problemami – odpadnięcie z FA Cup po rzutach karnych z Evertonem, remis z Fulham czy porażka, na własnym obiekcie, z Liverpoolem – Chelsea jest w kryzysie.A FC Kopenhaga? Duńczycy, w meczach sparingowych spisywali się bardzo dobrze, wystarczy powiedzieć, że tydzień temu pokonali, inną skandynawską drużynę grającą w LM, Rosenborg aż 5:0.

    Powrót króla

    Żeby nie ten zawodnik – losy Chelsea w ostatnich latach mogłyby być zupełnie różne. To dzięki jego trafieniom 2003 roku Chelsea awansowała do LM, zaraz po tym w ten klub postanowił zainwestować rosyjski miliarder – Roman Abramowicz. Teraz Jesper Grønkjær w barwach FC Copenhagi wraz z Senegalczykiem N'Doye (13 bramek w 18 występach w ostatnim czasie – naprawdę utalentowany napastnik) spróbują ukłuć Chelsea, wyeliminować ją z rozgrywek i właściwie zakończyć jej grę „o coś” w tym sezonie.

    Są szanse, bić giganta!

    Na pewno wiele osób na świecie będzie dzisiaj kibicować Duńczykom. Taka ludzka natura – każdy lubi sprzyjać słabszym. Czy im się powiedzie? Moim zdaniem, w meczu u siebie – na pewno. Są mocni, mroźny klimat, do tego fatalne nastroje w Chelsea, wygrana jest w ich zasięgu, gorzej niestety może być w rewanżu, ale ten typ dotyczy wyłącznie meczu w Skandynawii, tak więc – walczcie! :)

  • Jachuo1

    Spotkanie: FC København – Chelsea
    Typ: 1
    Kurs: 4.85
    Bukmacher: Betsson

    Nadzieje na trofeum…

    Carlo Ancelotti i Chelsea z optymizmem patrzą na swoją przyszłość w LM, czy słusznie? Już w 1/8 czeka na nich bardzo trudny rywal, rewelacja rozgrywek – FC Kopenhaga. Duńczycy to zespół, który nie posiada żadnego doświadczenia w grze na takim szczeblu, ale jednocześnie zespół, który potrafił zremisować u siebie z Barceloną, zespół, który u siebie w tej edycji LM jeszcze nie przegrał, czy podtrzyma swoją passę?

    Chelsea jeszcze nie umarła, nadal żyjemy…

    …tak przynajmniej twierdzi szkoleniowiec The Blues, czy tak faktycznie jest? 5 miejsce w lidze, strata 12 punktów do Manchesteru United, to na pewno nie jest wynik, który oddaje aspiracje zespołu z Londynu.

    Obecna forma

    Zespoły są na zupełnie innym stopniu przygotować. Chelsea w środku sezonu boryka się z ogromnymi problemami – odpadnięcie z FA Cup po rzutach karnych z Evertonem, remis z Fulham czy porażka, na własnym obiekcie, z Liverpoolem – Chelsea jest w kryzysie.A FC Kopenhaga? Duńczycy, w meczach sparingowych spisywali się bardzo dobrze, wystarczy powiedzieć, że tydzień temu pokonali, inną skandynawską drużynę grającą w LM, Rosenborg aż 5:0.

    Powrót króla

    Żeby nie ten zawodnik – losy Chelsea w ostatnich latach mogłyby być zupełnie różne. To dzięki jego trafieniom 2003 roku Chelsea awansowała do LM, zaraz po tym w ten klub postanowił zainwestować rosyjski miliarder – Roman Abramowicz. Teraz Jesper Grønkjær w barwach FC Copenhagi wraz z Senegalczykiem N'Doye (13 bramek w 18 występach w ostatnim czasie – naprawdę utalentowany napastnik) spróbują ukłuć Chelsea, wyeliminować ją z rozgrywek i właściwie zakończyć jej grę „o coś” w tym sezonie.

    Są szanse, bić giganta!

    Na pewno wiele osób na świecie będzie dzisiaj kibicować Duńczykom. Taka ludzka natura – każdy lubi sprzyjać słabszym. Czy im się powiedzie? Moim zdaniem, w meczu u siebie – na pewno. Są mocni, mroźny klimat, do tego fatalne nastroje w Chelsea, wygrana jest w ich zasięgu, gorzej niestety może być w rewanżu, ale ten typ dotyczy wyłącznie meczu w Skandynawii, tak więc – walczcie! :)

  • Betsson

    To miało dotyczyć oferty Betsson :-)

  • szczerkoss

    CSKA Moskva – PAOK Thessaloniki ( 0 – 1. ) 2.05

    -16 stopni Celsjusza. Taka temperatura spodziewana jest dziś na Łużnikach w trakcie rozgrywania meczu. Biorąc pod uwagę, że PAOK woli bronić, aniżeli atakować – mieszanka wybuchowa. A gracze z Salonik muszą atakować, przegrali pierwszy mecz na swoim stadionie 0-1, po bramce Tomasa Necida w 29 minucie. To stawia ich w jeszcze gorszej sytuacji. Rzadko spotykana sytuacja, gdyż greckie drużyny rzadko przegrywają na swoich stadionach.

    Drużyna CSKA Moskwa w dotychczasowej edycji Ligi Europy wygrała wszystkie mecze u siebie:

    CSKA Moskva 3 – 0 AC Sparta Praga
    CSKA Moskva 3 – 1 Palermo
    CSKA Moskva 5 – 1 FC Lausanne Sport

    Jak widać, w każdym z nich także pokrywali proponowany przeze mnie handicap. Drużyna z Salonik nie spisuje się najgorzej, jednak ich ostatnie 3 mecze to porażki po 1-0 (odpowiednio z Panathinaikosem i Panioniosem w lidze, oraz właśnie z CSKA w Lidze Europy).

    Ekipa z Moskwy (można wręcz stwierdzić) kocha dawny Puchar UEFA, a obecnie Ligę Europy. U siebie, na Łużnikach wygrali 9 ostatnich meczy ! To stawia ten typ w jeszcze lepszym świetle. Tutaj można upatrywać przewagi, również. Mają bardzo silną obronę (doświadczeni gracze – Vasili Berezutsky, Deividas Semberas czy chociażby Sergei Ignashevich) świetny bramkarz Igor Akinfeev, pomoc z Keisuke Hondą na czele i młodzi, energiczni napastnicy – Seydou Doumbia i Tomas Necid. Na każdej pozycji przewaga nad drużyną PAOK Saloniki.

    Trzeba przyznać, że drużyna z Grecji nie przegrała w tym sezonie Ligi Europy na wyjeździe więcej niż jedną bramką. Mimo wszystko, po wyniku 0-1 u siebie, muszą zaatakować, co za tym idzie, muszą się też odkryć. Jeśli się nie uda w pierwszej połowie, wtedy w drugiej będą musieli iść na całość. Tutaj upatruję szansy na kontry CSKA. Dodając do tego bardzo niską temperaturę, do której Grecy nie są przyzwyczajeni, można jak najbardziej wierzyć w powodzenie tego typu.

  • szczerkoss

    Analiza świetna, szkoda, że Raonic wycofał się z turnieju – sam chciałem zagrać ten typ. Pozdrawiam.

  • Ewelinka6612

    zbyt duzo tresci moim zdaniem az sie nie chce czytac a typ i tak nie wszedl

  • Mr Rubin

    A co nie dotyczyło +5,5 gema ?

  • tete

    “Barcelona nawet bez gigantycznych wkladów finansowych prezentuje sie w lidze o wiele lepiej i pewnie zajmuje od poczatku sezonu pierwsza lokate.”

    Barcelona w ostatnich dwóch latach wydała bardzo dużo na transfery (Ibrahimovic, Mascherano, Villa, Maxwell, Adriano) i niekoniecznie były one trafione (Ibrahimovic). Poza tym Barcelona nie jest liderem od początku sezonu był nim Real. W fazie grupowej Real nie miał wymagających rywali? Milan, Ajax, Real i Auxerre było w miarę równą grupą.

  • kajunia30

    O tym że Roanic wycofa się z turnieju nie wiedziałam i dlatego też zagrałam ten typ oraz poparłam go analiza. Wiec jak możesz pisać, że typ nie wszedł skoro to spotkanie w ogóle nie doszło do skutku? Zwrot w tym przypadku nie jest zakładem przegranym jak Ty to ujęłaś.

    Bardzo szkoda że Roanic zdecydował się na wycofanie się z turnieju, ale najwyraźniej wraz z trenerem stwierdzili, że to będzie odpowiednai decyzja.. Pozdrawiam :)

  • DonCorleone

    Swietna analiza, szkoda ze Roanic sie wycofala bo napewno bym obstawial :) no nic, czekam na podobne analizy, pozdrawiam :)

  • AZSlove

    Świetna analiza, gdyby mecz faktycznie odbył się, nie żałowałbym postawić pieniędzy na tego zawodnika. Analiza przekonała mnie i sprowokowała do dalszego śledzenia rozwoju kariery tego zawodnika.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Arsenal – Stoke : Azjatycki handicap ( 0 : 1.5 )
    typ: 1
    kurs: 1,93

    Jak inaczej można nazwać to spotkanie, niż spotkaniem Dawida z Goliatem? Zagrają ze sobą przecież wicelider z 10. w tabeli zespołem. Różnica punktowa między tymi zespołami wynosi dokładnie 20 punktów. Czy możemy liczyć na niespodziankę? Wątpię…
    Kalendarz Arsenalu jest bardzo napięty. Na przestrzeni tygodnia rozegrali już 2 spotkania a to będzie 3. Począwszy od Ligi Mistrzów i 2:1 z Barceloną, przez Puchar FA i sensacyjne 1:1 z Leytonem aż do pojedynku ze Stoke. Ktoś może powiedzieć – „Dobrze, ale Arsenal jest nieprzewidywalny, remis z Leytonem?” Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Chcąc nie zamęczyć zawodników, trener Arsene Wenger stosuje rotację. I to bardzo dużą rotację. Dość powiedzieć, że w meczu z Leytonem zagrał tylko 1 zawodnik, który wyszedł od 1. minuty w meczu z Barcelona – Alexandre Song.
    Skład z meczu Arsenal – Barcelona:
    Szczęsny – Clichy, Djourou, Koscielny, Eboue – Fabregas, Nasri, Song, Wilshare, Walcott – van Persie
    Skład z meczu Leyton – Arsenal
    Almunia – Sagna, Squillaci, Miquel, Gibbs – Rosicky, Song, Denilson, Arszawin, Bendtner – Chamakh
    Nie raz i nie dwa takie rotacje w meczach pucharowych wykonaniu Arsenalu widziałem. Co ważne, żaden podstawowy zawodnik nie został nawet wprowadzony jako rezerwowy. Można więc spodziewać się, że w meczu ze Stoke zagra niemalże identyczna jedenastka jak w meczu z Barceloną. Nie zagra tylko Samir Nasri, który wg doniesień prasowych jest kontuzjowany.
    Wpadka w meczu ze Stoke zdarzyć się nie może, bo na plecach Kanonierzy już czują oddech goniących zespołów – Manchester City (4 punkty straty), Tottenham (6), Chelsea (8). Sam Arsenal ma 4 punkty straty do lidera – Manchesteru United – więc ciężko byłoby odrabiać znów taką dość dużą stratę.
    Stoke z 33 zdobytych ogólnie punktów, na wyjazdach zdobyli tylko 10, wygrywając 3 mecze (Newcastle, West Bromwich, Blackburn) i jeden remisując (Wigan). Ostatnie 4 spotkania w Premiership to 4 porażki. Stoke jest nastawione na zdobywanie punktów na swoim stadionie, to jest ich szczególną siłą. Arsenal z 53 zdobytych ogólnie punktów, na Emirates zdobył 28 – wygrywając 9 spotkań, 1 remisując i tylko 3 razy przegrywając.
    Kto oglądał spotkanie Arsenalu z Barcelona, ten widział jak bardzo w pewnych momentach Arsenal dominował nad Katalończykami. Oczywiście, Barcelona grała piłką, ale od razu był pressing, ostra i szczelna obrona. Druga połowa należała do Arsenalu. Świetnie rozprowadzali w środku pola piłkę Fabregas i młody Wilshare. Niemalże perfekcyjnie zagrała obrona, która jedynie kilka razy dopuściła do groźnej sytuacji zawodników z Hiszpanii. Niemożliwe, żeby Stoke zagrało jeszcze lepiej.
    W całej historii spotkań Arsenalu ze Stoke 40 razy wygrywał Arsenal, było 18 remisów i 22 razy wygrywało Stoke. Jednak na własnym stadionie, to Arsenal dominuje, wygrał 30 razy, padło 5 remisów i tyle samo razy wygrywało Stoke. Większość tych spotkań to jednak czasy zamierzchłe, połowa lat 80 i dawniej. Od kiedy Stoke awansowało do Premier League, czyli od 2008 roku rozegrano tylko 4 spotkania i aż 3 razy lepszy był Arsenal. Warto dodać, że wygrywał zdecydowanie. 4:1, 2:0, 3:1. Raz wygrało Stoke, na własnym stadionie o czym wspominałem, że tam potrafią wygrywać z każdym.
    Podsumowując. Arsenal jest w formie, strzela dużo bramek, na własnym stadionie wygrywa większość spotkań. Stoke na wyjazdach gra słabo, są groźni jedynie na swoim stadionie. Arsenal nie może pozwolić sobie na wpadki z takimi zespołami, jeśli chce się liczyć w walce o mistrzostwo Anglii.

  • Pawel

    dokladnie, analiza polegajaca na przepisaniu statystyk z calego roku, dobrze, ze tylko Milos tak rozpisany, bo jakby miala pisac jeszcze o Breloku to kolo 10 stron by tego bylo, o meczu, ktory sie nie odbyl, a wlasciwie… to o meczu tutaj nic nie ma, tylko o tym co wydarzylo sie przez ostatni rok

  • Ewelinka6612

    Czy znaczenie ma czy ktos poda kurs 1.10 czy 2zl czy chodzi o tresc analizy :D

  • kajunia30

    Analiza ma na celu pokazanie jak gra Roanicia zmieniła się przez ostatni rok. Przez rok 2010 był strasznie nieustabilizowany oraz nie był tak odporny psychicznie. Rok 2011 pokazał, że się ustabilizował w tych elementach i sieje postrach wśród potencjalnych rywali, co wcześniej było nie do pomyślenia. Przegrywał z tenisistami z 5 setki, a teraz walczy i wygrywa z zawodnikami z TOP 15. Każda analiza dotycząca tenisa powinna zawierać takie informacje o wynikach obu tenisistów oraz o grze jaka prezentowali w ostatnich turniejach. Jestem ciekawa jakie chciałbyś ujrzeć informacje w tej analizie dotyczące tego spotkania. Obaj tenisiści ze sobą nigdy nie grali także przytoczyć ich pojedynku się nie dało. Dlatego też trzeba napisać dlaczego warto postawić na danego zawodnika, według mnie to zrobiłam. Berlocq w mojej opinii reprezentuje poziom challengerowy, a Roanic już jest 1, a może nawet 2 poziomy wyżej. Kurs był dużym value i osobiście żałuję iż spotkanie nie doszło do skutku, gdyż uważam, że typ miał duże szanse na powodzenie. Jeżeli dla kogoś meczące jest czytanie tak długiej analizy, to proste niech nie czyta, gdy kogoś zaciekawi typ to z pewnością kilka dodatkowych i fajnych informacji mu się przyda. Z tego co widzę po pozostałych komentarzach to ludziom tak długa treść nie przeszkadzała. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania i ja szanuje takie wypowiedzi.

  • Tonto

    Dzisiaj pod lupę trafia spotkanie Olympique Lyon z Realem Madryt. ‘Deja vu’ to mało powiedziane jeśli chodzi o tą potyczkę. Obie ekipy spotykają się ze sobą po raz czwarty w ciągu ostatnich 6 lat. Można powiedzieć , że mecz tych drużyn nabiera powoli symbolicznego znaczenia dla rozgrywek LM i zaczynamy sobie nie wyobrażać bez niego sezonu. Jednak, do rzeczy..

    W trzech poprzednich dwumeczach górą byli Francuzi. Za każdym razem wygrywali na swoim terenie, a na boisku rywala remisowali. Real nie zdołał na wyjeździe strzelić nawet bramki i obawiam się, że Królewscy zaczynają mieć kompleks Lyonu. Odmienić tą sytuację ma wielki Mou, podobnie jak La Ligę i inne rozgrywki, w których Realowi w poprzednich latach się nie układało. Wraz z rozpoczęciem sezonu wydawało się, że sztuka ta mu się udała, świetne wyniki w lidze, przez pewien czas pozycja lidera, łatwe wygrane w fazie grupowej LM i tak do… potyczki z Barceloną. Pamiętne 0-5 jakby zablokowało coś w drużynie Portugalczyka. Ostatnie wyjazdowe wyniki patrząc na zdobycz punktową są całkiem dobre, jednak biorąc pod uwagę ilość strzelanych bramek – wygląda to co najmniej kiepsko. Ostatnim spotkaniem w którym Real na boisku rywala zdobył więcej niż jedną bramkę, był wygrany 3-2 mecz z Getafe… 3 stycznia. Ponad półtorej miesiąca temu! Od tamtej pory klub z Madrytu wygrał na wyjeździe trzy mecze, jeden zremisował i poniósł dwie porażki. Bilans bramkowy: 4-4. Wynik mizerny i w perspektywie meczu z Lyonem, stawia gości w nieciekawej sytuacji.

    Z drugiej strony drużyna francuska. Sezon układa się im w kratkę, dobre passy przeplatają kiepskimi występami, jednak na własnym obiekcie prezentują się cały czas bardzo dobrze. Do tej pory odnieśli jedynie dwie porażki i w tabeli powolutku pną się w górę zajmując obecnie czwarte miejsce. Patrząc w przeciwną stronę niż w przypadku Realu, Lyon ostatni raz na swoim obiekcie więcej niż jedną bramkę stracił 7 grudnia w spotkaniu fazy grupowej LM, z Hapoelem Tel Aviv (2:2). Od tamtej pory zanotowali u siebie trzy zwycięstwa i dwa remisy z bilansem bramek: 10-1 !!! Pokazuje to, że mimo z pozoru słabszego sezonu, na swoich „śmieciach” Francuzi cały czas grają bardzo solidnie. W dzisiejszym spotkaniu nie zabraknie im motywacji, mają nad madrytczykami przewagę psychiczną i spróbują ją jak najlepiej wykorzystać. Wiedzą jak zaskoczyć Real i zdają sobie zapewne sprawę, że najlepszym na to miejscem jest ich własny obiekt.

    Znając trenerski spryt Mourinho, spodziewam się twardej gry w obronie i prób szybkich kontr po stronie Realu. Nie sądzę, że Królewscy rzucą się na rywala mając przed sobą rewanż na Santiago Bernabeu. Będą chcieli wywieźć z Francji korzystny rezultat, jakim będzie dla nich remis i rozstrzygnąć dwumecz na swoim terenie, gdzie są w tym sezonie niepokonani z bilansem bramek: 63-11. Tutaj upatruję szansy Lyonu, który świadom drugiego spotkania będzie chciał i ma szanse coś dzisiaj ustrzelić.

    Typ:
    Lyon – Real: 1/1X/1:0/U2,5

  • Betsson

    Chodzi o dopisek PS.

  • Rapter

    Carolina Hurricanes – New York Rangers
    Typ: 1
    Kurs: 2.20

    Bardzo ciekawy pojedynek szykuje się dzisiejszej nocy za oceanem między drużyny walczącymi o postseason a tym samym możliwość zdobycia tytułu mistrzowskiego. Do końca sezonu pozostało około 20 spotkań i w tym momencie trudno ocenić kto ma większe szanse bo liga dopiero co wkroczyła w najważniejszy etap i każdy punkt jest na wagę złota. Miejsca 7. (NYR) i 8. (CAR) narazie gwarantują im wymarzone Playoff'y ale przewaga nad kolejnymi ekipa jest niewielka ( 'Canes wyprzedzają 9. Buffalo 4 punktami ale ci mają dwa mecze mniej). Dzisiejsze spotkanie będzie za “4 punkty” gdyż jeśli hokeiści z Caroliny wygrają w regulaminowym czasie gry to wyprzedzą Nowojorczyków i będą mieli jeszcze jeden mecz zaległy w stosunku do nich.

    Jak to w hokeju rzadko zdarza się żeby drużyny grały bez osłabień, tak jest i teraz. Goście przyjechali do Raleigh bez bardzo utalentowanego skrzydłowego jakim jest Marian Gaborik, który nabawił się kontuzji w przegranym ostatnio meczu przeciwko Flyers (38P w 47 meczach co jest drugim najlepszym rezultatem w drużynie ale przy mniejszej ilości rozegranych spotkań) a poza nim nie wystąpią: kapitan Chris Drury i trzech lewoskrzydłowych Derek Boogaard , Ruslan Fedotenko oraz Alex Frolov. Natomiast gospodarze będą musieli sobie poradzić bez dobrego obrońcy Joni Pitkanen'a i mniej znaczącego centra Ryan'a Carter'a. Podsumowując składy łatwo zgadnąć czyje braki są poważniejsze i na tym możnaby zakończyć rozważania na temat tego meczu ale warto jeszcze przypatrzeć się formie i obsadzie bramki obu drużyn.

    Ostatnie 10 spotkań wypadło słabo, szczególnie Rangers'om, którzy w tym czasie zaledwie dwa razy zwyciężali a raz udało im się zdobyć jeden punkt. Gospodarze niewiele lepiej, ponieważ zanotowali tylko 3 zwycięstwa a 2 mecze przegrali dopiero po dogrywce. Jednak to gracze z Caroliny mieli trudniejszych rywali i więkoszość swoich meczów rozgrywali na obcych lodowiskach (6 takich spotkań przy 4 Rangers'ów).

    Nadszedł czas na bramkarzy. Na lodowisko wyjadą Ward i Lundqvist, którzy sympatykom hokeja zza oceanu powinni kojarzyć się głównie z dobrej strony. Ten pierwszy broni ze skutecznością 91.8% i wpuszcza średnio 2.74 gola na mecz natomiast “King Henrik” obronił dotychczas 92% strzałów, które leciały w jego stronę a jego średnia straconych bramek wynosi 2.37. Tutaj widać różnicę na korzyść przyjezdnych ale tak samo jak Szwed, Cam potrafi stanąć na wysokości zadania(udowodnił to wpuszczając zaledwie 6 bramek w trzech konfrontacjach tych ekip), szczególnie że będzie miał ułatwione zadanie ze względu na pomniejszony potencjał ofensywny gości przez kontuzje.

    Również historia spotkań między tymi drużynami jest korzystniejsza dla gospodarzy, którzy z trzech spotkań rozegranych w tym sezonie wygrali dwa a jeden przegrali dopiero po dogrywce. Jedyne, które odbyło się w tej hali co dzisiejsze(nie tak dawno bo 20 stycznia), Hurricanes wygrali pewnie 4:1.

    Podsumowując: słaba forma gości i troche lepsza gospodarzy, braki w składzie oraz świadomość jakie konsekwencje idą w parze z wynikiem tego meczu dają przesłanki ku grze na dzisiejszych gospodarzy i ich pewne zwycięstwo.

  • JoyTribiani

    Piłka Nożna – Polska – Polska Ekstraklasa

    Cracovia Krakow – Legia Warszawa
    Typ: 2
    Kurs: 2.10
    Buk: Betsson

    Po zimowej przerwie powraca Liga Polska. Juz w piątek o godz 20:00 rozpoczną
    się 2 mecze. Wybrałem spotkanie Cracovi z Legią, w tabeli te dwie drużyny dzieli przepaść.
    Gospodarze zajmują 16 miejsce (ostatnie) po rundzie jesiennej, ze strata aż 9 pkt do miejsca
    15! Cracovia na 15 meczy wygrała tylko 2, tyle samo zremisowała i odniosła 11 porażek (!)
    Goście to czołówka ligi, po rundzie jesiennej zajmują 3 miejsce i zgromadzili 27 oczek,
    tyle samo co 2 w tabeli Wisła. Do liderującej Jagieloni, mają tylko 3 pkt straty.
    Legia jest głównym kandydatem do zdobycia mistrzostwa i takie mecze powinna wygrywać.

    Legioniści dobrze przepracowali przerwe, rozgrywając pare sparingów z dobrymi rywalami
    takimi jak np. Lokomotiw Moskwa (zwyciestwo), Cadiz (porażka), ostatni sparing
    był z Widzewem (zwyciestwo).

    cracovia pozyskała w przerwie 9 piłkarzy, a straciła 13 co ztego wyniknie dowiemy
    sie już w piątek. Legia pozyskała 4 piłkarzy, uwage przykówa Czech Michal Hubnik
    jest to napastnik zakupiony z Sigmy Ołomuniec. Snajper już pokazał w swoim pierwszym
    meczu z Widzewem, że bedzie wartościowy, sparing zakonczył sie wynikiem 3-1 , a Hubnik
    strzelił 2 bramki. Myśle, że już w piatek udowodni jakim wartosciowym zawodnikiem jest.

    Na koniec przedstawie jeszcze historie spotkan miedzy tymi druzynami.
    Od 2005 roku druzyny grały ze sobą 13 razy, Cracovia wygrała 1 spotkanie, 3 zakończyły
    sie remisem, a 9 razy zwyciezyła Legia.

    W tym meczu zwyciezca może być tylko jeden, oczywiście Legia, a kurs jest wyśmienity
    nic tylko grac.

  • Sahexpol

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Liga Angielska
    Spotkanie: Arsenal Londyn – Stoke City
    Typ: Arsenal – Stoke : Asian Handicap ( 0 : 1.5 )
    Kurs: 2.01
    Bukmacher: Betsson
    stawka: 5/10

    Analiza: Zaległy mecz najlepszej ligi świata, ligi angielskiej, który miał się odbyć 18 grudnia, ale z powodu obfitych opadów śniegu musiał zostać przełożony. Na Emirates Stadium przyjeżdżają podopieczni Tony’ego Pulisa zwani a Anglii „The Potters”.

    Arsenal Londyn, który średnio gra spotkanie co 4 dni, będzie podejmować na Ashburton Grove, gości ze Stoke. Obie drużyny mają swoje cele na ten sezon i obie dzielnie z pełną wytrwałością je wypełniają… Arsenal walczy o Mistrzostwo kraju i obecnie zajmuje 2 pozycje, natomiast Stoke z jednej strony stara się dogonić miejsca premiowane grą w Europejskich pucharach a z drugiej strony bezpiecznie próbuje uciec od strefy spadkowej.

    Arsenalu seria bez porażki w lidze trwa już od 13 grudnia, gdy to Kanonierzy polegli na Old Trafford 1:0 w spotkaniu z Manchesterem United. Po tym spotkaniu, wielu skreślało Arsenal z walki o tytuł, mówiło, że po tej porażce raczej już się nie podniesie, jednak „Kanonierzy” zabrali się do roboty i dzielnie walczą. Z pośród tych wszystkich spotkań były te słabsze, które mimo to zakończyły się szczęśliwym wynikiem „The Gunners” ale także i bardzo dobre spotkania, 3:1 z Chelsea na Emirates Stadium, 0:0 z Manchesterem City po mimo lepszej gry czy też ostatnie spotkanie w ramach Ligi Mistrzów z Barcelona, w którym Arsenal, to trzeba przyznać z ręką na sercu w pierwszej połowie grał słabo i co więcej miał sporo szczęścia, jednak i drużynie Barcelony także go nie brakowało, po słabej pierwszej połowie, w której głównie pupile Wengera starali się odpierać ciężkie ataki Barcelony, nadszedł czas na przełamanie lodów, uświadomienie sobie, że można być jeszcze lepszym od Barcelony jeśli tylko się tego chce, w drugiej połowie zobaczyliśmy nie ten sam Arsenal, niesamowity Arsenal… „Kanonierzy” wykorzystali to co mieli do wykorzystania i z murawy musiała zejść pokonana Barcelona. To było zbyt piękne by mogło być prawdziwe no i Kanonierzy dali ciała w spotkaniu przeciwko Leyton Orient w ramach V Rundy Pucharu Anglii, remisując w ostatnich minutach 1:1… Jak widać, po dobrym spotkaniu zdarza się gorsze i tak w kółko, tyle tylko, że niektóre kończą się mimo to remisem lub zwycięstwem Arsenalu…

    Sytuacja w drużynie „The Potters” przedstawia się nieco inaczej. Podopieczni Tony'ego Pulisa siedzą sobie gdzieś tam w środku tabeli a dokładnie na 10 pozycji, nie zagrażając zespołom z górnej półki a także nie martwiąc się o spadek. O ile ta drużyna dzielnie walczy na swoim stadionie o tyle na wyjazdach to nie ta sama drużyna, której po prostu nie idzie, wszystko mówi nam bilans „Garncarzy” w 13 spotkaniach na terenach gospodarzy, Stoke City zaledwie 3 razy wywoziło komplet punktów, 2 krotnie dzieliło się punktami i aż 9 krotnie musiało uznać wyższość drużyny gospodarzy, tracąc przy tym 1.46 bramki na mecz i strzelając zaledwie 0.92. Drużyna Stoke City słynie z tego, że gra bardzo ostry, bezpardonowy i fizyczny futbol, co już nie raz udowodnili, pamiętamy sytuacje gdy Ryan Shawcross, niebezpiecznie wjechał wślizgiem w Aarona Ramsey’a, łamiąc mu przy tym nogę.

    W obu drużynach nie obyło się bez kontuzji czy braków w składzie, tyle, że gdyby patrzeć na ich powagę, to Arsenal jest bardziej stratny.
    W drużynie Arsene Wenger’a w spotkaniu przeciwko Stoke nie zobaczymy, bramkostrzelnego napastnika Robina Van Persiego, który po powrocie do składu miał niesamowity moment swojej gry. Thomasa Vermaelen’a leczącego nadal kontuzję ścięgna Achilles’a. Laurenta Kościelnego czyli ostoi obrony Arsenalu w ostatnich spotkaniach, Abou Diabiego, pomocnika leczącego uraz łydki, Frimponga, który leczy uraz kolana i podstawowego golkipera aż do kontuzji czyli Łukasza Fabiańskiego.
    Robina Van Persiego, miejmy nadzieje, że dzielnie zastąpi Marokańczyk – Maourane Chamakh. Za Laurenta Kościelnego, zagra Sebastian Squillaci, który ostatnio był bardzo krytykowany za swoją postawę, jednak w meczu z Leyton Oriend zagrał naprawdę dobre spotkanie.
    Pomimo tych wszystkich złych dla Wengera wiadomości jest też jedna dobra, fakt, że swój uraz wyleczył Johan Djorou, który musiał odpuścić mecz z Leyton.

    Tony Pulis także ma zmartwienia, bowiem nie będzie mógł skorzystać z usług swojego skrzydłowego – Matthew Etheringtona, który leczy kontuzje pleców, obrońcy – Abdoulaye Fayé walczącego z kontuzją ścięgna udowego i napastnika Mamady Sidibe, który ma kontuzję ścięgna Achillesa, jednak ten gracz nie często występował w spotkaniach „The Potters”.

    W ostanich 26 latach Arsenal ze Stoke na własnym obiekcie mierzył się 5 krotnie , 5 krotnie wygrywał. Dziś przyjdzie mu się zmierzyć z drużyną „Garncarzy”, która wygrała zaledwie 3 spotkania na wyjeździe, pomimo kontuzji Arsenalu, to podopieczni Wengera, są zdecydowanym faworytem.

    Przypuszczalny skład Arsenalu:
    Szczęsny – Sagna, Squillaci, Djourou, Clichy – Wilshere, Song, Fabregas – Walcott, Chamakh, Nasri
    Przypuszczalny skład Stoke City:
    Begovic – Delap, Huth, Shawcross, Pugh – Pennant, Whitehead, Wilson, Walters – Jones, Carew

    Powodzenia!

  • Mr Rubin

    To tylko dopisek tzn. informacja dla innych (dodatkowa)…

  • Ekspert

    Piłka Nożna» Finlandia» puchar ligi grupa 1»
    Vaasa Ps – Ac Oulu
    Typ: 1
    Kurs: 1,55 (Betsson)
    Stawka: 10/10
    Data: 23.02.2011 17:00

    Środowe spotkanie pucharu Finlandii pomiędzy zespołem gospodarzy – Vaasa Ps, a zespołem gości – Ac Oulu. Poniższa tabela przedstawia sytuacje w grupie. Już na pierwszy rzut oka widać mocną przewagę drużyny gospodarzy. W ostatnich 4 meczach, 1 zwycięstwo i 3 remisy. Jak zapowiada trener VPS to właśnie to ostatnie zwycięstwo było kluczowe dla jego drużyny ponieważ po 3 nieszczęsnych remisach wreszcie wygrali w pięknym stylu (3:0) z mocnym RoPS. Do tego spotkania przystępują w pełni zmotywowani i gotowi do walki.

    Drużyna gości niestety nie może poszczycić się już takim bilansem. Jeden remis i 2 przegrane nie napawają nikogo optymizmem. Do tego należy wspomnieć o tym, że ostatni swój mecz rozegrali w sobotę i mieli tylko 3 dni przerwy, które w dodatku musieli spędzić w podróży (znaczne odległości pomiędzy miastami w których grają). Do spotkania z pewnością przystąpią zmęczeni i w dodatku z nie najlepszymi humorami. Problemy klubu z licencją.

    Kursy mocno spadły. Początkowo kursy wynosiły w okolicach – 1.70, teraz średni kurs mieści się w graniach – 1.58 i nadal spada.

    http://img98.imageshack.us/img…

    Start meczu – środa, godzina 17:00.

  • Ewelinka6612

    wpiszcie Milos Raonic na samej gorze sa te same info wiec to zadna analiza

  • Anderson89

    W Środę 23.02.2011 o godz. 20:45 na Stade Velodrome dojdzie do pojedynku w 1/8 finału Ligi Mistrzów gdzie mistrz Francji Olympique Marsylia podejmie z wicemistrzem Anglii Manchester United.
    Oba zespoły w lidze spisują się bardzo dobrze. Olympique zajmuje 3 miejsce z dorobkiem 42 pkt. po 24 kolejkach i traci tylko 3 pkt do lidera Lille. W ostatnim meczu Marsylia wygrała u siebie 2:1 z St. Etienne. United zajmuje w lidze 1 miejsce po 26 kolejkach z dorobkiem 57 pkt. mając 4 pkt. przewagi nad Arsenalem. W ostatniej kolejce grało derby Manchesteru z City u siebie i także wygrało 2:1
    Olympique znalazł się w tej fazie rozgrywek po raz pierwszy od 11 lat i będą starali się awansować do ćwierćfinału po raz pierwszy od sezonu 92/93, kiedy to zdobyli Puchar Europy zaś dla ekipy z United 1/8 rozgrywek to można rzecz nic nowego ponieważ już od kilkunastu lat wychodzą z grupy bez problemu.
    Mistrz Francji w fazie grupowej przegrał 2 spotkania i wygrał 4 ostatecznie zajmując 2 miejsce za plecami innej ekipy z Wysp czyli za Chelsea. Drużyna Sir. Alexa wygrała 4 mecze i 2 zremisowała i pewnie zajęła 1 miejsce w swojej grupie.
    Ol. Marsylia i MU grali przeciwko sobie w LM w fazie grupowej w sezonie 99/00. W Anglii ekipa z Old Trafford wygrała 2:1, natomiast we Francji to OM było górą, wygrywając1:0 MU wygrało cztery z pięciu dwumeczów z drużynami z Francji w europejskich pucharach. Z kolei OM na swoim stadionie zanotowało zwycięstwa w siedmiu z dziewięciu pojedynków z przeciwnikami z Anglii. Dwie porażki poniosło w sezonach 07/08 i 08/09 z Liverpoolem w fazie grupowej LM.
    W obu zespołach nie brakuje problemów z kontuzjami. I tak w zespole gospodarzy nie zobaczymy Andre-Pierre'a Ignaca i pod wielkim znakiem zapytania stoi występ Mathieu Valbueny i Brandao. W ekipie gości nie zagrają: Rio Ferdinand, Anderson, Ji-Sung Park, Antonio Valencia, Jonny Evans i Michael Owen.
    W tym spotkaniu ciężko jest wskazać faworyta ponieważ oba zespoły trakcie sezonu i ich forma jest równa i dosyć wysoka. Oba trenerzy wiedzą, że ten pierwszy mecz ma wielkie znaczenie dla losów tej rywalizacji i zapewne będą chcieli wygrać by w rewanżu być w lepszej sytuacji. Znając Deschampa to nie będzie spoglądał na to żę to jest ekipa Czerwonych Diabłów tylko ustawi swój zespół by atakować od pierwszego gwizdka i jak najszybciej strzelić gola. Trener United Sir Alex to doskonały strateg i także wie o tym że Francuzi u siebie rzucą się do ataku i wystawi tak zespół żeby zagęścić środek pola i nie dać się rozegrać dla Gonzaleza i Cheyrou którzy kreują grę mistrza Francji a sam wystawił tylko 1 napastnika którym raczej będzie Ronney i zapewne będzie chciał grać z kontry. Więc tak naprawdę ciężko wskazać faworyta tego meczu ale wiadome jest jedno że w tym meczu nie zabraknie walki i szybkiej kombinacyjnej gry z czego oba zespoły słynął.

    Przypuszczalne składy na to spotkanie:
    Marsylia: Mandanda – Taiwo, Diawara, M'Bia, Heinze, Cheyrou, L. Gonzalez, Cisse, Remy, Brandao?, Ayew
    Man Utd: Van der Sar – Rafael, Smalling, Vidic, Evra, Nani, Scholes, Fletcher, Carrick, Giggs, Rooney

    Olympique Marsylia – Manchester United
    Typ X

  • Damianus20

    Spotkanie: Resovia Rzeszów – Sisley Treviso
    Typ: Resovia Rzeszów
    Kurs: 1.72
    Bukmacher: Betsson

    Dzisiaj o godz. 20:00 odbędzie się pierwsze półfinałowe spotkanie, w którym Resovia Rzeszów podejmie jeden z najbardziej utytułowanych włoskich klubów Sisley Treviso. “Sovia” od kilku lat utrzymuje się w czołówce drużyn Plus Ligi i próbuje utrzeć nosa Skrze Bełchatów, jednak jak na razie nieskutecznie. Co roku dochodzi do przemeblowania “zagranicznej kadry”, która zapewniła by upragniony tytuł Mistrza Polski. Sisley również dosyć często zwyciężał na arenie między narodowej, a w rozgrywkach Pucharu Cev triumfował 4krotnie. Podopieczni Roberto Piazza nie potrafią wygrać w Seria a od 2007 roku i w tym roku również nie zanosi się na sukces, ze względu że ich forma jest bardzo nieregularna. Moim meczu w tym meczu ciężko wskazać zdecydowanego faworyta, a o wyniku końcowych będą decydować niuanse.
    W 1/16 Pucharu Cev podopieczni Travicy zmierzyli się z drużyną z Ukrainy – Diamant Kaposvar, z którą nie mieli najmniejszych problemów, wygrywając 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. Warto dodać, że w rewanżowym meczu trener dał pograć zawodnikom rezerwowym. W kolejnej rundzie spotkali się z niemieckim zespołem SCC Berlin. Po pierwszym meczu wygranym po nerwowej końcówce 3:2, zapowiadało się na ciekawy rewanżowy mecz na zachodzie. Lepsza dyspozycja m.in Grozera czy Achrema, że Rzeszowianie rozprawili się w 4 setach i awansowali do kolejnej rundy. W 1/4 turnieju ponownie spotkali się z niemieckim zespołem – evivo Düren , z którym pewnie wygrali u siebie 3:0, a na wyjeździe wygrali 3:2. Warto dodać, że “Sovia” popełnia mnóstwo głupich błędów, które przełożyły się na tie break'a. W zeszłej rundzie przyszły ogromne męczarnie z utytułowanym hiszpańskim klubem – CAI Teruela, gdzie oba spotkania kończyły się tie-break'em. Dziś przed Rzeszowianami o wiele trudniejszy pojedynek niż poprzednie, gdyż staną po drugiej stronie siatki przeciwko wielkiemu Sisley'u, który co prawda nie jest już w takiej dyspozycji jak klika lat temu, ale dalej jest groźnym zespołem.
    Tegoroczne europejskie rozgrywki Sisley rozpoczynał od fazy grupowej Ligi Mistrzów, w której zmierzył się z: Lokomotiv Biełgorod, Tours VB i Fenerbahce Stambuł. Włosi oprócz Lokomotivu byli zdecydowanymi faworytami do awansu do kolejnej rundy. Treviso zainaugurowało rozgrywki wygraną na trudnym terenie w Turcji, gdzie zwyciężyli po zaciętym meczu 3:2. Już w drugiej kolejce doszło do starcia gigantów grupy, czyli Sisleya i Lokomotiv, który niespodziewanie łatwo wygrali Rosjanie. Włosi nawiązali tylko walkę w pierwszym secie, a w dalszym etapie pojedynku byli tylko statystami. Dwukrotne porażki w tie-break;u z Tours FB zmniejszyły szansę podopiecznych Roberto Piazza do minimum i musieli liczyć na porażki francuzów. Widać było, że w tych meczach Treviso nie wyrzymywało psychicznie końcówek, które przełożyły się na porażki. Kolejna porażka z Lokomotivem, a przy tym wygrana Tours z Fenerbache sprawiła, że Włosi wypadli po za burtę Ligi Mistrzów i została im walka o Puchar CEV z Turkami. Sisley wygrał pewnie 3:1 i wylądował w rundzie Challange tych rozgrywek, gdzie zmierzył się z Arago de Sete, wygrywając 3:2 u siebie i na wyjeździe. Przed nami wielkie emocje, bowiem naprzeciw staną dwie równe sobie drużyny. Każda z drużyn ma swoje atuty, które będę chciał omówić.
    Przed sezonem Resovia zrobiła świetny interes zatrudniając jednego z najlepszych atakujących w Europie – Georg Grozera, który miał udany sezon nie tylko na arenie europejskich pucharów, ale także na arenie międzynarodowej. Początek sezonu w Plus lidze był wyśmienity w jego wykonaniu i dzięki temu Resovia była w czołówce. W środku sezonu forma spadła i był cieniem samego siebie, gdyż miał duże problemy ze skończeniem ataku, co doprowadzło go do furii. Jednak ostatnio wyszedł z dołka i jest tym zawodnikiem, na którego liczą Rzeszowscy kibice. Jego mocnym atutem jest bez wątpienia mocna zagrywka i dynamiczny atak, który bardzo ciężko zablokować. Jeśli jutro trafi z formą to Włosi nie będą mieli co zbierać. Kolejnym transferem był Mistrz Olimpijski z Pekinu Ryan Millar, który rzadko grał na początku sezonu ze względu na leczoną kontuzję, a później często wchodził z ławki rezerwowych, gdyż obowiązywał limity zawodników zagranicznych na parkiecie. Jest to niezwykle doświadczony gracz, można powiedzieć że oaza spokoju. Świetnie potrafi ustawić blok i ma bardzo nieprzyjemną zagrywkę “flotem”. Wiele osób przed sezonem twierdziło, że odejście Rafael Redwitz'a to wielki błąd polskich działaczy. Jednak do klubu przyszedł bardzo młody rozgrywający – Michał Baranowicz, który świetnie radzi sobie na pozycji i gra bardzo kombinacyjną piłkę. Oczywiście najwięcej piłek dostaje wspomniany Grozer, ale reszta zawodników dostaje porównywalną ilość piłek. Ostatnim wzmocniem był filar reprezentacji Włoch – Matej Cernić. Od początku sezonu nie był do dyspozycji trenera Travicy, ze względu na odniesioną kontuzję. Z czasem pojawiał się momentami na boisku, aż w końcu “wdarł” się do pierwszej szóstki. Matej bardzo dobrą, kąśliwą zagrywkę z wysoku, która nie jednemu przyjmującemu sprawiła kłopot. Jego najmocniejszym atutem to bez wątpienia przyjęcie, które stoi na bardzo wysokim przyjęciu. Mówi się o nim, że jest “mistrzem obijania bloku”, gdyż więkoszość ataków kończy się skutecznym obiciem bloku. Drugim przyjmujący jest Achrem, który jest bardzo skocznym i świetnie atakującym zawodnikiem. Dysponuje bardzo silną zagrywką, która dosyś często znajdowała się w polu przeciwnika “na czysto”. Warto dodać, że był alternatywą gdy Grozer nie był w formie i to na nim spoczywała rola atakującego mimo, że grał na przyjęciu. Mówiąc którtko jest to zawodnik nie do zastępienia. Libero – Krzysiek Ignaczak to klasa sama w sobie. Bardzo dobrze przyjmuje zagrywki, a do tego potrafi obronić piłki, które nie śniły się fizjologom. Świetnie czyta intencje zagrywającego, niejedokrotnie broniąc kiwki. Parę środkowego uzupełni zapewne Grzegorz Kosok. Rzeszowianie, mają alternatywnych zmienników takich jak: Mateusz Mika, Wojciech Grzyb czy Rafał Buszek.
    Sisley Treviso kojarzy się bez wątpienia z Alessandrem Fei’em, który występuje w zespole od bodajże 2002 roku, więc tutejsi kibice mogą go nazywać żywą legendą klubu. Do dziś Włoch niest filarem zespołu, na którym spoczywa największy ciężar zdobywania punktów, w końcu jest atakującym. Do świetnej gry w polu potrafi dorzucić parę punktów z zagrywki. Co ciekawe jeśli temu zawodnikowi nie idzie to ciężko znaleźć zawodnika, który podźwignie jego rolę w postaci zdobywania ważnych punktów. Ważnym punktem jest też etatowy rozgrywający Francji Pierre Pujol, który potrafi świetnie rozkładać piłki zawodnikom. Parę przyjmujących będzie stanowić Gabriele Maruotti oraz Jiří Kovář, który co ciekawe jest nominalnym atakującym, ale w zespole jest kilka kontuzji i nie wiadomo kto do końca zagra. Parę środkowych będzie stanowić Novica Bjelica oraz De Togni. Serba głównie znam z gry z reprezentacji, jego mocnym atutem jest bez wątpienia czytanie gry przeciwnika , która często kończy się blokiem oraz mocna zagrywka. Za dużo nie mogę powiedzieć o Włochach, gdyż ich mecze nie są tak dostępne jak mecze Polaków, ale udało mi się obejrzeć kilka meczy. Jeśli filar zespołu Fei jest w słabszej formie to drużynie ciężko się poskładać i na parkiecie panuje chaos. Kilka bloków na atakującym na pewno wporowadzi nerwowość w grze Włochów, co będzie kluczem do zwycięstwa.
    Pojedynek między Resovią Rzeszów, a Sisley Treviso to będzie pojedynek między atakującym – Georg Grozer i Alessandrem Fei’em, którzy zapewne będą kluczowymi postaciami tego wierczoru. O ile Niemiec ma jeszcze oparcie w Achremie to po stronie Sisley'a ciężko znaleźć alternatywę Fei'a. Obie drużyny potrafią razić zagrywką, więc trudno wskazać kto jest lepszym w tym elemencie. Przyjecię jest o wiele lepsze po stronie gospodarzy i być może to będzie to czynnik, który przechyli szalę na stronę gospodarzy. Nie można zapomnieć o hali wypełnionej po brzegi, która z całych sił będzie dopingować Resovie Rzeszów. W zeszłym roku Jastrzębski Węgiel ograł u siebie Sisley Treviso, więc czemu miało by to się nie udać Rzeszowianom? Jednego możemy być pewni, czeka nas prawdziwa uczta siatkarska, z której, mam nadzieję, zwycięstko wyjdą gospodarze.

  • Sahexpol

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Liga Angielska
    Spotkanie: Arsenal Londyn – Stoke City
    Typ: Arsenal – Stoke : Azjatycki handicap ( 0 : 1.5 )
    Kurs: 2.01
    Bukmacher: Betsson

    Analiza: Zaległy mecz najlepszej ligi świata, ligi angielskiej, który miał się odbyć 18 grudnia, ale z powodu obfitych opadów śniegu musiał zostać przełożony. Na Emirates Stadium przyjeżdżają podopieczni Tony’ego Pulisa zwani a Anglii „The Potters”.

    Arsenal Londyn, który średnio gra spotkanie co 4 dni, będzie podejmować na Ashburton Grove, gości ze Stoke. Obie drużyny mają swoje cele na ten sezon i obie dzielnie z pełną wytrwałością je wypełniają… Arsenal walczy o Mistrzostwo kraju i obecnie zajmuje 2 pozycje, natomiast Stoke z jednej strony stara się dogonić miejsca premiowane grą w Europejskich pucharach a z drugiej strony bezpiecznie próbuje uciec od strefy spadkowej.

    Arsenalu seria bez porażki w lidze trwa już od 13 grudnia, gdy to Kanonierzy polegli na Old Trafford 1:0 w spotkaniu z Manchesterem United. Po tym spotkaniu, wielu skreślało Arsenal z walki o tytuł, mówiło, że po tej porażce raczej już się nie podniesie, jednak „Kanonierzy” zabrali się do roboty i dzielnie walczą. Z pośród tych wszystkich spotkań były te słabsze, które mimo to zakończyły się szczęśliwym wynikiem „The Gunners” ale także i bardzo dobre spotkania, 3:1 z Chelsea na Emirates Stadium, 0:0 z Manchesterem City po mimo lepszej gry czy też ostatnie spotkanie w ramach Ligi Mistrzów z Barcelona, w którym Arsenal, to trzeba przyznać z ręką na sercu w pierwszej połowie grał słabo i co więcej miał sporo szczęścia, jednak i drużynie Barcelony także go nie brakowało, po słabej pierwszej połowie, w której głównie pupile Wengera starali się odpierać ciężkie ataki Barcelony, nadszedł czas na przełamanie lodów, uświadomienie sobie, że można być jeszcze lepszym od Barcelony jeśli tylko się tego chce, w drugiej połowie zobaczyliśmy nie ten sam Arsenal, niesamowity Arsenal… „Kanonierzy” wykorzystali to co mieli do wykorzystania i z murawy musiała zejść pokonana Barcelona. To było zbyt piękne by mogło być prawdziwe no i Kanonierzy dali ciała w spotkaniu przeciwko Leyton Orient w ramach V Rundy Pucharu Anglii, remisując w ostatnich minutach 1:1… Jak widać, po dobrym spotkaniu zdarza się gorsze i tak w kółko, tyle tylko, że niektóre kończą się mimo to remisem lub zwycięstwem Arsenalu…

    Sytuacja w drużynie „The Potters” przedstawia się nieco inaczej. Podopieczni Tony'ego Pulisa siedzą sobie gdzieś tam w środku tabeli a dokładnie na 10 pozycji, nie zagrażając zespołom z górnej półki a także nie martwiąc się o spadek. O ile ta drużyna dzielnie walczy na swoim stadionie o tyle na wyjazdach to nie ta sama drużyna, której po prostu nie idzie, wszystko mówi nam bilans „Garncarzy” w 13 spotkaniach na terenach gospodarzy, Stoke City zaledwie 3 razy wywoziło komplet punktów, 2 krotnie dzieliło się punktami i aż 9 krotnie musiało uznać wyższość drużyny gospodarzy, tracąc przy tym 1.46 bramki na mecz i strzelając zaledwie 0.92. Drużyna Stoke City słynie z tego, że gra bardzo ostry, bezpardonowy i fizyczny futbol, co już nie raz udowodnili, pamiętamy sytuacje gdy Ryan Shawcross, niebezpiecznie wjechał wślizgiem w Aarona Ramsey’a, łamiąc mu przy tym nogę.

    W obu drużynach nie obyło się bez kontuzji czy braków w składzie, tyle, że gdyby patrzeć na ich powagę, to Arsenal jest bardziej stratny.
    W drużynie Arsene Wenger’a w spotkaniu przeciwko Stoke nie zobaczymy, bramkostrzelnego napastnika Robina Van Persiego, który po powrocie do składu miał niesamowity moment swojej gry. Thomasa Vermaelen’a leczącego nadal kontuzję ścięgna Achilles’a. Laurenta Kościelnego czyli ostoi obrony Arsenalu w ostatnich spotkaniach, Abou Diabiego, pomocnika leczącego uraz łydki, Frimponga, który leczy uraz kolana i podstawowego golkipera aż do kontuzji czyli Łukasza Fabiańskiego.
    Robina Van Persiego, miejmy nadzieje, że dzielnie zastąpi Marokańczyk – Maourane Chamakh. Za Laurenta Kościelnego, zagra Sebastian Squillaci, który ostatnio był bardzo krytykowany za swoją postawę, jednak w meczu z Leyton Oriend zagrał naprawdę dobre spotkanie.
    Pomimo tych wszystkich złych dla Wengera wiadomości jest też jedna dobra, fakt, że swój uraz wyleczył Johan Djorou, który musiał odpuścić mecz z Leyton.

    Tony Pulis także ma zmartwienia, bowiem nie będzie mógł skorzystać z usług swojego skrzydłowego – Matthew Etheringtona, który leczy kontuzje pleców, obrońcy – Abdoulaye Fayé walczącego z kontuzją ścięgna udowego i napastnika Mamady Sidibe, który ma kontuzję ścięgna Achillesa, jednak ten gracz nie często występował w spotkaniach „The Potters”.

    W ostanich 26 latach Arsenal ze Stoke na własnym obiekcie mierzył się 5 krotnie , 5 krotnie wygrywał. Dziś przyjdzie mu się zmierzyć z drużyną „Garncarzy”, która wygrała zaledwie 3 spotkania na wyjeździe, pomimo kontuzji Arsenalu, to podopieczni Wengera, są zdecydowanym faworytem.

    Przypuszczalny skład Arsenalu:
    Szczęsny – Sagna, Squillaci, Djourou, Clichy – Wilshere, Song, Fabregas – Walcott, Chamakh, Nasri
    Przypuszczalny skład Stoke City:
    Begovic – Delap, Huth, Shawcross, Pugh – Pennant, Whitehead, Wilson, Walters – Jones, Carew

    Powodzenia!

  • vamos

    Piłka nożna – Europa Liga Mistrzów
    Inter Mediolan – Bayern Monachium
    typ over 2.5
    Rewanż za finał LM z przed roku. Oba zespoły w rozgrywkach ligowych radzą sobie słabo jak na ich możliwości i oczekiwania kibiców. Wpływ na to miały kontuzje i przemęczenie czołowych graczy tj. Robbena, Ribery'ego, Sniedera, Maicona czy Millito. Inter na przełomie stycznia i lutego rozegrał 13 spotkań. Zarówno Leonardo jak i Louis van Gaal kładą nacisk na grę ofensywną zespołu , odbija się to na postawie obrony. Właśnie ta formacja należy do najsłabszych w obu ekipach. Do składu Interu po kontuzji wraca Lucio jednak jego forma w tym spotkaniu jest niewiadoma, młody Ranocchia to nie jest jeszcze “internacional level” . Bayern traci wiele bramek szczególnie po błędach dwójki stoperów. W ostatnich spotkaniach duet ten tworzą nominalnie defensywny pomocnik Tymoshchuk oraz reprezentant Niemiec Badstuber. W ostatnim okresie często dochodzi do konfrontacji klubów z Serie A i Bundesligi. Inter w fazie grupowej rywalizował w Werderem gdzie w dwóch spotkaniach padło 7 bramek. Natomiast Bayern w grupie konfrontował się z Roma gdzie w dwóch spotkaniach padło również 7 bramek. W eliminacjach do LM los skojarzył ze sobą wspomniany już Werder z Sampdoria w dwumeczu gracze obu drużyn strzelili 8 bramek.

  • Przemek Zywert

    Dyscyplina : Piłka Nożna – UEFA Europa League
    Spotkanie: Manchester City – Aris
    Typ: Manchester City
    Kurs: 1.20
    Bukmacher: Betsson

    W czwartek wieczorem Manchester City będzie walczył z Arisem Saloniki o awans do 1/8 finału Ligi Europejskiej. Zdecydowanymi faworytami są oczywiście gospodarze. Czy Grecki zespół jest w stanie sprawić niespodziankę ?Zapraszam do analizy.

    Gospodarze przystąpią do tego meczu po efektownym zwycięstwie nad Notts County w Pucharze Anglii. Co prawda rywale do najsilniejszych nie należeli, ale wygrana 5:0 na pewno poprawiła humory w drużynie prowadzonej przez Roberto Manciniego.

    Właśnie atut własnego boiska dla The Blus powinien okazać się kluczowy. W Premiership na własnym boisku spisują się bardzo dobrze , z trzynastu rozegranych spotkań wygrali osiem. Więcej zwycięstw ma tylko Arsenal (dziewięć) , oraz Manchester Utd (trzynaście).Kompany i spólłka spisują sie bardzo dobrze w grze defensywnej , ponieważ utrata dziesięciu goli w trzynastu rozegranych spotkaniach na City of Manchester Stadium uważam za dobry wynik.
    Gospodarze jutrzejszego mecz ostatni spisują się rewelacyjnie na własnym boisku. Z ostatnich ośmiu spotkań wygrali , aż sześć. Jednyną porażka której doznali jest przegrany mecz z Evertonem 1-2. W tych spotkaniach dobrze spisywała się ofensywa Manchester City która zdołała trafić do siatki rywala ,aż 23 razy.

    Również i w europejskich pucharach Manchester radzi sobie bardzo udanie i przed własną publicznością nie przegrał od dziesięciu spotkań.

    Sytuacja kadrowa jest dobra. Wprawdzie nie zobaczymy Shaya Givena i niepewny jest występ Shauna Wright-Phillipsa, to jednak zagrają kluczowi dla jakości gry Tevez, Kolarov, Silva ,Toure, Balotelli oraz Dżeko. Z tak silnym zestawieniem, szczególnie w linii ataku, gospodarze nie powinni mieć problemów z odniesieniem zwycięstwa.

    Ostatnie mecze u siebie
    Manchester City FC – Notts County FC 5:0 (1:0)
    Manchester City FC – West Bromwich Albion 3:0 (3:0)
    Manchester City FC – Leicester City FC 4:2 (3:1)
    Manchester City FC – Wolverhampton 4:3 (1:1)
    Manchester City FC – Blackpool FC 1:0 (1:0)
    Manchester City FC – Aston Villa FC 4:0 (3:0)
    Manchester City FC – Everton FC 1:2 (0:2)
    Manchester City FC – Bolton Wanderers FC 1:0 (0:0)

    Aris w bieżącym sezonie prezentuje niestabilną formę. W kraju gra po prostu słabo o czym świadczy zaledwie dziewiąta lokata i niewielkie szanse na jakikolwiek sukces.
    Zawodnicy którzy rozgrywają swoje spotkania na stadionie Kleanthis Vikelides rozegrali w tym sezonie dwadzieścia trzy spotkania z czego wygrali tylko osiem.
    Gra na wyjazdach:
    Trener Héctor Raúl Cúper zapewne nie jest zadowolony z postawy swoich zawodników którzy spisują się nie zbyt dobrze na boiskach rywala. Z jedenastu rozegranych spotkań wygrali tylko trzy ,zremisowali również trzy oraz pięciokrotnie musieli uznać wyższość rywala. Zapewne frustrujący jest fakt , ze drużyna Arisu w tych spotkaniach zdołała trafić tylko pięć razy do siatki rywala. Jest to najsłabszy rezultat ze wszystkich zespołów grających w najwyższej klasie rozgrywek ligi Greckiej.

    Ostatnie spotkania na wyjazdach zapewne nie napawają optymizmem przed jutrzejszym meczem.Z ostatnich ośmiu rozegranych spotkań wygrali tylko dwa , przy czym strzelili 6 goli , tracąc 7

    Aris do tej pory trzykrotnie grał w Anglii w ramach europejskich, notując dwie porażki i jeden remis.

    Ostatnie mecze na wyjeździe:
    tromitos Ateny – Aris Saloniki 0:0
    AEK Ateny – Aris Saloniki 1:2 (0:1)
    Ergotelis Iraklion – Aris Saloniki 0:0
    Panathinaikos Ateny – Aris Saloniki 1:0 (1:0)
    Olympiakos Wolos – Aris Saloniki 1:1 (1:1)
    Atlético de Madrid – Aris Saloniki 2:3 (0:0)
    Panserraikos Seres – Aris Saloniki 1:0 (0:0)
    Iraklis Saloniki – Aris Saloniki 1:0 (0:0)

    Przypuszczalne składy:

    Man City: Hart – Richards, Kompany, Lescott, Zabaleta, Vieira, Barry, Silva, Y. Toure, Kolarov, Tevez

    Aris: Sifakis – Vangeli, Guiaro, Lazaridis, Michel, Mendrinos, Faty, Prittas, Toja, Koke, Castillo

    Obie drużyny znajdują się na zupełnie innym szczeblu piłkarskiej hierarchii. Trudno spodziewać się, aby przeciętna grecka ekipa była w stanie na wyjeździe pokonać klub naszpikowany gwiazdami. Najpewniej przyjezdni zagrają to, co potrafią najlepiej, czyli szczelną defensywę. Wydaje się jednak, że bardzo silna linia ofensywna gości i ich forma strzelecka z ostatniego weekendu, powinny okazać się na tyle skuteczne, że z wywalczeniem awansu problemów być nie powinno. Typ Manchester City

  • Przemek Zywert

    dodalem swoja analize a jej nie widze dlaczego?

  • Przemek Zywert

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Liga Europejska
    Spotkanie: Manchester City – Aris
    Typ: Manchester City
    Kurs: 1.20
    Bukmacher: Betsson

    W czwartek wieczorem Manchester City będzie walczył z Arisem Saloniki o awans do 1/8 finału Ligi Europejskiej. Zdecydowanymi faworytami są oczywiście gospodarze. Czy Grecki zespół jest w stanie sprawić niespodziankę ?Zapraszam do analizy.

    Gospodarze przystąpią do tego meczu po efektownym zwycięstwie nad Notts County w Pucharze Anglii. Co prawda rywale do najsilniejszych nie należeli, ale wygrana 5:0 na pewno poprawiła humory w drużynie prowadzonej przez Roberto Manciniego.

    Właśnie atut własnego boiska dla The Blus powinien okazać się kluczowy. W Premiership na własnym boisku spisują się bardzo dobrze , z trzynastu rozegranych spotkań wygrali osiem. Więcej zwycięstw ma tylko Arsenal (dziewięć) , oraz Manchester Utd (trzynaście).Kompany i spólłka spisują sie bardzo dobrze w grze defensywnej , ponieważ utrata dziesięciu goli w trzynastu rozegranych spotkaniach na City of Manchester Stadium uważam za dobry wynik.
    Gospodarze jutrzejszego mecz ostatni spisują się rewelacyjnie na własnym boisku. Z ostatnich ośmiu spotkań wygrali , aż sześć. Jednyną porażka której doznali jest przegrany mecz z Evertonem 1-2. W tych spotkaniach dobrze spisywała się ofensywa Manchester City która zdołała trafić do siatki rywala ,aż 23 razy.

    Również i w europejskich pucharach Manchester radzi sobie bardzo udanie i przed własną publicznością nie przegrał od dziesięciu spotkań.

    Sytuacja kadrowa jest dobra. Wprawdzie nie zobaczymy Shaya Givena i niepewny jest występ Shauna Wright-Phillipsa, to jednak zagrają kluczowi dla jakości gry Tevez, Kolarov, Silva ,Toure, Balotelli oraz Dżeko. Z tak silnym zestawieniem, szczególnie w linii ataku, gospodarze nie powinni mieć problemów z odniesieniem zwycięstwa.

    Ostatnie mecze u siebie
    Manchester City FC – Notts County FC 5:0 (1:0)
    Manchester City FC – West Bromwich Albion 3:0 (3:0)
    Manchester City FC – Leicester City FC 4:2 (3:1)
    Manchester City FC – Wolverhampton 4:3 (1:1)
    Manchester City FC – Blackpool FC 1:0 (1:0)
    Manchester City FC – Aston Villa FC 4:0 (3:0)
    Manchester City FC – Everton FC 1:2 (0:2)
    Manchester City FC – Bolton Wanderers FC 1:0 (0:0)

    Aris w bieżącym sezonie prezentuje niestabilną formę. W kraju gra po prostu słabo o czym świadczy zaledwie dziewiąta lokata i niewielkie szanse na jakikolwiek sukces.
    Zawodnicy którzy rozgrywają swoje spotkania na stadionie Kleanthis Vikelides rozegrali w tym sezonie dwadzieścia trzy spotkania z czego wygrali tylko osiem.
    Gra na wyjazdach:
    Trener Héctor Raúl Cúper zapewne nie jest zadowolony z postawy swoich zawodników którzy spisują się nie zbyt dobrze na boiskach rywala. Z jedenastu rozegranych spotkań wygrali tylko trzy ,zremisowali również trzy oraz pięciokrotnie musieli uznać wyższość rywala. Zapewne frustrujący jest fakt , ze drużyna Arisu w tych spotkaniach zdołała trafić tylko pięć razy do siatki rywala. Jest to najsłabszy rezultat ze wszystkich zespołów grających w najwyższej klasie rozgrywek ligi Greckiej.

    Ostatnie spotkania na wyjazdach zapewne nie napawają optymizmem przed jutrzejszym meczem.Z ostatnich ośmiu rozegranych spotkań wygrali tylko dwa , przy czym strzelili 6 goli , tracąc 7

    Aris do tej pory trzykrotnie grał w Anglii w ramach europejskich, notując dwie porażki i jeden remis.

    Ostatnie mecze na wyjeździe:
    tromitos Ateny – Aris Saloniki 0:0
    AEK Ateny – Aris Saloniki 1:2 (0:1)
    Ergotelis Iraklion – Aris Saloniki 0:0
    Panathinaikos Ateny – Aris Saloniki 1:0 (1:0)
    Olympiakos Wolos – Aris Saloniki 1:1 (1:1)
    Atlético de Madrid – Aris Saloniki 2:3 (0:0)
    Panserraikos Seres – Aris Saloniki 1:0 (0:0)
    Iraklis Saloniki – Aris Saloniki 1:0 (0:0)

    Przypuszczalne składy:

    Man City: Hart – Richards, Kompany, Lescott, Zabaleta, Vieira, Barry, Silva, Y. Toure, Kolarov, Tevez

    Aris: Sifakis – Vangeli, Guiaro, Lazaridis, Michel, Mendrinos, Faty, Prittas, Toja, Koke, Castillo

    Obie drużyny znajdują się na zupełnie innym szczeblu piłkarskiej hierarchii. Trudno spodziewać się, aby przeciętna grecka ekipa była w stanie na wyjeździe pokonać klub naszpikowany gwiazdami. Najpewniej przyjezdni zagrają to, co potrafią najlepiej, czyli szczelną defensywę. Wydaje się jednak, że bardzo silna linia ofensywna gości i ich forma strzelecka z ostatniego weekendu, powinny okazać się na tyle skuteczne, że z wywalczeniem awansu problemów być nie powinno. Typ Manchester City

  • Przemek Zywert

    Dyscyplina : Piłka Nożna – Liga Europejska
    Spotkanie: Manchester City – Aris
    Typ: Manchester City
    Kurs: 1.20
    Buk: Betsson

    W czwartek wieczorem Manchester City będzie walczył z Arisem Saloniki o awans do 1/8 finału Ligi Europejskiej. Zdecydowanymi faworytami są oczywiście gospodarze. Czy Grecki zespół jest w stanie sprawić niespodziankę ?Zapraszam do analizy.

    Gospodarze przystąpią do tego meczu po efektownym zwycięstwie nad Notts County w Pucharze Anglii. Co prawda rywale do najsilniejszych nie należeli, ale wygrana 5:0 na pewno poprawiła humory w drużynie prowadzonej przez Roberto Manciniego.

    Właśnie atut własnego boiska dla The Blus powinien okazać się kluczowy. W Premiership na własnym boisku spisują się bardzo dobrze , z trzynastu rozegranych spotkań wygrali osiem. Więcej zwycięstw ma tylko Arsenal (dziewięć) , oraz Manchester Utd (trzynaście).Kompany i spólłka spisują sie bardzo dobrze w grze defensywnej , ponieważ utrata dziesięciu goli w trzynastu rozegranych spotkaniach na City of Manchester Stadium uważam za dobry wynik.
    Gospodarze jutrzejszego mecz ostatni spisują się rewelacyjnie na własnym boisku. Z ostatnich ośmiu spotkań wygrali , aż sześć. Jednyną porażka której doznali jest przegrany mecz z Evertonem 1-2. W tych spotkaniach dobrze spisywała się ofensywa Manchester City która zdołała trafić do siatki rywala ,aż 23 razy.

    Również i w europejskich pucharach Manchester radzi sobie bardzo udanie i przed własną publicznością nie przegrał od dziesięciu spotkań.

    Sytuacja kadrowa jest dobra. Wprawdzie nie zobaczymy Shaya Givena i niepewny jest występ Shauna Wright-Phillipsa, to jednak zagrają kluczowi dla jakości gry Tevez, Kolarov, Silva ,Toure, Balotelli oraz Dżeko. Z tak silnym zestawieniem, szczególnie w linii ataku, gospodarze nie powinni mieć problemów z odniesieniem zwycięstwa.

    Ostatnie mecze u siebie
    Manchester City FC – Notts County FC 5:0 (1:0)
    Manchester City FC – West Bromwich Albion 3:0 (3:0)
    Manchester City FC – Leicester City FC 4:2 (3:1)
    Manchester City FC – Wolverhampton 4:3 (1:1)
    Manchester City FC – Blackpool FC 1:0 (1:0)
    Manchester City FC – Aston Villa FC 4:0 (3:0)
    Manchester City FC – Everton FC 1:2 (0:2)
    Manchester City FC – Bolton Wanderers FC 1:0 (0:0)

    Aris w bieżącym sezonie prezentuje niestabilną formę. W kraju gra po prostu słabo o czym świadczy zaledwie dziewiąta lokata i niewielkie szanse na jakikolwiek sukces.
    Zawodnicy którzy rozgrywają swoje spotkania na stadionie Kleanthis Vikelides rozegrali w tym sezonie dwadzieścia trzy spotkania z czego wygrali tylko osiem.
    Gra na wyjazdach:
    Trener Héctor Raúl Cúper zapewne nie jest zadowolony z postawy swoich zawodników którzy spisują się nie zbyt dobrze na boiskach rywala. Z jedenastu rozegranych spotkań wygrali tylko trzy ,zremisowali również trzy oraz pięciokrotnie musieli uznać wyższość rywala. Zapewne frustrujący jest fakt , ze drużyna Arisu w tych spotkaniach zdołała trafić tylko pięć razy do siatki rywala. Jest to najsłabszy rezultat ze wszystkich zespołów grających w najwyższej klasie rozgrywek ligi Greckiej.

    Ostatnie spotkania na wyjazdach zapewne nie napawają optymizmem przed jutrzejszym meczem.Z ostatnich ośmiu rozegranych spotkań wygrali tylko dwa , przy czym strzelili 6 goli , tracąc 7

    Aris do tej pory trzykrotnie grał w Anglii w ramach europejskich, notując dwie porażki i jeden remis.

    Ostatnie mecze na wyjeździe:
    tromitos Ateny – Aris Saloniki 0:0
    AEK Ateny – Aris Saloniki 1:2 (0:1)
    Ergotelis Iraklion – Aris Saloniki 0:0
    Panathinaikos Ateny – Aris Saloniki 1:0 (1:0)
    Olympiakos Wolos – Aris Saloniki 1:1 (1:1)
    Atlético de Madrid – Aris Saloniki 2:3 (0:0)
    Panserraikos Seres – Aris Saloniki 1:0 (0:0)
    Iraklis Saloniki – Aris Saloniki 1:0 (0:0)

    Przypuszczalne składy:

    Man City: Hart – Richards, Kompany, Lescott, Zabaleta, Vieira, Barry, Silva, Y. Toure, Kolarov, Tevez

    Aris: Sifakis – Vangeli, Guiaro, Lazaridis, Michel, Mendrinos, Faty, Prittas, Toja, Koke, Castillo

    Obie drużyny znajdują się na zupełnie innym szczeblu piłkarskiej hierarchii. Trudno spodziewać się, aby przeciętna grecka ekipa była w stanie na wyjeździe pokonać klub naszpikowany gwiazdami. Najpewniej przyjezdni zagrają to, co potrafią najlepiej, czyli szczelną defensywę. Wydaje się jednak, że bardzo silna linia ofensywna gości i ich forma strzelecka z ostatniego weekendu, powinny okazać się na tyle skuteczne, że z wywalczeniem awansu problemów być nie powinno. Typ Manchester City

    W czwartek wieczorem Manchester City będzie walczył z Arisem Saloniki o awans do 1/8 finału Ligi Europejskiej. Zdecydowanymi faworytami są oczywiście gospodarze. Czy Grecki zespół jest w stanie sprawić niespodziankę ?Zapraszam do analizy.

    Gospodarze przystąpią do tego meczu po efektownym zwycięstwie nad Notts County w Pucharze Anglii. Co prawda rywale do najsilniejszych nie należeli, ale wygrana 5:0 na pewno poprawiła humory w drużynie prowadzonej przez Roberto Manciniego.

    Właśnie atut własnego boiska dla The Blus powinien okazać się kluczowy. W Premiership na własnym boisku spisują się bardzo dobrze , z trzynastu rozegranych spotkań wygrali osiem. Więcej zwycięstw ma tylko Arsenal (dziewięć) , oraz Manchester Utd (trzynaście).Kompany i spólłka spisują sie bardzo dobrze w grze defensywnej , ponieważ utrata dziesięciu goli w trzynastu rozegranych spotkaniach na City of Manchester Stadium uważam za dobry wynik.
    Gospodarze jutrzejszego mecz ostatni spisują się rewelacyjnie na własnym boisku. Z ostatnich ośmiu spotkań wygrali , aż sześć. Jednyną porażka której doznali jest przegrany mecz z Evertonem 1-2. W tych spotkaniach dobrze spisywała się ofensywa Manchester City która zdołała trafić do siatki rywala ,aż 23 razy.

    Również i w europejskich pucharach Manchester radzi sobie bardzo udanie i przed własną publicznością nie przegrał od dziesięciu spotkań.

    Sytuacja kadrowa jest dobra. Wprawdzie nie zobaczymy Shaya Givena i niepewny jest występ Shauna Wright-Phillipsa, to jednak zagrają kluczowi dla jakości gry Tevez, Kolarov, Silva ,Toure, Balotelli oraz Dżeko. Z tak silnym zestawieniem, szczególnie w linii ataku, gospodarze nie powinni mieć problemów z odniesieniem zwycięstwa.

    Ostatnie mecze u siebie
    Manchester City FC – Notts County FC 5:0 (1:0)
    Manchester City FC – West Bromwich Albion 3:0 (3:0)
    Manchester City FC – Leicester City FC 4:2 (3:1)
    Manchester City FC – Wolverhampton 4:3 (1:1)
    Manchester City FC – Blackpool FC 1:0 (1:0)
    Manchester City FC – Aston Villa FC 4:0 (3:0)
    Manchester City FC – Everton FC 1:2 (0:2)
    Manchester City FC – Bolton Wanderers FC 1:0 (0:0)

    Aris w bieżącym sezonie prezentuje niestabilną formę. W kraju gra po prostu słabo o czym świadczy zaledwie dziewiąta lokata i niewielkie szanse na jakikolwiek sukces.
    Zawodnicy którzy rozgrywają swoje spotkania na stadionie Kleanthis Vikelides rozegrali w tym sezonie dwadzieścia trzy spotkania z czego wygrali tylko osiem.
    Gra na wyjazdach:
    Trener Héctor Raúl Cúper zapewne nie jest zadowolony z postawy swoich zawodników którzy spisują się nie zbyt dobrze na boiskach rywala. Z jedenastu rozegranych spotkań wygrali tylko trzy ,zremisowali również trzy oraz pięciokrotnie musieli uznać wyższość rywala. Zapewne frustrujący jest fakt , ze drużyna Arisu w tych spotkaniach zdołała trafić tylko pięć razy do siatki rywala. Jest to najsłabszy rezultat ze wszystkich zespołów grających w najwyższej klasie rozgrywek ligi Greckiej.

    Ostatnie spotkania na wyjazdach zapewne nie napawają optymizmem przed jutrzejszym meczem.Z ostatnich ośmiu rozegranych spotkań wygrali tylko dwa , przy czym strzelili 6 goli , tracąc 7

    Aris do tej pory trzykrotnie grał w Anglii w ramach europejskich, notując dwie porażki i jeden remis.

    Ostatnie mecze na wyjeździe:
    tromitos Ateny – Aris Saloniki 0:0
    AEK Ateny – Aris Saloniki 1:2 (0:1)
    Ergotelis Iraklion – Aris Saloniki 0:0
    Panathinaikos Ateny – Aris Saloniki 1:0 (1:0)
    Olympiakos Wolos – Aris Saloniki 1:1 (1:1)
    Atlético de Madrid – Aris Saloniki 2:3 (0:0)
    Panserraikos Seres – Aris Saloniki 1:0 (0:0)
    Iraklis Saloniki – Aris Saloniki 1:0 (0:0)

    Przypuszczalne składy:

    Man City: Hart – Richards, Kompany, Lescott, Zabaleta, Vieira, Barry, Silva, Y. Toure, Kolarov, Tevez

    Aris: Sifakis – Vangeli, Guiaro, Lazaridis, Michel, Mendrinos, Faty, Prittas, Toja, Koke, Castillo

    Obie drużyny znajdują się na zupełnie innym szczeblu piłkarskiej hierarchii. Trudno spodziewać się, aby przeciętna grecka ekipa była w stanie na wyjeździe pokonać klub naszpikowany gwiazdami. Najpewniej przyjezdni zagrają to, co potrafią najlepiej, czyli szczelną defensywę. Wydaje się jednak, że bardzo silna linia ofensywna gości i ich forma strzelecka z ostatniego weekendu, powinny okazać się na tyle skuteczne, że z wywalczeniem awansu problemów być nie powinno. Typ Manchester City

  • Ewelina Drygała

    hej czy jest jakiś problem? moj znajomy probuje ze swojego konto dodac analize do konkursu wszystko ladnie napisal i publikowal i analiza sie ukazala jak juz sie wyloguje analizy tutaj nie ma o co chodzi???

  • Przemekzywert

    sory ze dodałem 3 razy to samo ale patzre na samej gorze a mojej analizy nie ma , a zapisała sie poniezej . Przepraszam

  • Ewelinka6612

    Aż 3 te same? haha
    Ale ok czytajac twoja analize moze sie przekonac dlaczego warto dac na City
    Bardzo fajna

  • Przemekzywert

    małą korekta city z ostatnich ośmiu spotkan wygrali 7 . przegrali tylko z ewertonem

  • Marcin0392

    Arsenal Londyn – Birmingham City / Wembley

    W najbliższą niedzielę o godzinie 17:00 czasu polskiego oczy całej piłkarskiej Anglii i z pewnością nie tylko skierowane będą na Wembley. Przy obecności niemal 90 tysięcy widzów na murawę wybiegną jedenastki Arsenalu Londyn i Birmingham City. Walka o trofeum zapowiada się niezwykle emocjonująco. Z jednej strony głodni sukcesu “Kanonierzy”, Ci którzy na większy tryumf czekają od 2005r. Z drugiej groźne Birmingham pod wodzą Alexa McLeisha – świetnego taktyka, potrafiącego rozpracować najsilniejsze angielskie zespoły. “Blues”, mimo iż w rozgrywkach Premier League zajmują niskie 15 miejsce, zaszli za skórę m.in. Manchesterowi United czy Chelsea Londyn. Grając przeciwko Birmingham, rywale nigdy nie mogą czuć się zbyt pewnie, dlatego Arsenal podejdzie do pojedynku w pełni zmotywowany. Arsene Wenger niejednokrotnie zapowiadał, że obecny sezon musi być przełomowy, drużynę omijają kontuzje, kadra jest niezwykle silna, na większości pozycji umieścić można co najmniej dwóch klasowych zawodników. “Kanonierzy” walczą przecież na czterech frontach i nawet gdy francuski szkoleniowiec rotuje składem, wprowadza zmiany w szeregach swojej ekipy – wszystko wygląda solidnie, gra Arsenalu może się podobać.

    De facto to “Kanonierzy”, mają za sobą trudniejszą drogę do wielkiego finału. Nie chodzi o ilość spotkań, bo to Birmingham zaczęli przygodę z Carling Cup już w II rundzie, ale o przeciwników na jakich trafili. Wyjazdowe starcia z Tottenhamem Hotspur i Newcastle United mogły przysporzyć wielu zespołom Premier League sporo kłopotów, “Blues” również. Arsenal poradził sobie jednak znakomicie, na White Hart Lane i St. James's Park nie dał szans swoim rywalom, zwyciężając kolejno 4:1 i 4:0. Obserwując grę podopiecznych Arsene'a Wengera w Pucharze Ligi Angielskiej można dojść do jasnych wniosków – zaangażowania i pełnej motywacji im nie brakuje. Pięć lat, w których nie zwyciężyli w żadnych rozgrywkach to stanowczo za dużo… Piękną dla oka grę muszą przełożyć w końcu na osiągnięcia.

    Birmingham City to zespół, który krótko mówiąc leży Arsenalowi. W obecnym sezonie obie drużyny spotkały się dwukrotnie w ramach Premier League. Dwukrotnie lepsi byli londyńczycy. Najstarsi kibice “Blues” mogą nie pamiętać zwycięstwa swoich ulubieńców w Londynie, a to właśnie w stolicy Anglii rozegrany zostanie finał, wprawdzie na neutralnym gruncie, aczkolwiek przewaga psychologiczna jest po stronie “Kanonierów”.

    Drobnych urazów w ostatnich dniach nabawiło się dwóch zawodników Arsenalu: Robin van Persie i Laurent Kościelny. Arsene Wenger zapewnia jednak, że obaj będą do jego dyspozycji podczas ustalania składu na niedzielny finał. Alex McLeish również nie może narzekać na większe dolegliwości swoich zawodników. Tak więc o rezultacie powinny zadecydować tylko i wyłącznie umiejętności piłkarskie, miejsca na przypadek być nie może. Pojedynek toczy się o dużą stawkę, a więcej atutów posiadają londyńczycy. Bez większych wątpliwości stawiam na ich wygraną.

    Mój typ: Arsenal Londyn – 1,36

  • Marcin1987

    Na początek mała dygresja do kilku z Was,gdyż przeczytałem kilka wpisów i widzę,że niektórzy wklejają tu statystyki oraz regułki z np.Wikipedii;) Bądźmy Fair wobec siebie Panowie i Panie,niech wygra najlepszy z tych,którzy wniosą jakiś wkład merytoryczny nabytej przez siebie wiedzy,a nie dadzą kopiuj/wklej z jakiejś strony i będą myśleć,że przechytrzą osoby z Betsson,oraz innych Userów tym,że będą mieć najwięcej tekstu,skopiować każdy potrafi,napisać coś od siebie i spędzić godzinkę na klawiaturą,już niestety nie każdy;)Powodzenia wszystkim,a teraz do dzieła!

    Spotkanie: SC Braga – Lech Poznań 21:05
    Typ: Over 2,5
    Kurs: 2,00
    Buk: Betsson

    Gdyby ten mecz odbył się z 2 lata temu,bał bym się włączać tv,ale Lech Poznań nabrał doświadczenia międzynarodowego i co dla tej drużyny ważne,trzon pozostał bez zmian,tak naprawdę szum po odejściu Lewandowskiego,okazał się bezpodstawny,przyszedł jeszcze lepszy i bardziej perspektywiczny napastnik – Artjoms Rudnevs,chciałbym go mieć u nas w Wiśle Super chłopak tak na pierwszy rzut oka,charakter jak i umiejętności na bardzo wysokim poziomie,Lech w letnim okienku zarobi na nim fortunę,jeśli oczywiście nie przydarzy mu się żadna kontuzja,czego mu nie życzę.Będzie trzeba też odpalić pewną kwotę Węgrom z tego co wiem,zapis w kontrakcie mówi bodajże o 20% od następnego transferu.Dużo większym osłabieniem od Lewego,jest odejście Peszki,co widzimy już w pierwszych dwóch spotkaniach Lecha,transmitowanych na wiosnę przez Tv,nie widzę zbytnio wśród zawodników Lecha,zmiennika na tę pozycję,ale to już nie moje zmartwienie,może wrócę do tematu.Braga w Poznaniu nie powaliła na kolana,na śniegu,to Ci Panowie raczej często nie grają,lecz pokazali i tak,że są niesamowicie mocni technicznie i trzeba będzie na nich uważać,bardzo osłabieni,lecz groźni u siebie jak mało kto w Portugalii,w niedziele porażka w lidze z Pacos Ferreira,jednakże nie ma co się tym sugerować,skład w którym grali,odbiegał od podstawowego w bardzo dużym procencie,komentator Orange Sport powiedział,że na Lecha wyjdzie co najmniej pięciu innych piłkarzy,którzy byli oszczędzani przed czwartkowym rewanżem.Sądze,że bramki w tym spotkaniu posypią się już w pierwszej połowie,Bakero nie powinien defensywnie nastawiać Poznaniaków,wiadomo jak to może się skończyć,z resztą drużyna z Poznania do bronienia wyniku nie przywykła,strzelona bramka otworzy w 80% furtki Anfield Road,Braga będzie wtedy potrzebować aż trzech,co przy solidnej i zgranej ze sobą obronie Lecha,wcale nie będzie łatwe,lecz zwycięstwo i strzelenie dwóch bramek jak najbardziej,bukmacherzy wystawili super kursy na over w tym meczu,trzeba z nich skorzystać,to rewanż,tu nie będzie kalkulacji,tracisz bramkę – zapier…..sz i odrabiasz,ryzykując kontrę,polecam wszystkim ten typ! Powodzenia!

  • Damianus20

    Poprzednia analiza miała kilka błędów, więc dodaje jeszcze raz po korekcie.

    Spotkanie: Resovia Rzeszów – Sisley Treviso
    Typ: Resovia Rzeszów
    Kurs: 1.72
    Bukmacher: Betsson

    Dzisiaj o godz. 20:30 odbędzie się pierwsze półfinałowe spotkanie, w którym Resovia Rzeszów podejmie jeden z najbardziej utytułowanych włoskich klubów Sisley Treviso. “Sovia” od kilku lat utrzymuje się w czołówce drużyn Plus Ligi i próbuje utrzeć nosa Skrze Bełchatów, jednak jak na razie nieskutecznie. Co roku dochodzi do przemeblowania “zagranicznej kadry”, która zapewniła by upragniony tytuł Mistrza Polski. Sisley również dosyć często zwyciężał na arenie między narodowej, a w rozgrywkach Pucharu CEV triumfował 4krotnie. Podopieczni Roberto Piazza nie potrafią wygrać w Seria a od 2007 roku i w tym roku również nie zanosi się na sukces, ze względu że ich forma jest bardzo nieregularna. Moim meczu w tym meczu ciężko wskazać zdecydowanego faworyta, a o wyniku końcowych będą decydować niuanse.

    W 1/16 Pucharu CEV podopieczni Travicy zmierzyli się z drużyną z Ukrainy – Diamant Kaposvar, z którą nie mieli najmniejszych problemów, wygrywając 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. Warto dodać, że w rewanżowym meczu trener dał pograć zawodnikom rezerwowym. W kolejnej rundzie spotkali się z niemieckim zespołem SCC Berlin. Po pierwszym meczu wygranym po nerwowej końcówce 3:2, zapowiadało się na ciekawy rewanżowy mecz na zachodzie. Lepsza dyspozycja m.in Grozera czy Achrema, że Rzeszowianie rozprawili się w 4 setach i awansowali do kolejnej rundy. W 1/4 turnieju ponownie spotkali się z niemieckim zespołem – evivo Düren , z którym pewnie wygrali u siebie 3:0, a na wyjeździe wygrali 3:2. Warto dodać, że “Sovia” popełnia mnóstwo głupich błędów, które przełożyły się na tie breaka. W zeszłej rundzie przyszły ogromne męczarnie z utytułowanym hiszpańskim klubem – CAI Teruela, gdzie oba spotkania kończyły się tie-breakem. Dziś przed Rzeszowianami o wiele trudniejszy pojedynek niż poprzednie, gdyż staną po drugiej stronie siatki przeciwko wielkiemu Sisleyu, który co prawda nie jest już w takiej dyspozycji jak klika lat temu, ale dalej jest groźnym zespołem.

    Tegoroczne europejskie rozgrywki Sisley rozpoczynał od fazy grupowej Ligi Mistrzów, w której zmierzył się z: Lokomotiv Biełgorod, Tours VB i Fenerbahce Stambuł. Włosi oprócz Lokomotivu byli zdecydowanymi faworytami do awansu do kolejnej rundy. Treviso zainaugurowało rozgrywki wygraną na trudnym terenie w Turcji, gdzie zwyciężyli po zaciętym meczu 3:2. Już w drugiej kolejce doszło do starcia gigantów grupy, czyli Sisleya i Lokomotiv, który niespodziewanie łatwo wygrali Rosjanie. Włosi nawiązali tylko walkę w pierwszym secie, a w dalszym etapie pojedynku byli tylko statystami. Dwukrotne porażki w tie-break;u z Tours FB zmniejszyły szansę podopiecznych Roberto Piazza do minimum i musieli liczyć na porażki francuzów. Widać było, że w tych meczach Treviso nie wytrzymywało psychicznie końcówek, które przełożyły się na porażki. Kolejna porażka z Lokomotivem, a przy tym wygrana Tours z Fenerbache sprawiła, że Włosi wypadli po za burtę Ligi Mistrzów i została im walka o Puchar CEV z Turkami. Sisley wygrał pewnie 3:1 i wylądował w rundzie Challange tych rozgrywek, gdzie zmierzył się z Arago de Sete, wygrywając 3:2 u siebie i na wyjeździe. Przed nami wielkie emocje, bowiem naprzeciw staną dwie równe sobie drużyny. Każda z drużyn ma swoje atuty, które będę chciał omówić.

    Przed sezonem Resovia zrobiła świetny interes zatrudniając jednego z najlepszych atakujących w Europie – Georg Grozera, który miał udany sezon nie tylko na arenie europejskich pucharów, ale także na arenie międzynarodowej. Początek sezonu w Plus lidze był wyśmienity w jego wykonaniu i dzięki temu Resovia była w czołówce. W środku sezonu forma spadła i był cieniem samego siebie, gdyż miał duże problemy ze skończeniem ataku, co doprowadzło go do furii. Jednak ostatnio wyszedł z dołka i jest tym zawodnikiem, na którego liczą Rzeszowscy kibice. Jego mocnym atutem jest bez wątpienia mocna zagrywka i dynamiczny atak, który bardzo ciężko zablokować. Jeśli jutro trafi z formą to Włosi nie będą mieli co zbierać. Kolejnym transferem był Mistrz Olimpijski z Pekinu Ryan Millar, który rzadko grał na początku sezonu ze względu na leczoną kontuzję, a później często wchodził z ławki rezerwowych, gdyż obowiązywał limity zawodników zagranicznych na parkiecie. Jest to niezwykle doświadczony gracz, można powiedzieć że oaza spokoju. Świetnie potrafi ustawić blok i ma bardzo nieprzyjemną zagrywkę “flotem”. Wiele osób przed sezonem twierdziło, że odejście Rafael Redwitz'a to wielki błąd polskich działaczy. Jednak do klubu przyszedł bardzo młody rozgrywający – Michał Baranowicz, który świetnie radzi sobie na pozycji i gra bardzo kombinacyjną piłkę. Oczywiście najwięcej piłek dostaje wspomniany Grozer, ale reszta zawodników dostaje porównywalną ilość piłek. Ostatnim wzmocniem był filar reprezentacji Włoch – Matej Cernić. Od początku sezonu nie był do dyspozycji trenera Travicy, ze względu na odniesioną kontuzję. Z czasem pojawiał się momentami na boisku, aż w końcu “wdarł” się do pierwszej szóstki. Matej bardzo dobrą, kąśliwą zagrywkę z wysoku, która nie jednemu przyjmującemu sprawiła kłopot. Jego najmocniejszym atutem to bez wątpienia przyjęcie, które stoi na bardzo wysokim przyjęciu. Mówi się o nim, że jest “mistrzem obijania bloku”, gdyż więkoszość ataków kończy się skutecznym obiciem bloku. Drugim przyjmujący jest Achrem, który jest bardzo skocznym i świetnie atakującym zawodnikiem. Dysponuje bardzo silną zagrywką, która dosyś często znajdowała się w polu przeciwnika “na czysto”. Warto dodać, że był alternatywą gdy Grozer nie był w formie i to na nim spoczywała rola atakującego mimo, że grał na przyjęciu. Mówiąc którtko jest to zawodnik nie do zastąpienia. Libero – Krzysiek Ignaczak to klasa sama w sobie. Bardzo dobrze przyjmuje zagrywki, a do tego potrafi obronić piłki, które nie śniły się fizjologom. Świetnie czyta intencje zagrywającego, niejednokrotnie broniąc kiwki. Parę środkowego uzupełni zapewne Grzegorz Kosok. Rzeszowianie, mają alternatywnych zmienników takich jak: Mateusz Mika, Wojciech Grzyb czy Rafał Buszek.
    Sisley Treviso kojarzy się bez wątpienia z Alessandrem Fei’em, który występuje w zespole od bodajże 2002 roku, więc tutejsi kibice mogą go nazywać żywą legendą klubu. Do dziś Włoch jest filarem zespołu, na którym spoczywa największy ciężar zdobywania punktów, w końcu jest atakującym. Do świetnej gry w polu potrafi dorzucić parę punktów z zagrywki. Co ciekawe jeśli temu zawodnikowi nie idzie to ciężko znaleźć zawodnika, który podźwignie jego rolę w postaci zdobywania ważnych punktów. Ważnym punktem jest też etatowy rozgrywający Francji Pierre Pujol, który potrafi świetnie rozkładać piłki zawodnikom. Parę przyjmujących będzie stanowić Gabriele Maruotti oraz Jiří Kovář, który co ciekawe jest nominalnym atakującym, ale w zespole jest kilka kontuzji i nie wiadomo kto do końca zagra. Parę środkowych będzie stanowić Novica Bjelica oraz De Togni. Serba głównie znam z gry z reprezentacji, jego mocnym atutem jest bez wątpienia czytanie gry przeciwnika , która często kończy się blokiem oraz mocna zagrywka. Za dużo nie mogę powiedzieć o Włochach, gdyż ich mecze nie są tak dostępne jak mecze Polaków, ale udało mi się obejrzeć kilka meczy. Jeśli filar zespołu Fei jest w słabszej formie to drużynie ciężko się poskładać i na parkiecie panuje chaos. Kilka bloków na atakującym na pewno wprowadzi nerwowość w grze Włochów, co będzie kluczem do zwycięstwa.
    Pojedynek między Resovią Rzeszów, a Sisley Treviso to będzie pojedynek między atakującym – Georg Grozer i Alessandrem Fei’em, którzy zapewne będą kluczowymi postaciami tego wieczoru. O ile Niemiec ma jeszcze oparcie w Achremie to po stronie Sisley'a ciężko znaleźć alternatywę Fei'a. Obie drużyny potrafią razić zagrywką, więc trudno wskazać kto jest lepszym w tym elemencie. Przyjecie jest o wiele lepsze po stronie gospodarzy i być może to będzie to czynnik, który przechyli szalę na stronę gospodarzy. Nie można zapomnieć o hali wypełnionej po brzegi, która z całych sił będzie dopingować Resovie Rzeszów. W zeszłym roku Jastrzębski Węgiel ograł u siebie Sisley Treviso, więc czemu miało by to się nie udać Rzeszowianom? Jednego możemy być pewni, czeka nas prawdziwa uczta siatkarska, z której, mam nadzieję, zwycięsko wyjdą gospodarze.

  • zabek90

    Dyscyplina : Piłka Nożna – Liga Mistrzów
    Spotkanie: Inter- Bayern
    Typ: Bayern -1,-1.5
    Kurs: 4.80

    Dzisiaj, 23.02.2011r., odbędzie się mecz LM- Inter Mediolan- Bayern Monachium, na stadionie Giuseppe Meazzy.
    Jest to mecz pomiędzy dwoma finalistami zeszłej edycji LM, który zakończył się wynikiem 2-0 dla Interu. Trzeba przypomnieć że wtedy trenerem był Jose Murinho (obecny trener Realu). Obie bramki zostały strzelone przez D. Milito, który obecnie leczy kontuzje.
    Patrząc na 5 ostatnich meczy obu tych drużyn to maja taka sama forme:).
    Składy obu drużyn są bardzo mocne, ale wydaje mi się że lekko na korzyść Gości. Bardzo dużą stratą jest brak trenera J. Murinho, którego zastępuje Leonardo, to też mi się wydaje na korzyść Gości.
    Kursy wskazują jako faworyta Inter i jakby nie patrzeć po wyrównanych składach, to Inter gra u siebie. Nie będzie łatwo ograć ich na San Siro, ale jak wiemy Niemcy są solidni w swojej grze i nie są bez szans.
    Inter najbardziej powinien obawiać się Robbena oraz Gomeza a Bayern Eto.

    Osobiście daje większe szanse Bayernowi, ponieważ jest bardziej wypoczęty oraz lekko lepszy skład ( brak Milito w Interze).

    Mój typ na wynik – 1-3

    Ostatnie mecze tych drużyn-
    Sat 22/05/10 LMU Bayern Monachium 0 – 2 Inter Mediolan
    Tue 05/12/06 LMU Bayern Monachium 1 – 1 Inter Mediolan
    Wed 27/09/06 LMU Inter Mediolan 0 – 2 Bayern Monachium
    Prawdopodobne składy-
    Inter: Cesar – Maicon, Lucio, Cordoba, Chivu – Zanetti, Cambiasso, Thiago Motta – Sneijder, Stankovic – Eto’o
    Bayern: Kraft – Lahm, Tymoshchuk, Badstuber, Pranjic – Schweinsteiger, Luiz Gustavo – Robben, Mueller, Ribery – Gomez.
    Ostatnie 5 meczy Bayernu-
    19/02-11 1. liga Niemcy Mainz vs. Bayern M. 1:3
    12/02-11 1. liga Niemcy Bayern M. vs. Hoffenheim 4:0
    05/02-11 1. liga Niemcy 1.FC Koln vs. Bayern M. 3:2
    29/01-11 1. liga Niemcy Werder B. vs. Bayern M. 1:3
    26/01-11 Puchar Niemiec Aachen vs. Bayern M. 0:4
    22/01-11 1. liga Niemcy Bayern M. vs. K lautern 5:1
    Ostatnie 5 meczy Interu-
    19/02-11 1. liga Włochy Inter M. vs. Cagliari 1:0
    16/02-11 1. liga Włochy Fiorentina vs. Inter M. 1:2
    13/02-11 1. liga Włochy Juventus vs. Inter M. 1:0
    06/02-11 1. liga Włochy Inter M. vs. AS Roma 5:3
    03/02-11 1. liga Włochy Bari vs. Inter M. 0:3
    30/01-11 1. liga Włochy Inter M. vs. Palermo 3:2

  • Michalo28

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Polska – Polska Ekstraklasa
    Spotkanie: Arka Gdynia – Wisła Kraków
    Typ: Handicap (1. – 0) X
    Kurs: 3.85

    W mojej analizie skupię się na spotkaniu 16 kolejki Ekstraklasy, pomiędzy Arką Gdynia i Wisłą Kraków, które rozegrane zostanie w piątkowy wieczór na nowopowstałym Stadionie Miejskim w Gdyni. Mecz ten to tak naprawdę pierwszy poważny sprawdzian obu zespołów w tym roku kalendarzowym. Ze względu na długą, bo 3-miesięczną przerwę w rozgrywkach, zarówno popularne „Śledzie”, jak i „Biała Gwiazda” ładowały akumulatory na zagranicznych zgrupowaniach rozgrywając sparingi i szlifując formę przed ciężką wiosną. Na samym początku należy zaznaczyć, że obie drużyny mają zgoła odmienne cele na najbliższe miesiące. Gospodarzy piątkowej potyczki czeka zażarta walka o utrzymanie, zaś zespół Krakowian bić się będzie najprawdopodobniej do ostatnich kolejek o Mistrzostwo Polski.

    Omawiane spotkanie jest z wielu względów meczem dość specyficznym, w którym same statystyki i suche rezultaty dotychczasowych meczów nie dadzą nam pełnego obrazu typowanego zdarzenia, mogą jedynie posłużyć za podstawę, na której oprzemy swoją analizę. Zacznijmy jednak od kilku łyków statystyki. Patrząc na tabelę, w której Gdynianie plasują się na 15-stej pozycji, można odnieść wrażenie, że Wisłę czeka w piątek „spacerek” i gładkie zwycięstwo różnicą kilku bramek. Otóż nic bardziej mylnego – Arka Gdynia to jeden z trzech zespołów, które w tym sezonie na własnym obiekcie nie zaznały smaku porażki, jest to osiągnięcie z pewnością warte odnotowania, gdyż kolejne dwie drużyny, które u siebie nie przegrały to lider i wicelider rozgrywek. Na pewno jednym z czynników, które zadecydowały o takim bilansie jest fakt, iż jesienią podopieczni Dariusza Pasieki swoje mecze rozgrywali na Narodowym Stadionie Rugby, który był specyficzny pod względem sztucznej murawy oraz makiet mających zastąpić dopingujących kibiców. W piątek zabraknie zarówno owej sztucznej murawy, jak i makiet, zamiast których będzie komplet publiczności. Gdynianie wiedząc, że utrzymanie będzie zadaniem ciężkim, punktów szukać będą przede wszystkim na swoim boisku, więc jest to kolejny dowód na to, że piłkarze Białej Gwiazdy nie mają co liczyć na łatwą przeprawę.

    Co do Wisły Kraków, to przed zimą miała ona serię czterech wygranych z rzędu. Taka seria musi budzić podziw, jednak styl w jakim została ona zanotowana już niekoniecznie (oczywiście poza meczem z Legią Warszawa). Robert Maaskant, pracujący w Krakowie od końca sierpnia zapowiada jednak, że zimowa przerwa została przepracowana sumiennie i drużyna przygotowana jest w stu procentach. Do rundy jesiennej przygotowana dobrze nie była, gdyż trenerem był Henryk Kasperczak, którego treningi krytykował w wywiadach m.in. mający przeszłość w Niemczech Dragan Paljić. Taka wypowiedź holenderskiego szkoleniowca musi napawać optymizmem kibiców Wisły Kraków. Tak jak napawać optymizmem mogą dwa ostatnie sparingi rozegrane w Turcji , zwycięstwo z BATE Borysów oraz Daugavą Dyneburg kolejno 3:1 i 4:1. Jednak zapomnieć trzeba jak najszybciej o 3 porażkach bez zdobytej bramki na zgrupowaniu w Hiszpanii z zespołami norweskimi. Taką słabą formę na początku przygotowań usprawiedliwić można jednak trudami treningów siłowych i kondycyjnych.

    Okres sparingowy Arki Gdynia przebiegł natomiast bez zwycięstwa. W pięciu meczach Arka odniosła 2 porażki i 3 remisy. Taki dorobek nie świadczy o dobrej formie Śledzi, ale jak wiemy sparing to nie to samo co mecz o punkty, dlatego większej wagi do tych rezultatów przywiązywać nie można.
    Chciałbym wspomnieć także o tzw. HeadTwoHead obu drużyn. W ciągu ostatnich dwóch sezonów dominowały niskobramkowe wyniki. W tym sezonie 1:0 dla Wisły Kraków, w zeszłym natomiast 1:0 dla Arki na stadionie Hutnika Kraków oraz 1:0 dla Wisły w Gdyni. Sezon 08/09 to już 2 wygrane Białej Gwiazdy kolejno 1:0 i 4:0. Owe rezultaty w roli delikatnego faworyta stawiają Krakowian. Ostatni remis między Arką a Wisłą padł 10.03.2007 w Krakowie.

    Jak wiemy pierwszy mecz po przerwie zimowej to również szansa na debiut dla nowopozyskanych piłkarzy. W Arce Gdynia najwartościowszym transferem (chociaż przyznać trzeba, że wiele wzmocnień nie było) wydaje się być Marcelo Moretto, brazylijski golkiper, który ma zapewnić stabilność w bramce drużyny Dariusza Pasieki. Po stronie Wisły Kraków zimowe okienko transferowe za sprawą nowego dyrektora sportowego było dość napięte. Odeszło 3 zawodników (z pierwszego składu tylko Paweł Brożek), przyszło zaś 5 nowych graczy, z których wszyscy mają ogromne szanse na miejsce w podstawowej „11”. Podporą defensywy ma być doświadczony reprezentant Holandii Kew Jaliens, w środku pola za odbiór obok Cezarego Wilka odpowiadać w meczu z Arką będzie Siwakow, rozgrywanie to działka Meliksona, strzelanie bramek Genkova, zaś bramkę obsadzi Sergei Pareiko. Taka rewolucja kadrowa w wielu przypadkach nie wróży najlepiej, dodać należy także fakt, że więcej niż połowa pierwszej „11” to obcokrajowcy, co też nie zawsze jest pozytywem. Jednak po wypowiedziach Wiślaków można odnieść wrażenie, że atmosfera w zespole jest znakomita, aczkolwiek wiadomo, że pewnych automatyzmów w grze nie da się wprowadzić w miesiąc, a nowi piłkarze potrzebują „zgrać się” z resztą składu.

    Jeżeli chodzi o absencje, to w piątkowym meczu zabraknie pauzujących za kartki Gordana Bunozy i Radosława Sobolewskiego. Szczególnie brak lidera zespołu „Sobola” może być tutaj odczuwalny. Zastąpi go Cezary Wilk, który jesienią pokazał się z bardzo dobrej strony, imponował walecznością i opanowaniem. Do wyżej wymienionej dwójki należy dodać kontuzjowanych Rafała Boguskiego i Nourdina Boukhariego. Arka Gdynia do potyczki z Wiślakami przystąpi bez Tadasa Labukasa, Marcina Budzińskiego, Mirko Ivanovskiego i Glaviny. Brak Labukasa to spore osłabienie, biorąc pod uwagę fakt, iż w ostatnim meczu ligowym ze Śląskiem strzelił 2 bramki, a jesienią był podstawowym zawodnikiem jedenastki Dariusza Pasieki. To samo można napisać o absencji Budzińskiego i Ivanovskiego, ich nieobecność może negatywnie odbić się na grze Gdynian.

    Konkludując, należy zastanowić się jak spotkanie Arki z Wisłą będzie wyglądało na boisku. Moim zdaniem będzie to typowa ekstraklasowa kopanina z momentami zrywów Krakowian, z których jeden przyniesie zwycięskiego gola. Owej kopaninie sprzyjać będzie defensywne nastawienie Arki, ujemna temperatura powietrza (być może oblodzone boisko) oraz brak pełnego zgrania Wiślaków. Arka Gdynia może zdobyć się na parę szybkich kontr, ale niska liczba bramek strzelanych przez piłkarzy Pasieki jesienią nie pozostawia złudzeń co do skuteczności ataku z Gdyni.

    Mam nadzieję, że moja analiza pomoże spojrzeć na to spotkanie nie tylko od strony proponowanego przeze mnie typu, ale przybliży również czytelnikom sytuację jaka panuje w obu klubach, a także zachęci ich do obejrzenia tego meczu i sprawdzenia, czy nie przekłamałem w swoich rozważaniach lub błędnie nie zinterpretowałem niektórych czynników. Dziękuję za uwagę i życzę powodzenia w typowaniu.

  • Michalo28

    Wkradł się mały błąd – Mariusz Pawełek również był graczem pierwszego składu.

  • Krzysztofers

    Szkoda, że typ nie wszedł przez gola w doliczonym czasie gry…

  • X-Ray

    Arka Gdynia vs. Wisła Kraków (25.02.2010 Godzina: 20:00)
    Typ: Wisła Kraków (Draw no bet). @ Kurs: 1.55 @ Stawka: [4/10] @ Betsson.

    Spotkanie pomiędzy Dawidem a Goliatem.

    Po blisko trzy miesięcznej przerwie wracamy na boiska ekstraklasy. Inauguracyjnym spotkaniem rundy wiosennej będzie potyczka walczącej o utrzymanie Arki Gdynia a Krakowską Wisłą która stawia sobie zupełnie inne cele przed zbliżająca się rundą niż gospodarze z nad morza. Piątkowe spotkanie będzie zarazem pierwszym oficjalnym meczem Żołto-Niebieskich na swoim nowym obiekcie który dopiero w ostatnich dniach został oddany po wielu miesiącach mozolnej pracy do użytku.

    Sytuacja Arki Gdynia.

    Po rundzie jesiennej Arka Gdynia, zajmuje odległe miejsce w strefie spadkowej, co na pewno niepokoi sympatyków tej drużyny. W 15 kolejkach drużyna Dariusza Pasieki zdołała zdobyć jedynie 17 oczek, na co głównie złożyły się dobre występy na 'swoim' stadionie. Cudzysłów który użyłem jest celowy, Arka swoje spotkania w rundzie jesiennej rozgrywała na stadionie Rugby, z uwagi na remont swojego obiektu. Zawodnicy trenera Pasieki nie przegrali na swoim stadionie, co na drużynę walcząca o utrzymanie jest sporym wyczynem. Przypomnijmy jednak że na stadionie Rugby murawa był sztuczna, przez co wiele drużyn nie umiało się do tego przystosować. Teraz ten handicap w postaci murawy Arka straciła. Dodajmy jednak iż Arka na swoim obiekcie nie zagrała z Legią, Wisłą oraz Lechem a uważam że co najmniej dwie drużyny spośród tej trójki
    wygrały by z podopiecznymi Dariusza Pasieki.

    Słów kilka, a może kilkadziesiąt na temat kadry Żółto-Niebieskich.

    Tak jak już wcześniej wspomniałem drużyna z nad morza trenowana jest przez 45 letniego byłego piłkarza m.in Dynama Drezno pana Dariusza Pasieke. Jest to szkoleniowiec który trenerskiego rzemiosła uczył się pod okiem Niemieckich trenerów, pracował jako asystent kolejno w SV Waldhof Mannheim, Jahn Regensburg, SC Paderborn 07, FC Augsburg. Największy między Odrą a Renem rozgłos zyskał jako drugi trener II-ligowego wtedy Jahn Regensburg, ponieważ pierwszym był znany skandalista Mario Basler. Kiedy Jahn walczył w III lidze, przez dziewięć kolejek pan Dariusz awaryjnie pracował tam jako pierwszy szkoleniowiec. Jest to niewątpliwie dobry trener który do drużyny Arki dołączył w roku 2009, poprawę stylu gry gołym okiem zauważamy porównując obecną Arkę do tej jeszcze za kadencji Marka Chojnackiego, tudzież Jacka Dziubińskiego. Wzorując się na wycenie wszystkich zawodników według transfermarkt, Arka Gdynia na papierze kadro jest najsłabsza ze wszystkich drużyn naszej ligi, jej wartość wyceniona jest na 6.625.000 euro, zarazem jednak drużyna Arki ma najmłodsza kadrę ze wszystkich drużyn w naszego kraju.

    W bramce w piątkowym spotkaniu zapewne stanie nowo pozyskany Brazylijski golkiper Marcelo Moretto. Był on pół roku temu na testach w drużynie 'Białej Gwiazdy' jednak nie zdołał zyskać zaufania włodarzy Wisły Kraków. Mimo wszystko uważam Moretto za wartościowego zawodnika jak na nasze ligowe warunki, ponad 50 występów w Lidze Portugalskiej oraz gra w Benfice o czymś świadczą i będzie on za pewne wzmocnieniem. Z drużyną natomiast pożegnało się dwóch innych doświadczonych bramkarzy Norbert Witkowski oraz popełniający coraz to większe błędy Andrzej Bledzewski. Nic dziwnego że włodarze Arki właśnie na tej pozycji szukali głównie wzmocnienia przed rundą wiosenna. W formacji obronnej zobaczymy czwórkę obrońców, po prawej stronie chyba najpewniejszy punkty obrony gospodarzy Marciano Bruma. Zakupienie tego 26 letniego ogranego zarówno w lidze Holenderskiej jak i pierwszej lidze Angielskiej obrońcy z Willem II Tilburg było istnym strzałem w dziesiątkę. Bruma jest jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym zawodnikiem na prawej obronie w naszej ekstraklasie. Jest to twardo grających zawodnik, potrafiący włączyć się do akcji w ataku. W rundzie jesiennej wystąpił w 11 spotkaniach, zanotował jedną asystę oraz trzy żółte kartki. Po drugiej stronie flanki pewne miejsce w wyjściowej jedenastce ma zawodnik który również przyszedł przed sezonem ze Szwajcarskiego Vaduz. Mowa tutaj rzecz jasna o Emilu Nolle. Jego głównymi atutami są doskonałe warunki fizyczne, oraz doświadczenie wyciągnięte z Niemieckich boisk na których rozegrał w barwach FSV Frankfurt, SC Paderborn 07, Alemannia Aachen, TuS Koblenz ponad 100 spotkań. Jest to podobnie jak Bruma mocny punkt obrony Dariusza Pasieki. Zarówno Noll, jak i Bruma to dobrzy zawodnicy o nienagannej technice. Jak można wydedukować ze sparingów na środku obrony przed bramkarzem zagra duet Szmatiuk oraz ktoś z dwójki Polsko-Chorwackiej a mowa tutaj o parze Michał Plotka oraz Ante Rozić. Rozić to jak na razie 24 letni zawodnik który tuła się od klubu do klubu i nie zauważam w nim mocnego punktu obrony gospodarzy przez co uważam iż na środku obrony zobaczymy dwójkę Płotka-Szmatiuk którzy dobrze się rozumieją, zaś Rozić zostanie w obwodzie. Formacja defensywna drużyny Dariusza Pasieki wygląda całkiem obiecująco, ilość bramek które Arka straciła w 15 spotkaniach pokazuje iż dobrze działa ten zespół w destrukcji. Na pewno podczas bronienia dostępu do bramki ułatwiają bardzo korzystne warunki fizycznego obrońców Arki. Zarówno Nolle, Rozić, Bruma oraz Szmatiuk mają ponad 190 centymetrów wzrostu jedynie Płotka mierzy poniżej 190 centymetrów. Problemem obrony jednak może być jeszcze brak komunikacji i brak zgrania na linii bramkarz-obrona. Marcelo Moretto jest od niedawna dopiero z drużyną, a co za tym idzie uważam że w pierwszych spotkaniach ligowych będzie dochodziło do nieporozumień. Przejdźmy jednak do zerknięcia w formacje środkową drużyny Arki. Nie wyobrażam sobie drużyny Arki w piątkowym spotkaniu bez Miroslava Bożoka, może on zarówno grać na lewej flance jak i w środku boiska. Jest on moim zdaniem najlepszym pomocnik jakiego ma obecnie do dyspozycji trener Pasieka. Obok Bożoka, w piątkowym spotkaniu wybiegnie za pewne drugi podstawowy pomocnik Arki tj. Marcin Budzinski. Zawodnik odpowiedzialny za rozegranie w drużynie Arki, zawodnik jeszcze młody – perspektywiczny. Myślę że właśnie doświadczony Bożok oraz młody Budziński zostaną mianowani na środek pomocy. Na prawej flance pomocy, zagra Paweł Zawistowski, to ofensywny pomocnik który może zarówno grać w środku pola jak i po prawej stronie pomocy. W rundzie jesiennej w 12 spotkaniach, strzelił on jednego gola dla Żołto-Niebieskich. Zaś na lewej stronie zagra Denis Glavina, Chorwacki gracz który przeszedł również do Arki przed sezonem. Formacja pomocy jest niewątpliwie słabszą strona drużyny zajmującej 15 miejsce w tabeli, brakuje tutaj zawodnika który potrafiłby robić przysłowiową różnicę, który jednym niekonwencyjnym zagraniem potrafiłby rozmontować obronę rywali. Przed rundą jesienna drużynę z Gdyni opuścili dwaj zawodnicy z tej właśnie formacji, i jeśli bez zawahania uważam można było pożegnać się z Lubomir Lubenov, który zawodził w każdym spotkaniu i pokładano w nim o wiele większe nadzieje, to uważam że sprzedaż Marcina Wachowicza to błąd. Zawsze lubiłem tego zawodnika, dobra szybkość, niezły drybling i mocne uderzenie to niektóre atuty Marcina, rozegrał on 93 spotkania w ekstraklasie, strzelił 15 bramek. Arka obecnie potrzebuje kogoś takiego kim był Bartosz Ława który odszedł przed sezonem do Pogoni. Ale o tym już wspominałem. Największy jednak ból głowy Dariusz Pasieka ma związany z brakiem klasowego snajpera. Miejsca w podstawowej jedenastce może być pewien Tadas Labukas, w 15 spotkaniach ligowych strzelił 5 bramek, był również najskuteczniejszym zawodnikiem w sparingach drużyny Arki (strzeli dwie bramki). Jednak za pewne nie tylko ja zadaje sobie pytanie, kto będzie partnerem w ataku dla Labdukasa, w najbliższym spotkaniu. Joseph Mawaye to szybki, zwinny, obdarzony dobrym dryblingiem gracz ale co z tego skoro w 13 spotkaniach, przez 667 minut nie potrafił znaleźć drogi do bramki rywali. Możliwe iż szansę dostanie nowo sprowadzony gracz z Peru. Mowa o Juniorze Rossie, chociaż nie uważam aby był to gracz na jakiego oczekiwał trener Arki. Ross od pół roku szukał klubu, zanotował już co prawda wyjazd do Europy. Jednak nie poradził sobie w II Bundeslidze gdzie w 24 spotkaniach strzelił zaledwie jednego gola, po czym wrócił do swojego kraju. Jeśli taki gracz ma zagwarantować bramki, oraz co za tym idzie utrzymanie w lidze to ja szczerze powiedziawszy widzę to w czarnych barwach. W obwodzie na ławce rezerwowej pozostaną: Hieronim Zoch; Ante Rozic; Filip Burkhardt; Mirko Ivanovski; Giovanni. Jedynie 'Bury' będący w cieniu swojego starszego brata jest godnym zmiennikiem dla któregoś gracza środka pola. Potrafi on zagrać crossową piłkę, a i groźnym strzałem potrafi zagrozić golkiperowi rywali. Ławka generalnie słabiutka i dodatkowo krótka.

    Kwaśne miny fanów Arki przed inauguracją rundy jesiennej.

    Arka to drużyna która według mnie spadnie z ligi, co roku obija się o strefę spadkową w ostatnich dwóch latach kolejno 13 i 14 miejsce. Owszem w każdym spotkaniu walczą od pierwszej do ostatniej minuty, jednak piłkarsko jest to słaba drużyna. Nie tracą dużo bramek, ale również bardzo mało strzelają. A remisy w ich obecnej sytuacji są traktowane jak porażka. Teraz dodatkowo stracili handicap w postaci sztucznej murawy, do której jak już mówiłem nie każdy potrafił się przystosować. Wystarczy spojrzeć jak tragicznie Arka grała w spotkaniach wyjazdowych. Na chwile obecną kibice drużyny Pasieki nie mogą być w dobrych nastrojach ponieważ drużyna Arki grała słabiutko w spotkaniach towarzyskich. W żadnym z pięciu meczów drużyna Arki nie zdołała zejść zwycięsko. Dwukrotnie przeciwnik okazywał się lepszy od Gdynian, FC Sion (2:3), FC Timisoara (1:3), zaś w kolejnych spotkaniach kolejno z Young Boys Berno, FK Ventspils, Beroe Stara Zagora padały remisy. Serie spotkań towarzyskich Arka zaczynała od meczu z Boys Berno gdzie padł remis 0:0, ostatnim sparingiem zaś był mecz przed własną 15 tysięczną publicznością, na swoim stadionie gdzie podejmowali Bułgarskiego outsidera. Arka zawiodła, i zremisowała jedynie 1:1 po co najwyżej przeciętnej grze. Chyba każdy fan Arki zdaje sobie sprawy że nie jest to dobry prognostyk przed spotkaniem z Krakowską Wisłą.

    Zawirowania w 'Białej Gwieździe' Bogusława Cupiała.

    Przejdźmy jednak do faworyta tego spotkania, oraz drużyny która od kilku, a może nawet kilkunastu miesięcy jest systematycznie przebudowywana. Wraz z powrotem Henryka Kasperczaka na fotel trenera 'Białej Gwiazdy' miała wraz z czasem nadejść nowa jakoś gry Wisły. Niestety, zespół odpadł we wczesnej rundzie z outsiderem jakim nie wątpliwie była drużyna Karabachu Agdam (Azerski zespół, gdybyś ktoś nie pamiętał). Krakowska drużyna zagrała w tym dwumeczu fatalnie a sam Henryk Kasperczak 6 sierpnia biorąc odpowiedzialność za wynik dwumeczu podał się do dymisji. Do Wisły wrócił Bogdan Basałaj, który zachęcił do współpracy świetnego dyrektora sportowego Stana Valckxa który to pracował przez kilka sezonów m.in w PSV Eindhoven. Na miejsce Kasperczaka przyszedł, trener z Holenderskiej kuźni – Robert Maaskant. Ten 41 letni szkoleniowiec urodzony w Schiedam w swej karierze był trenerem w takich klubach jak RBC Roosendaal, Willem II Tilburg, MVV Maastricht, NAC Breda. Śmiem twierdzić że nigdy Wisła nie miała tak uznanego, oraz wyszkolonego selekcjonera jak teraz. Zresztą nie od dziś wiemy iż trenerzy szkoleni w Holenderskiej stajni są jednymi z najlepszych szkoleniowców na świecie. Wszystko to dzięki dobremu systemowi szkolnictwa którego u nas w kraju brakuje. Wisła latem straciła cztery filary obrony, a mianowicie Arkadiusza Głowackiego, Marcelo, Juiora Diaza oraz Pablo Alvareza. Dodatkowo zespół opuścili Marcin Juszczyk, Mariusz Jop (chociaż jeśli mamy być obiektywni, jego odejście było wzmocnieniem), Peter Singlar, Issa Ba, Georgi Hristov. Na ich miejsce Bogdan Basałaj w porozumieniu z właścicielem klubu zakontraktował na Reymonta Macieja Zurawskiego, Dragana Pajlicia, Osmana Chaveza, Gordana Bunoze, Milana Jovanićia, Cezarego Wilka, Nourdin Boukhariego, Andy Riosa, Erika Cikosa oraz Mateusza Kowalskiego. Jak dobrze zauważamy zmiany w zespole Krakowskiej Wisły zaszły kolosalne, zespół został diametralnie przebudowany. Runda jesienne mimo wszystko została zakończona sukcesem, wyniki były zdecydowanie lepsze niż gra. Szczególnie w pamięci każdego kibica 'Białej Gwiazdy' zostanie zapamiętany pogrom Legii, kiedy to Wisła pokonała Legie aż 4-0, był to bez wątpienia najlepszy występ Wiślaków w tym sezonie. Wisła jest po przeciwnej stronie tabeli w porównaniu do Arki, drużyna Roberta Maaskanta zajmuje wysokie 2 miejsce tuż za Jagiellonia Białystok. Po fatalnym początku sezonu chyba nikt z największych optymistów spośród kibiców Wisły nie wierzył w tak dobre miejsce na koniec rundy piłkarzy w czerwono białych trykotach. Niestety, przed rundą wiosenna nie obyło się bez kolejnych sprzedaży. Z zespołem pożegnali się bracia Brożkowie który obrali kierunek Turecki, w tym samym kierunku powędrował wyszydzany i nie lubiany przez wszystkich kibiców Mario Pawełek. Co nie zmieniało faktu iż był to nasz podstawowy golkiper który zanotował na prawdę dobrą rundę. Bez wątpienia jednak Bogdan Basałaj, Bogusław Cupiał, Robert Maaskant oraz Stan Valcx postarali się aby nie było to zmarnowane okienko transferowe. Do Krakowa przybyli Sergey Pareiko, Kew Jaliens, Maor Melikson, Mikhail Sivakov oraz Tzvetan Genkov. Jeśli spojrzymy na skład jaki może wystawić Holenderski trener na mecz z Arką mozna być na prawdę pod wrażeniem, co najmniej siły na papierze drużyny Maaskanta.

    Jedenastka Wisły kontra jedenastka Arki. Porównanie.

    W bramce ujrzymy na pewno nowo zakupionego Sergeya Pareiko, który co prawda na karku ma już 34 lata, jednak doskonale wiemy że dla bramkarza jest to wiek optymalny (Van der Saar ma już natomiast 40 lat a wciąż gra na wysokim poziomie), jego doświadczenia z Rosyjskiej ligi która jest nie wątpliwie o wiele mocniejsza od naszej na pewno zaprocentuje, interesowały się nim Celtic oraz Wolverhampton a to nie wątpliwie o czymś świadczy. Uważam że w końcu kibice 'Białej Gwiazdy' mogą być spokojni o zawodnika stojącego między słupkami czego nie gwarantował Mariusz Pawełek, Filip Kurto tudzież Milan Jovanić. Patrząc na formacje defensywna uważam że powolutku Wisła odbudowuje silną obronę z której była znana choćby z poprzedniego sezonu. Na prawej flance Eric Cikos na chwile obecną gracz jeszcze wypożyczony, ale myślę iż działacze wykupią tego gracza ponieważ jest to szybki, zdolny gracz młodego pokolenia. Owszem obecnie często ma jeszcze tak zwaną 'gorąca głowę' jednak usprawiedliwia go młody wiek. Na środku obrony z powodu kontuzji w piątkowym spotkaniu zabraknie na pewno Gordana Bunozy, zastąpi go godnie nowo pozyskany Kew Jaliens który do Krakowa przyjechał prosto z czołowej drużyny ligi Holenderskiej – AZ Alkmaar. Ma on a sobą występy w Lidze Mistrzów, oraz aż 172 występy w Eredivisie. Gracz na prawdę doświadczony, na naszym podwórku powinien być gwiazdą. Obok niego na stoperze powinniśmy oglądać podstawowego obrońcę reprezentacji Hondurasu. Mowa tutaj o Osmanie Chavezie, czyli potężnym, wysokim czarnoskórym obrońcy. Jest to silny punkt Krakowskiej defensywy. Napastnicy Arki będą mieli niezwykle ciężko przedrzeć się pod bramkę Pareiko. Na lewym skrzydle przemianowany już jakiś czas temu Dragan Pajlić który mimo wszystko radzi sobie całkiem nieźle na lewej obronie. Jeśli miałbym porównać obronę gospodarzy do obrony gości to na papierze Wiślacka obrona wygląda lepiej, jednak obrona Arki gra ze sobą nieprzerwanie od ponad 6 miesięcy co na pewno procentuje. Jeśli jednak mamy porównać formacje pomocy oraz formacje napadu w piątkowym spotkaniu to bez dwóch zdań Wisła jest mocniejsza. Goście wyjdą prawdopodobnie na piątkowe spotkanie systemem z trzema pomocnikami. Nie wątpliwie osłabieniem będzie brak Radka Sobolewskiego, ale uważam że młody piłkarz pozyskany z Korony Kielce, powołany nawet przez Franciszka Smude na mecz z Mołdawią, Cezary Wilk poradzi sobie w środku pola. Obok niego powinniśmy zobaczyć Maora Meliksona który typowany jest przez niektórych do zostania gwiazdą ligi, jest to świetnie wyszkolony gracz technicznie, mający świetne uderzenie. Wisła zapłaciła za niego 700 tysięcy euro. Już w sparingach pokazywał że stać go na bardzo wiele. Trzecim pomocnikiem do tercetu powinien być Łukasz Garguła który spokojnie przepracował okres przygotowawczy i już w ostatnim spotkaniu zagrał bardzo dobre zawody. Może w końcu Łukasz wraca do swojej formy z przed lat którą prezentował w Bełchatowie? W porównaniu do przeciętnej pomocy Arki, Wisłą wypada bardzo dobrze. Myślę że to gracze Wisły zdobędą środek pola, dzięki czemu spokojnie będą mogli kreować grę w ataku spychając tym samym graczy Dariusza Pasieki do obrony. Podobnie jak w pomocy, w napadzie wybiegnie trójka zawodników. Chimeryczny, jednak niezwykle waleczny oraz wierny klubowym barwą Patryk Małecki, który w tym sezonie w 15 spotkaniach strzelił 4 bramki. To właśnie on przesądził o wyniku pierwszego spotkania w Krakowie tych drużyn. Wraz z Patrykiem w ataku wybiegną nowo pozyskany Tzvetan Genkov, który w lidze Bułgarskiej był postrachem bramkarzy. W 27 spotkaniach strzelił 18 bramek, miejmy nadzieje iż właśnie w meczu z Arką strzeli swoją debiutancką bramkę. To właśnie on ma być zastępcą Pawła Brożka. Na lewej stronie ataku zaś zobaczymy Andreasa Kirma który robił na mnie najlepsze wrażenie w meczach towarzyskich. Bardzo aktywny, często oddawał strzały na bramkę rywali, tworzył największe zagrożenie ze wszystkich zawodników w każdym spotkaniu. Atak również jest silniejszy niż w drużynie gospodarzy. Ławkę trener Maaskant ma również dłuższą niż Dariusz Pasieka. Gracze którzy siądą na ławce w meczu z Arką, znaleźli by w większości miejsce w podstawowym składzie drużyny z Gdyni. To tylko świadczy o tym jak bogatą kadrę ma Wisła w porównaniu do Arki. 'Biała Gwiazda' zawiodła w pierwszych trzech sparingach kolejno je przegrywając, jednak te porażki były wkalkulowane. Wisłą ciężko trenowała, na sparingi jeździła po kilka godzin, brakowało świeżości oraz zgrania. Na kolejnym obozie Wisła wygrała już pewnie m.in z Bate Borysov. Z bardzo silną ekipą która jeszcze niedawno grała w lidze Mistrzów, a obecnie walczy w lidze Europejskiej. Krakowianie pokonali zespół z Białorusi 3 do 1. Reasumując, a przechodząc zarazem do meritum i podsumowując wszystko co tutaj napisałem.

    Podsumowanie w kilkudziesięciu słowach. Kwintesencja analizy.

    Zadaje sobie pytanie, a zarazem każdemu kto czytał tą analizę 'Dlaczego warto zagrać na Wisłę Kraków w tym spotkaniu?'. Wisła to mocniejszy zespół, każdy w Krakowie głośno mówi o chęci zdobycia pateny mistrzowskiej. Jeśli Wisła chce gonić Jagiellonie, oraz nie chce dać się wyprzedzić rywalom z Warszawy musi wygrać to spotkanie. Wisła musi wygrywać takie mecze z outsiderami ligi. Nie liczy się styl, ważne są trzy punkty. Piłkarsko 'Biała Gwiazda' jest lepsza, pokazałem to na przykładzie porównania składu. Wisła pokazała że wygrywać potrafi m.in w ostatnich dwóch sparingach, Arka natomiast w sparingach zawodziła i nie było widać poprawy ich gry. Remis w outsiderem ligi Bułgarskiej to wynik fatalny, i żadnym usprawiedliwieniem nie jest dla mnie to iż było to spotkanie towarzyskie. Była to zarazem próba generalna przed ligą którą gracze Dariusza Pasieki oblali. Wisła jest mocniejszym zespołem niż przysłowiowe 'ogórki' z ligi Bułgarskiej i pomimo mroźnej pogody która się zapowiada strzelą rywalowi z Gdyni co najmniej jedną bramkę i wygrają ten mecz. Skoro będąc rozbitym psychicznie, oraz bez braku przygotowawczego przed sezonem Robert Maaskant potrafił wraz z Wisłą wygrać w pierwszym spotkaniu 1-0, to teraz po całym okresie przygotowawczym kiedy mógł wpoić swoim zawodnikom czego od nich wymaga nie widzę innego rozwiązania jak wygrana w tym spotkaniu. Stawiam na zakład który w przypadku remisu zwraca stawkę, stawiam tak z uwagi na niekorzystną aurę oraz na fakt iż Arka w moim mniemaniu będzie ograniczała się jedynie do murowania bramki a z doświadczenia niestety pamiętam iż zdarzały się spotkania gdzie bramka była jak zaczarowana i nic nie chciało wpaść do siatki. Czas na pierwsze zwycięstwo 'Białej Gwiazdy' w roku 2011 na ligowych boiskach!
    Jazda Biała Gwiazda!

  • dzwonek

    piękna analiza, aż czuję potrzebę zagrania na wisłę :kiss: czyta się, czyta, słowa płyną jak makaron z durszlaka, lub mielonka z maszynki – cudowne, Paganini pióra i atramentu %-)

  • X-Ray

    Dziękuje Panie złoty.

  • X-Ray

    I przepraszam za jakieś drobne błędy fleksyjne. Ale pisałem tą analizę 5 godzin chciałem koniecznie dzisiaj skończyć i pod koniec pisałem już na prawdę na siłę. Pozdrawiam.

  • Ksabi

    Dobra, rzetelna analiza, ale jak typ nie wejdzie to masz przechlapane.

  • Ksabi

    Dobra, rzetelna analiza, ale jak typ nie wejdzie to… masz przechlapane, chłopie.

  • futro – jeszcze bez konta

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Primera Division
    Spotkanie: Athletic Bilbao – Valencia
    Typ: wygrana Athletic Bilbao
    Kurs: 2.35
    Bukmacher: Betsson

    Słowem wstępu

    Prowokacją do stworzenia tej analizy jest hiszpańskie spotkanie w ramach 25.kolejki pomiędzy zespołami Athletic Bilbao, a Valencią. Sama prowokacja, czy raczej natchnienie zaczerpnięte jest dość bogatą historią obydwu klubów.

    Historia powstania

    Powstanie Athletic datowane jest na rok 1898, czego nie wszyscy mogą pamiętać. Z kolei Valencia założona została 21 lat późnej. Z tej dłuższej klubowej historii lepiej wychodzi zespół gospodarzy, który w lidze hiszpańskiej królował ośmiokrotnie – ostatni raz w 1984 roku. Drużyna gości na co dzień grająca na Estadio Mestalla mistrzostwo kraju zdobywała sześć razy, a ich ostatni tytuł jest nieco młodszy, bo wywalczony w 2004 roku. W tej bogatej historii należy również uwzględnić po jednym triumfie w dawnym Pucharze UEFA, kolejno – Athletic w 1977 roku i Valencia 27. lat później. Ciekawostką jeśli chodzi o zespół gospodarzy jest fakt, iż w ich szeregach grają wyłącznie piłkarze posiadający baskijskie pochodzenie. Nie wspomnę już o tym, że Athletic obok wielkiego Realu Madryt i jeszcze większej Barcelony jest klubem, który od początku rozgrywek Primera Division (1929r.) nigdy nie gościł w niższej klasie rozgrywkowej. Tyle historii, przejdźmy więc do czystej analizy meczowej.

    Za plecami Barcy i Realu

    W aktualnym sezonie obydwie drużyny nie mają już szans na zdobycie mistrzostwa lub wicemistrzostwa Hiszpanii (choć dopóki piłka w grze…), te miejsca są już bowiem zarezerwowane dla Barcy i Realu. Obecnie w lepszej ligowej sytuacji są goście z Valencii, którzy w swoim dorobku mają już 48. punktów i o dwa oczka wyprzedzają Villareal, oraz o dziesięć innego bohatera tej analizy – Athletic Bilbao.

    Seria na „sześć”

    W innej statystyce – sześciu ostatnich spotkań, również lepiej wypada Valencia. Podopieczni trenera Unai Emery zgromadzili 14. punktów (4zw.,2rem.,0por.), natomiast Athletic ugrał tych oczek dwanaście (4zw.,0rem.,2por.). Dodać jednak warto, iż porażki odniesione przez piłkarzy „Rojiblancos” dotyczą meczów wyjazdowych. Tak więc w trzech ostatnich meczach przed własną publicznością Athletic pozostaje niepokonany (bramki 8-1). Z kolei Valencia jest niepokonana ostatnio w meczach wyjazdowych (bramki 4-2). Wszystko to więc zapowiada ogromną walkę w starciu obu drużyn.

    „face to face”

    W ostatnich czterech starciach tych zespołów, zdecydowanie lepiej wypada ekipa „Blanquinegros”, która pokonała Athletic dwukrotnie po 2:0 i 2:1 (w tym raz na boisku gospodarzy). Etatowymi strzelcami bramek dla Valencii w tych meczach byli – niegrający już w tej ekipie – David Villa i Silva (obecnie Barca i MC). Obecnie jednak piłkarzami odpowiedzialnymi za strzelanie goli są Aduriz i Soldado. Z kolei najlepszym strzelcem gospodarzy jest Llorente, mający na swoim koncie 13. bramek.

    Liga Mistrzów czy Liga Europejska

    Obie ekipy ujęte w tej analizie grają o udział w europejskich pucharach. Na dzień dzisiejszy bliżej LM jest zespół Valencii, natomiast Athletic twardo walczy o udział w LE i zmazanie plamy pod nazwą Anderlecht Bruksela z obecnej edycji tych rozgrywek. Przypomnę, że u siebie Bilbao zremisowało 1:1, by w rewanżu dać się rozbić 0:4. Jest więc, co poprawiać w przyszłej edycji LE, aby jednak tak było trzeba wygrywać w lidze, bo na potknięcia piłkarzy Joaquín Caparrósa czekają już Espanyol Barcelona, Sevilla i Real Sociedad. Valencia jak wszyscy wiecie walczy jeszcze w LM z Schalke 04.

    Łamanie serii

    Podsumowując analizę spotkania Athletic Bilbao – Valencia, stawiam odważną tezę zwycięstwa zespołu gospodarzy. Jako zwolennik przysłowia, że „każda seria ma kiedyś swój koniec”, piszę, że po dwóch ostatnich porażkach Bilbao w lidze przyszedł w końcu czas na zwycięstwo. Zwycięstwo, które z kolei złamie świetną passę drużyny Valencii – trzy mecze bez porażki w ostatnich meczach Primera Division. Wyliczając dalej, analogicznie liczę na złamanie kolejnej serii – w tym wypadku czterech porażek Athletic w ostatnich starciach z Valencią.

    Ciekawostka z Romario w tle

    Kończąc oczywiście z małym żartem w tle – nie wiem czy pamiętacie, ale w latach 1996-1998 piłkarzem Valencii był słynny brazylijski napastnik Romario – strzelec tysiąca i dwóch bramek (prawie jak w jednej z arabskich baśni). I otóż to on w dziwny sposób jest też związany z naszym krajem. Mianowicie mierzący zaledwie metr sześćdziesiąt dziewięć centymetrów wzrostu piłkarz (już były) padł ofiarą oszustwa finansowego (prawdopodobnie na kwotę blisko 5 milionów dolarów) z rąk Polaka – (dzisiaj już) Piotra O. Wszystko zaś rozgrywało się w 2004 roku, jednak te wydarzenie nie powinny mieć żadnego wpływu na aktualną dyspozycję piłkarzy Valencii… choć może to i szkoda.

  • futro – jeszcze bez konta

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Primera Division
    Spotkanie: Athletic Bilbao – Valencia
    Typ: wygrana Athletic Bilbao
    Kurs: 2.35
    Bukmacher: Betsson

    Słowem wstępu

    Prowokacją do stworzenia tej analizy jest hiszpańskie spotkanie w ramach 25.kolejki pomiędzy zespołami Athletic Bilbao, a Valencią. Sama prowokacja, czy raczej natchnienie zaczerpnięte jest dość bogatą historią obydwu klubów.

    Historia powstania

    Powstanie Athletic datowane jest na rok 1898, czego nie wszyscy mogą pamiętać. Z kolei Valencia założona została 21 lat późnej. Z tej dłuższej klubowej historii lepiej wychodzi zespół gospodarzy, który w lidze hiszpańskiej królował ośmiokrotnie – ostatni raz w 1984 roku. Drużyna gości na co dzień grająca na Estadio Mestalla mistrzostwo kraju zdobywała sześć razy, a ich ostatni tytuł jest nieco młodszy, bo wywalczony w 2004 roku. W tej bogatej historii należy również uwzględnić po jednym triumfie w dawnym Pucharze UEFA, kolejno – Athletic w 1977 roku i Valencia 27. lat później. Ciekawostką jeśli chodzi o zespół gospodarzy jest fakt, iż w ich szeregach grają wyłącznie piłkarze posiadający baskijskie pochodzenie. Nie wspomnę już o tym, że Athletic obok wielkiego Realu Madryt i jeszcze większej Barcelony jest klubem, który od początku rozgrywek Primera Division (1929r.) nigdy nie gościł w niższej klasie rozgrywkowej. Tyle historii, przejdźmy więc do czystej analizy meczowej.

    Za plecami Barcy i Realu

    W aktualnym sezonie obydwie drużyny nie mają już szans na zdobycie mistrzostwa lub wicemistrzostwa Hiszpanii (choć dopóki piłka w grze…), te miejsca są już bowiem zarezerwowane dla Barcy i Realu. Obecnie w lepszej ligowej sytuacji są goście z Valencii, którzy w swoim dorobku mają już 48. punktów i o dwa oczka wyprzedzają Villareal, oraz o dziesięć innego bohatera tej analizy – Athletic Bilbao.

    Seria na „sześć”

    W innej statystyce – sześciu ostatnich spotkań, również lepiej wypada Valencia. Podopieczni trenera Unai Emery zgromadzili 14. punktów (4zw.,2rem.,0por.), natomiast Athletic ugrał tych oczek dwanaście (4zw.,0rem.,2por.). Dodać jednak warto, iż porażki odniesione przez piłkarzy „Rojiblancos” dotyczą meczów wyjazdowych. Tak więc w trzech ostatnich meczach przed własną publicznością Athletic pozostaje niepokonany (bramki 8-1). Z kolei Valencia jest niepokonana ostatnio w meczach wyjazdowych (bramki 4-2). Wszystko to więc zapowiada ogromną walkę w starciu obu drużyn.

    „face to face”

    W ostatnich czterech starciach tych zespołów, zdecydowanie lepiej wypada ekipa „Blanquinegros”, która pokonała Athletic dwukrotnie po 2:0 i 2:1 (w tym raz na boisku gospodarzy). Etatowymi strzelcami bramek dla Valencii w tych meczach byli – niegrający już w tej ekipie – David Villa i Silva (obecnie Barca i MC). Obecnie jednak piłkarzami odpowiedzialnymi za strzelanie goli są Aduriz i Soldado. Z kolei najlepszym strzelcem gospodarzy jest Llorente, mający na swoim koncie 13. bramek.

    Liga Mistrzów czy Liga Europejska

    Obie ekipy ujęte w tej analizie grają o udział w europejskich pucharach. Na dzień dzisiejszy bliżej LM jest zespół Valencii, natomiast Athletic twardo walczy o udział w LE i zmazanie plamy pod nazwą Anderlecht Bruksela z obecnej edycji tych rozgrywek. Przypomnę, że u siebie Bilbao zremisowało 1:1, by w rewanżu dać się rozbić 0:4. Jest więc, co poprawiać w przyszłej edycji LE, aby jednak tak było trzeba wygrywać w lidze, bo na potknięcia piłkarzy Joaquín Caparrósa czekają już Espanyol Barcelona, Sevilla i Real Sociedad. Valencia jak wszyscy wiecie walczy jeszcze w LM z Schalke 04.

    Łamanie serii

    Podsumowując analizę spotkania Athletic Bilbao – Valencia, stawiam odważną tezę zwycięstwa zespołu gospodarzy. Jako zwolennik przysłowia, że „każda seria ma kiedyś swój koniec”, piszę, że po dwóch ostatnich porażkach Bilbao w lidze przyszedł w końcu czas na zwycięstwo. Zwycięstwo, które z kolei złamie świetną passę drużyny Valencii – trzy mecze bez porażki w ostatnich meczach Primera Division. Wyliczając dalej, analogicznie liczę na złamanie kolejnej serii – w tym wypadku czterech porażek Athletic w ostatnich starciach z Valencią.

    Ciekawostka z Romario w tle

    Kończąc oczywiście z małym żartem w tle – nie wiem czy pamiętacie, ale w latach 1996-1998 piłkarzem Valencii był słynny brazylijski napastnik Romario – strzelec tysiąca i dwóch bramek (prawie jak w jednej z arabskich baśni). I otóż to on w dziwny sposób jest też związany z naszym krajem. Mianowicie mierzący zaledwie metr sześćdziesiąt dziewięć centymetrów wzrostu piłkarz (już były) padł ofiarą oszustwa finansowego (prawdopodobnie na kwotę blisko 5 milionów dolarów) z rąk Polaka – (dzisiaj już) Piotra O. Wszystko zaś rozgrywało się w 2004 roku, jednak te wydarzenie nie powinny mieć żadnego wpływu na aktualną dyspozycję piłkarzy Valencii… choć może to i szkoda.

  • radzio_xp

    Dyscyplina : Koszykówka – NBA
    Spotkanie: Dallas Mavericks – Utah Jazz
    Typ: hc Dallas -9,5 pkt
    Kurs: 1.87
    Bukmacher: Betsson
    Analiza:
    „…są bowiem drogi proste,
    lecz i manowce są wszędy…” *

    Już dzisiejszej nocy w dalekim Teksasie, dojdzie do pojedynku pomiędzy miejscowymi Mavs, a zespołem Utah Jazz. Zdecydowanym faworytem tego spotkania są gospodarze – drugi zespół Southeast Division, ustępujący na zachodzie tylko ekipie San Antonio Spurs, kroczący prostą ścieżką do fazy playoff, wygrał aż 13 z ostatnich 14 spotkań, przegrywając jedynie z Denver Nuggets (121:120). W hali American Airlines Center trwa w najlepsze passa kolejnych zwycięstw, która dziś może zostać przedłużona do 8.
    Zespół z Salt Lake City przystępować będzie do tego spotkania po 4 porażkach z rzędu, a coach Ty Corbin, który zastąpił na tym stanowisku wieloletniego mentora i trenera Jazzmanów Jerrego Sloana, nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa. Z bilansem 31-26 wciąż utrzymują miejsce dające prawo do gry w fazie playoff, lecz po zejściu na manowce, drużyny z Memphis i Phoenix zeszęły im mocno deptać po piętach.
    W czwatek, o godzinie piętnastej naszego czasu, zostanie zamknięte okienko transferowe w NBA. Kiedy wszyscy myśleli, że transfer Carmelo do Knicks to ostatni ważny akcent wymian pomiędzy klubami, do gry przystąpili właściciele Nets i Jazz. Jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość o transferze, w ramach którego ekipę z New Jersey zasili jeden z najlepszych rozgrywających ligi – Deron Williams. Czy tego można się było spodziewać po tym, jak (według niektórych źródeł) D Will „zwolnił” Sloana? Według słów Corbina odejście Williamsa sprawi, że zespół Jazz zacznie grać bardziej zespołowo, jednak wielu obserwatorów podważa zdanie coacha Utah. Czy pozytywnie na zespół ma się przełożyć odejście człowieka, który przebywal na parkiecie w tym sezonie średnio 37,9 minut, notując 21,3 pkt, 9,7 asyst i 3,9 bloków na mecz? Moim zdaniem – nie. Jeśli działacze Jazz uważają, że Harris i Favors, zapewnią im lepszą jakość funkcjonowania zespołu, chyba trochę się mylą (warto dodać, że pozyskani zawodnicy w tym spotkaniu jeszcze nie wystąpią). Wybory w pierwszych rundach tegorocznego i przyszłorocznego draftu (+3 mln dolarów) to bardzo ważna sprawa, ale nie na dziś. Dziś w Utah nie ma człowieka, który weźmie na siebie pełną odpowiedzialonośc za postawę zespołu. Nie zagra Okur, któremu doskwiera kontuzja pleców, kontuzjowany jest również Bell, a Kirilenko trochę z konieczności „zdąży się wykurować” na to spotkanie. Jazzmani na tę chwilę nie mają wystarczająco wiele atutów, aby przeciwstawić się Mavs. Jefferson i Millsap to jedyni gracze którzy prezentują pewien stały poziom, do tego dochodzi bardzo chimeryczny Miles i słaba (jak na warunki NBA) ławka.
    Dallas nie ma tylu kłopotów co Utah. Nastroje w ekipie są świetne i nawet niezbyt udany występ Dirka Nowitzkiego w AllStar Game, nie nadwyręży uśmiechów na twarzach koszykarzy Mavs. Są absolutną rewelacją ostatnich tygodni, korzystając po trochu z dość dobrego kalendarza gier. Kidd i Marion przeżywają drugą młodość, świetnie gra ww. Nowitzki, pod koszem nieźle radzi sobie Chandler. Do tego dochodzą tak doskonali gracze jak Stojakovic, Haywood, Terry, Barea czy Beabois. Śmiem twierdzić, że gracze rezerwowi Dallas mogliby śmiało ograć ekipę gości. Gracze obwodowi Mavs są zdecydowanie lepszymi strzelcami niż ich vis a vis po stronie Jazz. Obrona i doświadczenie również zdecydowanie po stronie ekipy gospodarzy. Gracze podkoszowi także ze wskazaniem na ekipę z Teksasu. Słowem… Dallas ma przewagę w każdym calu.
    Co bardzo ważne – po tym spotkaniu obie ekipy mają dzień w przerwy, dlatego nadmierne oszczędzanie najlepszych zawodników nie powinno być zanadto widoczne. Poprzedni mecz między tymi zespołami w American Airlines Center zakończył się sześciopunktowym zwycięstwem gospodarzy. Dziś do tej samej hali przyjedzie zdecydowanie słabsza niż wówczas ekipa z Salt Lake City.
    Granie wysokich handicapów wiąże się często z dużym ryzykiem i wewnętrznymi pytaniami – a co jeśli przy prowadzeniu kilkunastoma punktami gospodarze odpuszczą ostatnią kwartę? Czy rzeczywiście są w stanie wygrać tak wysoko?
    W tym meczu nie powinniśmy mieć wątpliwości – Dallas wygra przynajmniej dziesięcioma punktami. Nawet jeśli Mavs pod koniec zagrają drugim garniturem, to bez wątpienia nie będzie on słabszym ogniwem. Zbliżają się playoffy, więc każdy zawodnik musi udowodnić swoją przydatność w ekipie, a każdą minutą na parkiecie zapewniać sobie sekundy w decydującej fazie rozgrywek. Ponadto ciężko przypuszczać, że warianty ofensywne, opierane dotychczas na Deronie, po jednym dniu trenigów bez lidera zaczną funkcjonować tak jak należy – spodziewam się dużej ilości strat (TO) po stronie gości, a wielu łatwych punktów i transition offense ze strony miejscowych.
    Reasumując, czeka nas dziś dość jednostronne widowisko, które zakończy się gładkim zwycięstwem gospodarzy. Nie ma innej opcji.

    * cyt: Leopold Staff, „Odys”

  • radzio_xp

    Dyscyplina : Koszykówka – NBA
    Spotkanie: Dallas Mavericks – Utah Jazz
    Typ: hc Dallas -9,5 pkt
    Kurs: 1.87
    Bukmacher: Betsson
    Analiza:
    „…są bowiem drogi proste,
    lecz i manowce są wszędy…” *

    Już dzisiejszej nocy w dalekim Teksasie, dojdzie do pojedynku pomiędzy miejscowymi Mavs, a zespołem Utah Jazz. Zdecydowanym faworytem tego spotkania są gospodarze – drugi zespół Southeast Division, ustępujący na zachodzie tylko ekipie San Antonio Spurs, kroczący prostą ścieżką do fazy playoff, wygrał aż 13 z ostatnich 14 spotkań, przegrywając jedynie z Denver Nuggets (121:120). W hali American Airlines Center trwa w najlepsze passa kolejnych zwycięstw, która dziś może zostać przedłużona do 8.
    Zespół z Salt Lake City przystępować będzie do tego spotkania po 4 porażkach z rzędu, a coach Ty Corbin, który zastąpił na tym stanowisku wieloletniego mentora i trenera Jazzmanów Jerrego Sloana, nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa. Z bilansem 31-26 wciąż utrzymują miejsce dające prawo do gry w fazie playoff, lecz po zejściu na manowce, drużyny z Memphis i Phoenix zeszęły im mocno deptać po piętach.
    W czwatek, o godzinie piętnastej naszego czasu, zostanie zamknięte okienko transferowe w NBA. Kiedy wszyscy myśleli, że transfer Carmelo do Knicks to ostatni ważny akcent wymian pomiędzy klubami, do gry przystąpili właściciele Nets i Jazz. Jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość o transferze, w ramach którego ekipę z New Jersey zasili jeden z najlepszych rozgrywających ligi – Deron Williams. Czy tego można się było spodziewać po tym, jak (według niektórych źródeł) D Will „zwolnił” Sloana? Według słów Corbina odejście Williamsa sprawi, że zespół Jazz zacznie grać bardziej zespołowo, jednak wielu obserwatorów podważa zdanie coacha Utah. Czy pozytywnie na zespół ma się przełożyć odejście człowieka, który przebywal na parkiecie w tym sezonie średnio 37,9 minut, notując 21,3 pkt, 9,7 asyst i 3,9 bloków na mecz? Moim zdaniem – nie. Jeśli działacze Jazz uważają, że Harris i Favors, zapewnią im lepszą jakość funkcjonowania zespołu, chyba trochę się mylą (warto dodać, że pozyskani zawodnicy w tym spotkaniu jeszcze nie wystąpią). Wybory w pierwszych rundach tegorocznego i przyszłorocznego draftu (+3 mln dolarów) to bardzo ważna sprawa, ale nie na dziś. Dziś w Utah nie ma człowieka, który weźmie na siebie pełną odpowiedzialonośc za postawę zespołu. Nie zagra Okur, któremu doskwiera kontuzja pleców, kontuzjowany jest również Bell, a Kirilenko trochę z konieczności „zdąży się wykurować” na to spotkanie. Jazzmani na tę chwilę nie mają wystarczająco wiele atutów, aby przeciwstawić się Mavs. Jefferson i Millsap to jedyni gracze którzy prezentują pewien stały poziom, do tego dochodzi bardzo chimeryczny Miles i słaba (jak na warunki NBA) ławka.
    Dallas nie ma tylu kłopotów co Utah. Nastroje w ekipie są świetne i nawet niezbyt udany występ Dirka Nowitzkiego w AllStar Game, nie nadwyręży uśmiechów na twarzach koszykarzy Mavs. Są absolutną rewelacją ostatnich tygodni, korzystając po trochu z dość dobrego kalendarza gier. Kidd i Marion przeżywają drugą młodość, świetnie gra ww. Nowitzki, pod koszem nieźle radzi sobie Chandler. Do tego dochodzą tak doskonali gracze jak Stojakovic, Haywood, Terry, Barea czy Beabois. Śmiem twierdzić, że gracze rezerwowi Dallas mogliby śmiało ograć ekipę gości. Gracze obwodowi Mavs są zdecydowanie lepszymi strzelcami niż ich vis a vis po stronie Jazz. Obrona i doświadczenie również zdecydowanie po stronie ekipy gospodarzy. Gracze podkoszowi także ze wskazaniem na ekipę z Teksasu. Słowem… Dallas ma przewagę w każdym calu.
    Co bardzo ważne – po tym spotkaniu obie ekipy mają dzień w przerwy, dlatego nadmierne oszczędzanie najlepszych zawodników nie powinno być zanadto widoczne. Poprzedni mecz między tymi zespołami w American Airlines Center zakończył się sześciopunktowym zwycięstwem gospodarzy. Dziś do tej samej hali przyjedzie zdecydowanie słabsza niż wówczas ekipa z Salt Lake City.
    Granie wysokich handicapów wiąże się często z dużym ryzykiem i wewnętrznymi pytaniami – a co jeśli przy prowadzeniu kilkunastoma punktami gospodarze odpuszczą ostatnią kwartę? Czy rzeczywiście są w stanie wygrać tak wysoko?
    W tym meczu nie powinniśmy mieć wątpliwości – Dallas wygra przynajmniej dziesięcioma punktami. Nawet jeśli Mavs pod koniec zagrają drugim garniturem, to bez wątpienia nie będzie on słabszym ogniwem. Zbliżają się playoffy, więc każdy zawodnik musi udowodnić swoją przydatność w ekipie, a każdą minutą na parkiecie zapewniać sobie sekundy w decydującej fazie rozgrywek. Ponadto ciężko przypuszczać, że warianty ofensywne, opierane dotychczas na Deronie, po jednym dniu trenigów bez lidera zaczną funkcjonować tak jak należy – spodziewam się dużej ilości strat (TO) po stronie gości, a wielu łatwych punktów i transition offense ze strony miejscowych.
    Reasumując, czeka nas dziś dość jednostronne widowisko, które zakończy się gładkim zwycięstwem gospodarzy. Nie ma innej opcji.

    * cyt: Leopold Staff, „Odys”

  • futrofutro

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Primera Division
    Spotkanie: Athletic Bilbao – Valencia
    Typ: wygrana Athletic Bilbao
    Kurs: 2.35
    Bukmacher: Betsson

    Słowem wstępu

    Prowokacją do stworzenia tej analizy jest hiszpańskie spotkanie w ramach 25.kolejki pomiędzy zespołami Athletic Bilbao, a Valencią. Sama prowokacja, czy raczej natchnienie zaczerpnięte jest dość bogatą historią obydwu klubów.

    Historia powstania

    Powstanie Athletic datowane jest na rok 1898, czego nie wszyscy mogą pamiętać. Z kolei Valencia założona została 21 lat późnej. Z tej dłuższej klubowej historii lepiej wychodzi zespół gospodarzy, który w lidze hiszpańskiej królował ośmiokrotnie – ostatni raz w 1984 roku. Drużyna gości na co dzień grająca na Estadio Mestalla mistrzostwo kraju zdobywała sześć razy, a ich ostatni tytuł jest nieco młodszy, bo wywalczony w 2004 roku. W tej bogatej historii należy również uwzględnić po jednym triumfie w dawnym Pucharze UEFA, kolejno – Athletic w 1977 roku i Valencia 27. lat później. Ciekawostką jeśli chodzi o zespół gospodarzy jest fakt, iż w ich szeregach grają wyłącznie piłkarze posiadający baskijskie pochodzenie. Nie wspomnę już o tym, że Athletic obok wielkiego Realu Madryt i jeszcze większej Barcelony jest klubem, który od początku rozgrywek Primera Division (1929r.) nigdy nie gościł w niższej klasie rozgrywkowej. Tyle historii, przejdźmy więc do czystej analizy meczowej.

    Za plecami Barcy i Realu

    W aktualnym sezonie obydwie drużyny nie mają już szans na zdobycie mistrzostwa lub wicemistrzostwa Hiszpanii (choć dopóki piłka w grze…), te miejsca są już bowiem zarezerwowane dla Barcy i Realu. Obecnie w lepszej ligowej sytuacji są goście z Valencii, którzy w swoim dorobku mają już 48. punktów i o dwa oczka wyprzedzają Villareal, oraz o dziesięć innego bohatera tej analizy – Athletic Bilbao.

    Seria na „sześć”

    W innej statystyce – sześciu ostatnich spotkań, również lepiej wypada Valencia. Podopieczni trenera Unai Emery zgromadzili 14. punktów (4zw.,2rem.,0por.), natomiast Athletic ugrał tych oczek dwanaście (4zw.,0rem.,2por.). Dodać jednak warto, iż porażki odniesione przez piłkarzy „Rojiblancos” dotyczą meczów wyjazdowych. Tak więc w trzech ostatnich meczach przed własną publicznością Athletic pozostaje niepokonany (bramki 8-1). Z kolei Valencia jest niepokonana ostatnio w meczach wyjazdowych (bramki 4-2). Wszystko to więc zapowiada ogromną walkę w starciu obu drużyn.

    „face to face”

    W ostatnich czterech starciach tych zespołów, zdecydowanie lepiej wypada ekipa „Blanquinegros”, która pokonała Athletic dwukrotnie po 2:0 i 2:1 (w tym raz na boisku gospodarzy). Etatowymi strzelcami bramek dla Valencii w tych meczach byli – niegrający już w tej ekipie – David Villa i Silva (obecnie Barca i MC). Obecnie jednak piłkarzami odpowiedzialnymi za strzelanie goli są Aduriz i Soldado. Z kolei najlepszym strzelcem gospodarzy jest Llorente, mający na swoim koncie 13. bramek.

    Liga Mistrzów czy Liga Europejska

    Obie ekipy ujęte w tej analizie grają o udział w europejskich pucharach. Na dzień dzisiejszy bliżej LM jest zespół Valencii, natomiast Athletic twardo walczy o udział w LE i zmazanie plamy pod nazwą Anderlecht Bruksela z obecnej edycji tych rozgrywek. Przypomnę, że u siebie Bilbao zremisowało 1:1, by w rewanżu dać się rozbić 0:4. Jest więc, co poprawiać w przyszłej edycji LE, aby jednak tak było trzeba wygrywać w lidze, bo na potknięcia piłkarzy Joaquín Caparrósa czekają już Espanyol Barcelona, Sevilla i Real Sociedad. Valencia jak wszyscy wiecie walczy jeszcze w LM z Schalke 04.

    Łamanie serii

    Podsumowując analizę spotkania Athletic Bilbao – Valencia, stawiam odważną tezę zwycięstwa zespołu gospodarzy. Jako zwolennik przysłowia, że „każda seria ma kiedyś swój koniec”, piszę, że po dwóch ostatnich porażkach Bilbao w lidze przyszedł w końcu czas na zwycięstwo. Zwycięstwo, które z kolei złamie świetną passę drużyny Valencii – trzy mecze bez porażki w ostatnich meczach Primera Division. Wyliczając dalej, analogicznie liczę na złamanie kolejnej serii – w tym wypadku czterech porażek Athletic w ostatnich starciach z Valencią.

    Ciekawostka z Romario w tle

    Kończąc oczywiście z małym żartem w tle – nie wiem czy pamiętacie, ale w latach 1996-1998 piłkarzem Valencii był słynny brazylijski napastnik Romario – strzelec tysiąca i dwóch bramek (prawie jak w jednej z arabskich baśni). I otóż to on w dziwny sposób jest też związany z naszym krajem. Mianowicie mierzący zaledwie metr sześćdziesiąt dziewięć centymetrów wzrostu piłkarz (już były) padł ofiarą oszustwa finansowego (prawdopodobnie na kwotę blisko 5 milionów dolarów) z rąk Polaka – (dzisiaj już) Piotra O. Wszystko zaś rozgrywało się w 2004 roku, jednak te wydarzenie nie powinny mieć żadnego wpływu na aktualną dyspozycję piłkarzy Valencii… choć może to i szkoda.

  • futrofutro

    Dyscyplina: Piłka Nożna – Primera Division
    Spotkanie: Athletic Bilbao – Valencia
    Typ: wygrana Athletic Bilbao
    Kurs: 2.35
    Bukmacher: Betsson

    Słowem wstępu

    Prowokacją do stworzenia tej analizy jest hiszpańskie spotkanie w ramach 25.kolejki pomiędzy zespołami Athletic Bilbao, a Valencią. Sama prowokacja, czy raczej natchnienie zaczerpnięte jest dość bogatą historią obydwu klubów.

    Historia powstania

    Powstanie Athletic datowane jest na rok 1898, czego nie wszyscy mogą pamiętać. Z kolei Valencia założona została 21 lat późnej. Z tej dłuższej klubowej historii lepiej wychodzi zespół gospodarzy, który w lidze hiszpańskiej królował ośmiokrotnie – ostatni raz w 1984 roku. Drużyna gości na co dzień grająca na Estadio Mestalla mistrzostwo kraju zdobywała sześć razy, a ich ostatni tytuł jest nieco młodszy, bo wywalczony w 2004 roku. W tej bogatej historii należy również uwzględnić po jednym triumfie w dawnym Pucharze UEFA, kolejno – Athletic w 1977 roku i Valencia 27. lat później. Ciekawostką jeśli chodzi o zespół gospodarzy jest fakt, iż w ich szeregach grają wyłącznie piłkarze posiadający baskijskie pochodzenie. Nie wspomnę już o tym, że Athletic obok wielkiego Realu Madryt i jeszcze większej Barcelony jest klubem, który od początku rozgrywek Primera Division (1929r.) nigdy nie gościł w niższej klasie rozgrywkowej. Tyle historii, przejdźmy więc do czystej analizy meczowej.

    Za plecami Barcy i Realu

    W aktualnym sezonie obydwie drużyny nie mają już szans na zdobycie mistrzostwa lub wicemistrzostwa Hiszpanii (choć dopóki piłka w grze…), te miejsca są już bowiem zarezerwowane dla Barcy i Realu. Obecnie w lepszej ligowej sytuacji są goście z Valencii, którzy w swoim dorobku mają już 48. punktów i o dwa oczka wyprzedzają Villareal, oraz o dziesięć innego bohatera tej analizy – Athletic Bilbao.

    Seria na „sześć”

    W innej statystyce – sześciu ostatnich spotkań, również lepiej wypada Valencia. Podopieczni trenera Unai Emery zgromadzili 14. punktów (4zw.,2rem.,0por.), natomiast Athletic ugrał tych oczek dwanaście (4zw.,0rem.,2por.). Dodać jednak warto, iż porażki odniesione przez piłkarzy „Rojiblancos” dotyczą meczów wyjazdowych. Tak więc w trzech ostatnich meczach przed własną publicznością Athletic pozostaje niepokonany (bramki 8-1). Z kolei Valencia jest niepokonana ostatnio w meczach wyjazdowych (bramki 4-2). Wszystko to więc zapowiada ogromną walkę w starciu obu drużyn.

    „face to face”

    W ostatnich czterech starciach tych zespołów, zdecydowanie lepiej wypada ekipa „Blanquinegros”, która pokonała Athletic dwukrotnie po 2:0 i 2:1 (w tym raz na boisku gospodarzy). Etatowymi strzelcami bramek dla Valencii w tych meczach byli – niegrający już w tej ekipie – David Villa i Silva (obecnie Barca i MC). Obecnie jednak piłkarzami odpowiedzialnymi za strzelanie goli są Aduriz i Soldado. Z kolei najlepszym strzelcem gospodarzy jest Llorente, mający na swoim koncie 13. bramek.

    Liga Mistrzów czy Liga Europejska

    Obie ekipy ujęte w tej analizie grają o udział w europejskich pucharach. Na dzień dzisiejszy bliżej LM jest zespół Valencii, natomiast Athletic twardo walczy o udział w LE i zmazanie plamy pod nazwą Anderlecht Bruksela z obecnej edycji tych rozgrywek. Przypomnę, że u siebie Bilbao zremisowało 1:1, by w rewanżu dać się rozbić 0:4. Jest więc, co poprawiać w przyszłej edycji LE, aby jednak tak było trzeba wygrywać w lidze, bo na potknięcia piłkarzy Joaquín Caparrósa czekają już Espanyol Barcelona, Sevilla i Real Sociedad. Valencia jak wszyscy wiecie walczy jeszcze w LM z Schalke 04.

    Łamanie serii

    Podsumowując analizę spotkania Athletic Bilbao – Valencia, stawiam odważną tezę zwycięstwa zespołu gospodarzy. Jako zwolennik przysłowia, że „każda seria ma kiedyś swój koniec”, piszę, że po dwóch ostatnich porażkach Bilbao w lidze przyszedł w końcu czas na zwycięstwo. Zwycięstwo, które z kolei złamie świetną passę drużyny Valencii – trzy mecze bez porażki w ostatnich meczach Primera Division. Wyliczając dalej, analogicznie liczę na złamanie kolejnej serii – w tym wypadku czterech porażek Athletic w ostatnich starciach z Valencią.

    Ciekawostka z Romario w tle

    Kończąc oczywiście z małym żartem w tle – nie wiem czy pamiętacie, ale w latach 1996-1998 piłkarzem Valencii był słynny brazylijski napastnik Romario – strzelec tysiąca i dwóch bramek (prawie jak w jednej z arabskich baśni). I otóż to on w dziwny sposób jest też związany z naszym krajem. Mianowicie mierzący zaledwie metr sześćdziesiąt dziewięć centymetrów wzrostu piłkarz (już były) padł ofiarą oszustwa finansowego (prawdopodobnie na kwotę blisko 5 milionów dolarów) z rąk Polaka – (dzisiaj już) Piotra O. Wszystko zaś rozgrywało się w 2004 roku, jednak te wydarzenie nie powinny mieć żadnego wpływu na aktualną dyspozycję piłkarzy Valencii… choć może to i szkoda.

  • futrofutro

    Witam, wklejałem tu już dwukrotnie swoją analizę, jednak dalej jej nie widzę. Co może być tego przyczyną?

  • futrofutro

    Jednak przepraszam, wpis pojawił lecz nieco niżej. Przepraszam jeszcze raz za zamieszanie i dwukrotne dodanie tekstu…

  • miejski2323

    Muszynianka Fakro Muszyna – Rabita Baku
    Typ: Muszynianka
    Kurs: 1,70
    Betsson

    Już dziś Muszyna może zrobić pierwszy krok w strone Final Four. Rywalem Muszynianki będzie dobrze znana na całym świecie Azerska drużyna Rabita Baku. W poprzedniej rundzie Muszynianka wygrała z Villą Cortese 3-2. oraz zanotowała porażka 2-3 i musiała rozgrywać złotego seta którego wygrała i cieszyła się z awansu do kolejnej rundy. Drużyna Rabity miała nieco łatwiejsze zadanie gdyż mierzyła się z Mondranska Prostejov, porażka na wyjezdzie 2-3 oraz wygrana 3-0 zapewniły Złotego Seta którego mimo porazki w poczatkowej fazie w ygrały zawodnicki Rabity. Muszyna w fazie grupowej wznosiła się i upadała. Ligę Mistrzów rozpoczęła od meczu z Zariechem Odintsovo, podopieczne Serwińskiego prowadziły 2-0 i bodajże 18-15 w 3 cim secie i przegrały 2-3. zatem sprawdziło się powiedzenie kto nie wygrywa 3-0 przegrywa 2-3. później wyjazd do dalekiej Turcji na mecz z Vafibankiem i przegrana 3-1 choć zawodniczki Minerlanych pokazały się z dobrej strony. Na zakończenie pierwszych meczów Muszyna wyjechała do Belgradu gdzie wygrała 3-1 w pierwszym secie wygrywając 25-9. Jeszcze później rewanż z Crveną również wygany 3-1 a po nim przerwa prawie miesięcza. Po powrocie do rozgrywek mecz zVafibankiem, pierwszy set wszystko pięknie ładnie 1-0 dla Muszyny lecz potem jakby Mineralne stanęły przegrana 1-3. I nadszedl dzień 11.01.2010 Mecz w Rosji z Zariechem Odintsovo, Muszyna musiała wygrać aby awansować , pierwsze dwa sety dlA zARIECHA bez historii, w kolejnych to wspaniały koncert gry Muszyny m.in. Kataryzny Gajgał i Aleksansdry Przybysz i mamy tie break. Tie break jednak jest szczęśliwy dla nas i wygrywamy go 15-11 radując dużą rzeszę przed telewizorami. W kolejnej rundziee przychodzi wspomniana Villa Cortese z takimi wspaniałymi zawodniczkami jak środkowa bloku Sara Anzanello, amerykańska rozgrywająca Lindsey Berg oraz Megan Hodge oraz młode zdolne włoszki. Mecz rozpoczął się znakomicie od bardzo dobrej zagrywki, pierwsze dwa sety gładko wygrane, drugi przegrany po walce , czwarty przespany i zadecydował tbreak w którym jeden błąd sprawił iz Muszyna wygrała ten ciężki mecz. Rewanż to spotkanie stojące na wysokim poziomie, Muszynianki miały piłkę meczowa lecz Caroline Wensink zespuła prosta zagrywkę. Nie ma tego czego co na dobre nie wyjdzie. Muszynianki pomimo porazki 2-3 wygrywają złotego seta i eliminuja potentata włoskiego z dalszych rozgrywek.

    A Teraz opowiem o Rabicie. W Fazie grupowej zawodniczki Rabity rywalizowały z Scoavolini Pesaro, polskim BKS-em Bielsko Biała oraz rumuńskim Dybamo Bukareszt. O dziwo zakończyły na pierwszym miejscu z 14 punktami. Na te punkty złożyły się wygrane u siebie z Scavolinim 3-1, Bielskiem 3-0 oraz Dynamem Bukareszt 3-0. Na wyjazdach już gorzej idzie, porażki z Bielskiem 2-3, oraz Scavolini 2-3 oraz wygrana z Dynamem 3-0. W późneijszej fazie jak już wspomniałem Rabita wyeliminowała po złotym secie Modranska Prostejov.

    Pozostałe pary Ligi Mistrzów
    W finale Final Four na przeciwniczki czeka wspaniała druzyna Fenerbacze Stambuł z Katarzyną Skowrońską Dolatą, Saszkową w składzie. W innej parze szwajcarski Volero Zurych mierzy się z Scavolini Pesaro, w wczorajszym meczu Włoszki wygrały na wyjezdzie 3-1 czym przybliżyły się do turnieju głównego. Trzecia para do wewnątrz turecka, Eczacibasi oraz Vafibank, wczorajszy rezultat 0-3 dla Vafbanku i drużyna Poljak, Glinki oraz Nikolic jest bliżej tegoż turnieju.Rewanże zostaną rozegrane za tydzień. Trzeba jednak pamiętać iż trzeba wygrać dwa mecze aby awansować do turnieju głównego.

    Drużyna Azerska Rabita Baku to drużyna która ma w składzie Łotyszke, Serbki Chorwatkę, Amerykankę, Ukrainkę oraz Bułgarkę. Zawodniczki trenera Makowskiego będą musiały zwrócic baczną uwagę na Kimberly Glass która jest bardzo skoczna, Natalie Mammadovą oraz Natashe Krsmanovic. W tym meczu trener Serwiński będzie miał do dyspozycji wszystkie dziewczyny.

    Przypuszczalny skład Muszyny:
    Sadurek – Wensink Bednarek-Kasza – Jagieło Stam-Pilon – Kaczor , Zenik (libero)

    Uważam iż będzie to bardzo ciężki mecz, lecz myśle iż Azerki przy takiej publiczności spuchną i nie podołają rady. W tej fazie liczy się każda wygrana i myśle iż Muszyna wygra 3-0 3-1 lecz mój typ na wygraną podopicznych Bogdana Serwińskiego.

    Początek transmisji godzina 18:00 Polsat Sport.

  • kajunia30

    Świetna analiza niezwykle wyczerpująca, która z pewnością zasługuje na pochwałę. Typ godny uwagi i myślę że warto postawić pieniążki na Wisełke :)

  • Marcin0392

    Wolverhampton Wanderers – Blackpool / Molineux Stadium

    Niezwykle ciekawie zapowiada się sobotnie starcie na Molineux, gdzie Wolverhampton gościć będzie Blackpool. Trudno nazwać ten mecz szlagierem, grają przecież jedne z najsłabiej spisujących się drużyn w obecnym sezonie Premier League, lecz to właśnie takie widowiska przynoszą wraz z sobą mnóstwo emocji i dramaturgii. Wystarczy przypomnieć pojedynek West Bromwich Albion z Wolverhampton, który miał miejsce na początku tygodnia. Trener “Wilków” Mick McCarthy przed wspominanym przeze mnie meczem dał jasno do zrozumienia, że remis w kontekście walki o utrzymanie będzie całkiem niezłym rezultatem. Ciekaw jestem czy podobnego zdania był po końcowym gwizdku.. Już w doliczonym czasie gry jego podopieczni stracili bramkę na 1:1 i musieli zadowolić się jednym punktem. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, tymczasem Carlos Vela skarcił defensorów ekipy przyjezdnej, wykorzystując moment ich nieuwagi. Zespół Wolverhampton pozostał na ostatnim miejscu w tabeli, tak więc sobotni mecz jest dla nich z gatunku tych, które po prostu trzeba wygrać. Zwłaszcza, że Blackpool ze względu na spadek formy z pewnością będzie bić się o utrzymanie do ostatnich kolejek. “Wilki” nie mogą pozwolić na to, aby uciekł im jeden z głównych rywali w kontekście walki o pozostanie w najwyższej lidze rozgrywek w Anglii. Wprawdzie “Mandarynki” wygrały przed paroma dniami z Tottenhamem, sprawiając tym samym sporą niespodziankę. Na Bloomfield Road kibice z wielką radością obserwowali grę swoich ulubieńców, którzy bez skrupułów rozprawili się z “Kogutami”. Nie wydaje mi się natomiast, aby Blackpool zdołało powtórzyć osiągnięcie na Molineux, jak mówią – “jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Naprawdę przyjemnie oglądało się poczynania “Wilków” w ostatnich tygodniach. Już od pierwszy minut zaległego meczu z West Bromwich Albion widać było pełne zaangażowanie podopiecznych Micka McCarthy'ego, starali się utrzymywać przy piłce i choć stworzyli sobie mniej okazji aniżeli ich rywale, zasłużyli na słowa pochwały. Dosłownie dwóch, trzech minut zabrakło, aby po końcowym gwizdku mogli świętować wygraną w derbach. Notabene nie tak dawno na Molineux poległ dotychczasowo niepokonany w lidze Manchester United, “Czerwone Diabły” pomimo prowadzenia, nie zdołały wywieźć nawet jednego punktu z West Midlands. Obie drużyny rywalizowały ze sobą w latach 2007 i 2008 w Championship. Zdecydowanie lepiej wspomina tamte wydarzenia Wolverhampton, “Wilki” przed własną publicznością tryumfowały dwukrotnie, na wyjazdach dwukrotnie remisowały. Zarówno w jednych jak i drugich szeregach nie odnotowano ostatnimi czasy większych urazów, trenerzy będą mieli do dyspozycji swoich najlepszych zawodników. Myślę, że Jamie O'Hara – autor pięknej bramki sprzed kilku dni, Kevin Doyle i spółka uporają się z “Mandarynkami”, tym samym pozbędą się miana “czerwonej latarni Premier League”.

    Mój typ – Wolverhampton Wanderers – 1,80

  • Ashley69

    Wattana J. v Astley J.

    Zaczynamy kwalifikacje do China open. Potrwaja one 3 dni. China open to dziwna impreza. Tutaj zawodnicy musza sie zmierzyc z poteznym handicapem ze strony azjatyckiej publicznosci. Tak samo jak rok temu i dwa lata mlodzi grajkowie azjatyccy przystepuja do walki jakby z dodatkowym punktem. Wattana jest wlasnie jednym z takich graczy. Zreszta nie potrzeba za wiele pisac, jest juz doswiadczonym graczem. Kilka razy pojawial sie na rankingowych imprezach. Dobrze mu idzie budowanie breakow co pokazal w serii EPTC. Astley ostatni powazny wystep mial w 2005 roku. Pozniej zniknal z profesjonalnej sceny. W tym roku zalapal sie do gry dzieki zajeciu 7 miejsca w serii PIOS w ubieglym sezonie. Watpie zeby dal rade Wattanie zwlaszcza przy jak mowilem azjatyckiej publicznosci.

    Wattana J. v Astley J. Typ: 1 1,44 5/10

  • ash

    Liverpool – Sparta Praga

    Moj typ na dzisiejsza lige europejska. Nie lubie pucharow bo to ogromna loteria. Co wczoraj chocby w LM moglismy zauwazyc i nie tylko. Jednak Redds i w lidze i w potyczkach pucharowych obserwuje od dawna. Moze i mieli lekki zryw i Daiglish ich podniesie z kolan, ale mimo wszystko z bramkami u nich jest slabo. Obrona ok, i 80% tej obrony Reina miedzy slupkami. To praktycznie tylko dzieki niemu nie dostawali batow w potyczkach ligowych. Poza tym mecze pucharowe czesto polegaja na jednym czesto bardzo szczesliwym ukluciu i potem obronie wyniku. Tu nie ma miejsca na zywiol. Tu sie gra taktycznie. Pan Daiglish swietnym taktykiem jest, co pokazal juz nie raz. A poza tym po odejsciu Torresa z zespolu atmosfera jak i gra tylko zyskala. Nie widac juz spiec a i gracze jakby spokojniejsi. Dlatego tez mysle ze Liverpool u siebie moze nawet i wygra to spotkanie, bo Sparcie bedzie baardzo ciezko na Anfield. Wszak tu kibice potrafia zrobic taki klimat jakiego nie powstydzilyby sie kluby tureckie :D Ale wygrana wg mnie to bedzie roznica 1 gola i wlasnie taki wynik przewiduje dzis. 1-0 dla Liverpoolu.

    :arrow: Liverpool – Sparta Praga Typ: under 2,5 1,65 3/10
    :arrow: Liverpool – Sparta Praga Typ: CS 1:0 6.00 1/10

    btw. Bardzo zaluje ze betsson po macoszemu traktuje temat snookera. Na mecze rankingowe oferta bardzo, bardzo uboga a oferty na kwalifikacje do turniejow nawet nie ma co szukac… Pora nad tym pomyslec.

  • Marcio011

    Piłka nożna
    Włochy SerieA
    Juventus – Bologna
    Kurs:1.52
    Typ:1

    W sobotę o godzinie 20:45 na Stadio Olimpico w Turynie Juventus będzie podejmował Bolognę. W ekipie gospodarzy po ostatniej kompromitującej wyjazdowej porażce z Lecce zrobiła się bardzo napięta i nerwowa atmosfera. Wielu zagorzałych kibiców bianconerich nie przypomina sobie porażki w tak fatalnym stylu, nawet zwycięstwo nad Interem nie było wiele warte w kontekście ostatniego rezultatu. Czołówka SerieA odjechała, cel jaki działacze ekipy z Turynu postawili przed sezonem, czyli zajęcie miejsca gwarantującego przynajmniej udział w eliminacjach ligi mistrzów jest coraz mniej prawdopodobny. Do czwartego zespołu Lazio strata wynosi już siedem punktów. W ekipie z Turynu już nikt nie jest bezpieczny. Wizyta Agnelliego i Nedveda w ośrodku treningowym w Vinovo nikogo nie dziwi. Działacze Juve odbyli z piłkarzami bardzo poważną i męską rozmowę po ostatnim spotkaniu z Lecce a także najbliższej przyszłości, czyli meczu z Bologną. Sami piłkarze są wściekli i zapowiadają, że takie podejście jak do ostatniego spotkania więcej się nie powtórzy. Piłkarzom bianconerim nawet nie chciało się biegać, tak wiec w ekipie z Turynu wielka mobilizacja.
    Zespół Bologny z kolei sprawił w ostatni weekend sporą niespodziankę pokonując na własnym stadionie ekipę Palermo 1:0 po bramce Daniele Paponiego w 89 minucie spotkania. W środę natomiast ekipa Bologny odrabiała zaległości ligowe w spotkaniu z Romą. Przypomnijmy, ze w pierwotnym terminie mecz został przerwany już po 16 minutach z powodu obfitej śnieżycy. Goście z Rzymu z debiutującym w roli szkoleniowca Romy Vincenzo Montellą wygrali to spotkanie 1:0 po bramce Daniela De Rossiego.
    Mimo ostatniego fatalnego występu to piłkarze Juventusu są zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania. Goście bardzo słabo spisują się w tym sezonie na wyjazdach. Zaledwie dwa zwycięstwa i aż siedem porażek w trzynastu spotkaniach. Warto dodać, że zespól Bologny zwyczajnie leży drużynie Del Neriego. Dziesięć ostatnich wizyt w Turynie to siedem porażek, trzy remisy i ani jednej wygranej.
    Sytuacja kadrowa Juve wygląda dobrze. W środku tygodnia trenował już indywidualnie Paolo De Ceglie. Po ostatnim spotkaniu nie odnotowano żadnych urazów, wyjątkiem jest Sissoko, który nie zagra w sobotnim spotkaniu. Piłkarz już wcześniej uskarżał się na ból w kolanie. Badanie przeprowadzone w czwartek wykazały problemy z chrząstką i piłkarza czeka przerwa, jak długa okaże się za kilka dni. Wszyscy kluczowi zawodnicy Del Neriego będą do dyspozycji. Goście wystapią bez kontuzjowanych Bristosa i Ekdala.
    Podsumowując to gospodarzom sobotniego starcia będzie bardziej zależało na zwycięstwie, aby wciąż myśleć jeszcze o zajęciu czwartej lokaty na koniec sezonu. Zespół Bologny ma sporą stratę do czołówki i jednocześnie sporą przewagę nad strefą spadkową, więc tak naprawdę niczego nie muszą. Stawiam na zwycięstwo piłkarzy z Turynu.

  • PoloPL666

    Analiza wyczerpująca, jednak przekonywująca. Pozdrawiam i życze trafnego typu.

  • marcinkos

    Braga – Lech
    Typy: X2 lub 2 DNB
    Pewnosc: 10/10
    Kurs betsson: 2,23/4,20

    Witam i zapraszam do stawiania na rewanżowe spotkanie w ramach Ligii Europejskiej!

    Faworytem ekspertów jest Braga, co widoczne jest po spadku kursów na jej zwycięstwo.
    Z mojego punktu widzenia jest to niezrozumiałe. W ogóle nie ma żadnych podstaw, żeby robić taką masówkę na Brage!

    Gospodarze co prawda w tym sezonie sprawili niespodziankę i awansowali do Ligi Mistrzów, jednak ich forma i sytuacja kadrowa jest diametralnie inna niż na początku sezonu. W zimie stracili lidera ofensywnej formacji – Matheusa oraz ostoję defensywy – Moisesa, który od gry w pucharach, wybrał grę na Bliskim Wschodzie. Ponadto w porównaniu z poprzednim rewelacyjnym sezonem, zakończonym wicemistrzostwem w Portugalii, nie mają klasowych graczy na bokach obrony, którzy w poprzednim sezonie ciągnęli flanki. Przez te osłabiania linia defensywna Bragi, w krótkim czasie posypała się całkowicie. To najsłabsza formacja tego zespołu, na czele z bramkarzem Arturem. Gospodarze przegrali 3 ostatnie mecze i ciężko być optymistą, szczególnie kiedy widziało się ich ostatni mecz ligowy z Pacos Ferreira. Zagrali po prostu żenująco, mimo iż mieli do dyspozycji zawodników pozyskanych w zimowym okienku, nie zgłoszonych do LE, np. napastnik Ukra. Na mecz z Lechem wracają po urazach Alan i Custodio, ale nie wiadomo w jakiej będą dyspozycji i jak długo dadzą rade zagrać w tym spotkaniu. Braga ma ogromne problemy ze skompletowaniem składu na ostatnie spotkania, więc znowu za pewne pojawią się młodzi gracze z rezerw. Trener Dominguos ma małe pole manewru, gdyż musi liczyć na tych zawodników, którzy wyjdą w podstawie i zaryzykować ofensywną grę. Może się to źle skończyć, bo Lech będzie liczyć na kontry, a ewentualne urazy mogą całkowicie pokrzyżować plany gospodarzy.

    Lech przyjeżdża na ten rewanż pewny swego, że uda się przejść do następnej rundy. Ma zaliczkę 1 bramki, ale co ważne nie stracili bramki u siebie. Porażka z Polonią nie będzie mieć wpływu na morale Lecha. Do składu wraca Injac, co da wiele spokoju w grze formacji środka pola. Lech ma zdecydowanie kolektyw i zespół lepiej zorganizowany, ponieważ skłąd oprócz straty Peszki, praktycznie jest ten sam, jak z początku rundy.

    Braga to zespół przeciętny. To nie ta sama drużyna co w poprzednim sezonie lub na początku obecnego. Jestem przekonany, że Lech jest nawet w stanie tutaj wygrać. Przewagą Poznaniaków będzie zespołowość i poukładana gra w środku pola.

    Warto dzisiaj typować w kierunku Lecha.

  • Ewelinka6612

    Twoja analiza sprawdziła sie w 100%. Kazdy argument który podałeś takze sie spawdził Gratulacje. Ładnie schludnie i na temat :)

  • renata10013

    Wielki powrót na piłkarskie salony!

    Po przeszło trzy miesięcznej przerwie do gry wracają piłkarze polskiej Ekstraklasy. W piątek o 20:00 zostaną rozegrane dwa spotkania, w których zmierzą się ekipy z dolnej półki z pretendentami do końcowego triumfu. Arka w Gdyni podejmie krakowską Wisłę, a do Krakowa na mecz z tutejszą Cracovią zawita warszawska Legia. W obu meczach możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego. Arka nie przegrała jeszcze żadnego meczu u siebie, a Cracovia gruntownie przebudowała zespół w przerwie zimowej. Tak więc szanse na łatwe punkty potencjalnych faworytów topnieją. Ja pragnę przedstawić od A do Z spotkanie Cracovii z Legią.

    Arbitrem tego spotkania będzie Włodzimierz Bartos, sędzia z okręgu łódzkiego na pewno będzie miał sporo pracy w pojedynku dwóch od dawna walczących ze sobą ekip.

    Bilans meczów zdecydowanie na korzyść Wojskowych, którzy z 59 spotkań wygrali 31, 12razy padł remis, a Cracovia wychodziła z tarczą 16-krotnie. Stosunek bramek również na korzyść Legii 103:75.

    Cracovia i jej kadra jest niewątpliwie największa niewiadomą przed jutrzejszym meczem, dla sztabu szkoleniowego Legii. W przerwie zimowej z zespołu „wyleciało” 13zawodników, w tym znane postacie: Bartosz Ślusarski, Tomasz Moskała, Marcin Cabaj. Do zespołu trafił m.in. Łukasz Nawotczyński i Vale Trivunović.

    Dickson Choto – pechowiec, który nie został jeszcze należycie przygotowany do sezonu. Jutro popularny „Dixie” oglądnie mecz z wysokości trybun, bądź w ciepłych kapciach i w wygodnym fotelu oglądając go w telewizji.

    Ewenementem jest to, iż Cracovia praktycznie co sezon na półmetku rozgrywek zajmuje miejsce w dojnym rejonie tabeli (10-16). Nieprzerwanie jednak od sezonu 2003/2004zespół ten w ostatnich kolejkach ratuje się przed spadkiem i cudem pozostaje w najwyższej klasie rozgrywkowej, w Polsce.

    Finisz dla obu zespołów będzie naprawdę ciekawy. Zgoła odmienne nastroje panują w obu zespołach – Cracovia musi wydostać się z dołka, w jakim znajduje się po rundzie jesiennej. Dobytek jedynie ośmiu punktów w piętnastu spotkaniach nie jest tym, czego spodziewały się władze klubu, dlatego postawiono w Krakowie na gruntowną przebudowę. Legia po słabszym początku sezonu wróciła do czołówki ligi i na półmetku rozgrywek traci tylko 3 punkty do lidera – białostockiej Jagielloni. Z ostatnich pięciu spotkań ligowych Legioniści wygrali cztery, ulegając Wiśle na Reymonta aż 4:0.

    Giza Piotr – dla niego będzie to wielkie wydarzenie. Ostatnie 3 sezony spędził właśnie w warszawskiej Legii, dla której wystąpił w przeszło 60 spotkaniach i zdobył 8 bramek. Co ciekawe, wcześniej do Legii trafił z Cracovii.

    Hubnik Michal – napastnik sprowadzony z Sigmy Ołomuniec zdobył dwie bramki w swoim debiucie przeciwko Widzewowi Łódź, który Legia wygrała 3:1. Czeski zawodnik być może dostanie szanse gry od pierwszych minut., ale czy ją wykorzysta i potwierdzi, że jest wartościowym zawodnikiem?

    Inaczej, niż ostatnimi laty może zakończyć się mecz pomiędzy obiema ekipami. Od ostatniego zwycięstwa Cracovii na swoim obiekcie z Legią minęło prawie 6 lat. Zespół po przebudowie jest jednak pozytywnie nastawiony do rundy rewanżowej i chce zmazać plamę po ostatnim bezpośrednim pojedynku. Cracovia w nim prowadziła 0:1 do przerwy, jednak ostatecznie uległa zespołowi ze stolicy Polski 2:1.

    Jak potoczą się boiskowe losy? To pytanie na pewno zadają sobie trenerzy, zawodnicy i kibice obu zespołów. Jedno jest pewne – nikt nie chce przegrać na inaugurację rundy wiosennej.

    Kadry zespołów nie są do końca pełne. W Legii nie zagra Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz, Dickson Choto, Maciej Rybus. Na urazy w ostatnim czasie narzekali Takesure Chinyama i Ivica Vrdoljak. W kadrze Cracovii brakuje Łukasza Mierzejewskiego.

    Legia wielka, lecz potrafiąca niemiło zaskoczyć. O tym, że Legia mimo wielkich ambicji i umiejętności często traci punkty w głupi sposób wiadomo od dawna. Tym razem władze stołecznego zespołu celują w mistrzostwo Polski i zapewniają, że nie są to obietnice bez pokrycia.

    Łazienkowska czeka na powrót swoich zawodników z trzema punktami i choć tymczasowe zrównanie się punktami z liderem – Jagiellonią. W perspektywie czasu Legia ma jeszcze ciężkie mecze z Ruchem, czy derby z Polonią.

    Młodzież w Legii jest od zawsze uznawana za jedną z najlepszych w Polsce. W jutrzejszym meczu mają szansę wystąpić Michał Żyro (rocznik 1992), Daniel Łukasik (rocznik1991) oraz Rafał Wolski (rocznik 1992).

    Nowe Pasy, stara Legia to tytuł jednego z felietonów poświęconych temu meczowi. Zgoła odmieniona kadra gospodarzy i raczej mało aktywna w tym okienku transferowym Legia, bez większych zmian kadrowych. Kto okaże się lepszy?

    Ochota na zwycięstwo towarzyszy obu trenerom. Jurij Szatałow zapowiedział, że zrobi wszystko, by utrzymać zespół, a pierwszym krokiem jest pokonanie ekipy Macieja Skorży.

    Pechem dla Cracovii były ostatnie 2 spotkania z Legią. W obu prowadzili 1:0 do przerwy, jednak ostatecznie tracili dwie bramki i przegrywali 1:2.

    Remis jest najmniej satysfakcjonującym wynikiem dla obu drużyn.

    Stałe fragmenty gry to spora szansa dla Legii w jutrzejszym meczu. Dobre egzekwowanie rzutów wolnych i rożnych okazało się zbawienne w kilku spotkaniach rundy jesiennej.

    Takesure Chinyama – być może zawodnik z Zimbabwe wróci do pierwszej jedenastki Legii. Choć po tak długiej przerwie nie będzie to łatwe, bo oprócz niego z przodu może zagrać sprowadzony Hubnik lub Bruno Mezenga.

    Uwaga! Takie ostrzeżenie powinien otrzymać w szatni cały zespół Legii od swojego trenera, bo po tak długiej przerwie nie ma znaczenia nawet fakt, iż gra się z ostatnią drużyną ligi. Legia musi podejść do tego spotkania w pełni skoncentrowana, by nie stracić bramki bynajmniej do przerwy, tak jak to bywało w poprzednich meczach.

    Wrażenia – tych pozytywnych na pewno nie zabraknie zgromadzonym jutro kibicom na obiekcie w Krakowie. Mecz zapowiada się niezwykle ciekawie.

    Zatykające powietrze i zła pogoda będzie przeciwnikiem dla zawodników, a także kibiców podczas jutrzejszego widowiska. Nawet jeśli takie spotkania elektryzują obie strony, -6stopni Celsjusza w Krakowie na pewno da o sobie znać.

    Analizując wszelkie za i przeciw według mnie to zespół warszawskiej Legii ma większe szanse na zwycięstwo. Musi podejść jednak do spotkania skoncentrowany i potraktować przeciwnika bardzo poważnie – nie będzie to łatwy mecz, bo Cracovia to zgoła inny zespół niż w rundzie jesiennej. Kurs również zachęca do gry na gości.

  • renata10013

    Cracovia Kraków – Legia Warszawa (25.02.2010 Godzina: 20:00)
    Typ: Legia Warszawa @ Kurs: 2.10 @ Stawka: [5/10] @ Betsson

  • renata10013

    Wielki powrót na piłkarskie salony!

    Cracovia Kraków – Legia Warszawa 2 @ 2.10 Betsson [5/10]

    Po przeszło trzy miesięcznej przerwie do gry wracają piłkarze polskiej Ekstraklasy. W piątek o 20:00 zostaną rozegrane dwa spotkania, w których zmierzą się ekipy z dolnej półki z pretendentami do końcowego triumfu. Arka w Gdyni podejmie krakowską Wisłę, a do Krakowa na mecz z tutejszą Cracovią zawita warszawska Legia. W obu meczach możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego. Arka nie przegrała jeszcze żadnego meczu u siebie, a Cracovia gruntownie przebudowała zespół w przerwie zimowej. Tak więc szanse na łatwe punkty potencjalnych faworytów topnieją. Ja pragnę przedstawić od A do Z spotkanie Cracovii z Legią.

    Arbitrem tego spotkania będzie Włodzimierz Bartos, sędzia z okręgu łódzkiego na pewno będzie miał sporo pracy w pojedynku dwóch od dawna walczących ze sobą ekip.

    Bilans meczów zdecydowanie na korzyść Wojskowych, którzy z 59 spotkań wygrali 31, 12razy padł remis, a Cracovia wychodziła z tarczą 16-krotnie. Stosunek bramek również na korzyść Legii 103:75.

    Cracovia i jej kadra jest niewątpliwie największa niewiadomą przed jutrzejszym meczem, dla sztabu szkoleniowego Legii. W przerwie zimowej z zespołu „wyleciało” 13zawodników, w tym znane postacie: Bartosz Ślusarski, Tomasz Moskała, Marcin Cabaj. Do zespołu trafił m.in. Łukasz Nawotczyński i Vale Trivunović.

    Dickson Choto – pechowiec, który nie został jeszcze należycie przygotowany do sezonu. Jutro popularny „Dixie” oglądnie mecz z wysokości trybun, bądź w ciepłych kapciach i w wygodnym fotelu oglądając go w telewizji.

    Ewenementem jest to, iż Cracovia praktycznie co sezon na półmetku rozgrywek zajmuje miejsce w dojnym rejonie tabeli (10-16). Nieprzerwanie jednak od sezonu 2003/2004zespół ten w ostatnich kolejkach ratuje się przed spadkiem i cudem pozostaje w najwyższej klasie rozgrywkowej, w Polsce.

    Finisz dla obu zespołów będzie naprawdę ciekawy. Zgoła odmienne nastroje panują w obu zespołach – Cracovia musi wydostać się z dołka, w jakim znajduje się po rundzie jesiennej. Dobytek jedynie ośmiu punktów w piętnastu spotkaniach nie jest tym, czego spodziewały się władze klubu, dlatego postawiono w Krakowie na gruntowną przebudowę. Legia po słabszym początku sezonu wróciła do czołówki ligi i na półmetku rozgrywek traci tylko 3 punkty do lidera – białostockiej Jagielloni. Z ostatnich pięciu spotkań ligowych Legioniści wygrali cztery, ulegając Wiśle na Reymonta aż 4:0.

    Giza Piotr – dla niego będzie to wielkie wydarzenie. Ostatnie 3 sezony spędził właśnie w warszawskiej Legii, dla której wystąpił w przeszło 60 spotkaniach i zdobył 8 bramek. Co ciekawe, wcześniej do Legii trafił z Cracovii.

    Hubnik Michal – napastnik sprowadzony z Sigmy Ołomuniec zdobył dwie bramki w swoim debiucie przeciwko Widzewowi Łódź, który Legia wygrała 3:1. Czeski zawodnik być może dostanie szanse gry od pierwszych minut., ale czy ją wykorzysta i potwierdzi, że jest wartościowym zawodnikiem?

    Inaczej, niż ostatnimi laty może zakończyć się mecz pomiędzy obiema ekipami. Od ostatniego zwycięstwa Cracovii na swoim obiekcie z Legią minęło prawie 6 lat. Zespół po przebudowie jest jednak pozytywnie nastawiony do rundy rewanżowej i chce zmazać plamę po ostatnim bezpośrednim pojedynku. Cracovia w nim prowadziła 0:1 do przerwy, jednak ostatecznie uległa zespołowi ze stolicy Polski 2:1.

    Jak potoczą się boiskowe losy? To pytanie na pewno zadają sobie trenerzy, zawodnicy i kibice obu zespołów. Jedno jest pewne – nikt nie chce przegrać na inaugurację rundy wiosennej.

    Kadry zespołów nie są do końca pełne. W Legii nie zagra Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz, Dickson Choto, Maciej Rybus. Na urazy w ostatnim czasie narzekali Takesure Chinyama i Ivica Vrdoljak. W kadrze Cracovii brakuje Łukasza Mierzejewskiego.

    Legia wielka, lecz potrafiąca niemiło zaskoczyć. O tym, że Legia mimo wielkich ambicji i umiejętności często traci punkty w głupi sposób wiadomo od dawna. Tym razem władze stołecznego zespołu celują w mistrzostwo Polski i zapewniają, że nie są to obietnice bez pokrycia.

    Łazienkowska czeka na powrót swoich zawodników z trzema punktami i choć tymczasowe zrównanie się punktami z liderem – Jagiellonią. W perspektywie czasu Legia ma jeszcze ciężkie mecze z Ruchem, czy derby z Polonią.

    Młodzież w Legii jest od zawsze uznawana za jedną z najlepszych w Polsce. W jutrzejszym meczu mają szansę wystąpić Michał Żyro (rocznik 1992), Daniel Łukasik (rocznik1991) oraz Rafał Wolski (rocznik 1992).

    Nowe Pasy, stara Legia to tytuł jednego z felietonów poświęconych temu meczowi. Zgoła odmieniona kadra gospodarzy i raczej mało aktywna w tym okienku transferowym Legia, bez większych zmian kadrowych. Kto okaże się lepszy?

    Ochota na zwycięstwo towarzyszy obu trenerom. Jurij Szatałow zapowiedział, że zrobi wszystko, by utrzymać zespół, a pierwszym krokiem jest pokonanie ekipy MaciejaSkorży.

    Pechem dla Cracovii były ostatnie 2 spotkania z Legią. W obu prowadzili 1:0 do przerwy, jednak ostatecznie tracili dwie bramki i przegrywali 1:2.

    Remis jest najmniej satysfakcjonującym wynikiem dla obu drużyn.

    Stałe fragmenty gry to spora szansa dla Legii w jutrzejszym meczu. Dobre egzekwowanie rzutów wolnych i rożnych okazało się zbawienne w kilku spotkaniach rundy jesiennej.

    Takesure Chinyama – być może zawodnik z Zimbabwe wróci do pierwszej jedenastki Legii. Choć po tak długiej przerwie nie będzie to łatwe, bo oprócz niego z przodu może zagrać sprowadzony Hubnik lub Bruno Mezenga.

    Uwaga! Takie ostrzeżenie powinien otrzymać w szatni cały zespół Legii od swojego trenera, bo po tak długiej przerwie nie ma znaczenia nawet fakt, iż gra się z ostatnią drużyną ligi. Legia musi podejść do tego spotkania w pełni skoncentrowana, by nie stracić bramki bynajmniej do przerwy, tak jak to bywało w poprzednich meczach.

    Wrażenia – tych pozytywnych na pewno nie zabraknie zgromadzonym jutro kibicom na obiekcie w Krakowie. Mecz zapowiada się niezwykle ciekawie.

    Zatykające powietrze i zła pogoda będzie przeciwnikiem dla zawodników, a także kibiców podczas jutrzejszego widowiska. Nawet jeśli takie spotkania elektryzują obie strony, -6stopni Celsjusza w Krakowie na pewno da o sobie znać.

    Analizując wszelkie za i przeciw według mnie to zespół warszawskiej Legii ma większe szanse na zwycięstwo. Musi podejść jednak do spotkania skoncentrowany i potraktować przeciwnika bardzo poważnie – nie będzie to łatwy mecz, bo Cracovia to zgoła inny zespół niż w rundzie jesiennej. Kurs również zachęca do gry na gości.

  • http://www.facebook.com/people/Dawid-Jankowski/1353353914 Dawid Jankowski

    Wielki powrót na piłkarskie salony!

    Cracovia Kraków – Legia Warszawa 2 @ 2.10 Betsson [5/10]

    Po przeszło trzy miesięcznej przerwie do gry wracają piłkarze polskiej Ekstraklasy. W piątek o 20:00 zostaną rozegrane dwa spotkania, w których zmierzą się ekipy z dolnej półki z pretendentami do końcowego triumfu. Arka w Gdyni podejmie krakowską Wisłę, a do Krakowa na mecz z tutejszą Cracovią zawita warszawska Legia. W obu meczach możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego. Arka nie przegrała jeszcze żadnego meczu u siebie, a Cracovia gruntownie przebudowała zespół w przerwie zimowej. Tak więc szanse na łatwe punkty potencjalnych faworytów topnieją. Ja pragnę przedstawić od A do Z spotkanie Cracovii z Legią.

    Arbitrem tego spotkania będzie Włodzimierz Bartos, sędzia z okręgu łódzkiego na pewno będzie miał sporo pracy w pojedynku dwóch od dawna walczących ze sobą ekip.

    Bilans meczów zdecydowanie na korzyść Wojskowych, którzy z 59 spotkań wygrali 31, 12razy padł remis, a Cracovia wychodziła z tarczą 16-krotnie. Stosunek bramek również na korzyść Legii 103:75.

    Cracovia i jej kadra jest niewątpliwie największa niewiadomą przed jutrzejszym meczem, dla sztabu szkoleniowego Legii. W przerwie zimowej z zespołu „wyleciało” 13zawodników, w tym znane postacie: Bartosz Ślusarski, Tomasz Moskała, Marcin Cabaj. Do zespołu trafił m.in. Łukasz Nawotczyński i Vale Trivunović.

    Dickson Choto – pechowiec, który nie został jeszcze należycie przygotowany do sezonu. Jutro popularny „Dixie” oglądnie mecz z wysokości trybun, bądź w ciepłych kapciach i w wygodnym fotelu oglądając go w telewizji.

    Ewenementem jest to, iż Cracovia praktycznie co sezon na półmetku rozgrywek zajmuje miejsce w dojnym rejonie tabeli (10-16). Nieprzerwanie jednak od sezonu 2003/2004zespół ten w ostatnich kolejkach ratuje się przed spadkiem i cudem pozostaje w najwyższej klasie rozgrywkowej, w Polsce.

    Finisz dla obu zespołów będzie naprawdę ciekawy. Zgoła odmienne nastroje panują w obu zespołach – Cracovia musi wydostać się z dołka, w jakim znajduje się po rundzie jesiennej. Dobytek jedynie ośmiu punktów w piętnastu spotkaniach nie jest tym, czego spodziewały się władze klubu, dlatego postawiono w Krakowie na gruntowną przebudowę. Legia po słabszym początku sezonu wróciła do czołówki ligi i na półmetku rozgrywek traci tylko 3 punkty do lidera – białostockiej Jagielloni. Z ostatnich pięciu spotkań ligowych Legioniści wygrali cztery, ulegając Wiśle na Reymonta aż 4:0.

    Giza Piotr – dla niego będzie to wielkie wydarzenie. Ostatnie 3 sezony spędził właśnie w warszawskiej Legii, dla której wystąpił w przeszło 60 spotkaniach i zdobył 8 bramek. Co ciekawe, wcześniej do Legii trafił z Cracovii.

    Hubnik Michal – napastnik sprowadzony z Sigmy Ołomuniec zdobył dwie bramki w swoim debiucie przeciwko Widzewowi Łódź, który Legia wygrała 3:1. Czeski zawodnik być może dostanie szanse gry od pierwszych minut., ale czy ją wykorzysta i potwierdzi, że jest wartościowym zawodnikiem?

    Inaczej, niż ostatnimi laty może zakończyć się mecz pomiędzy obiema ekipami. Od ostatniego zwycięstwa Cracovii na swoim obiekcie z Legią minęło prawie 6 lat. Zespół po przebudowie jest jednak pozytywnie nastawiony do rundy rewanżowej i chce zmazać plamę po ostatnim bezpośrednim pojedynku. Cracovia w nim prowadziła 0:1 do przerwy, jednak ostatecznie uległa zespołowi ze stolicy Polski 2:1.

    Jak potoczą się boiskowe losy? To pytanie na pewno zadają sobie trenerzy, zawodnicy i kibice obu zespołów. Jedno jest pewne – nikt nie chce przegrać na inaugurację rundy wiosennej.

    Kadry zespołów nie są do końca pełne. W Legii nie zagra Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz, Dickson Choto, Maciej Rybus. Na urazy w ostatnim czasie narzekali Takesure Chinyama i Ivica Vrdoljak. W kadrze Cracovii brakuje Łukasza Mierzejewskiego.

    Legia wielka, lecz potrafiąca niemiło zaskoczyć. O tym, że Legia mimo wielkich ambicji i umiejętności często traci punkty w głupi sposób wiadomo od dawna. Tym razem władze stołecznego zespołu celują w mistrzostwo Polski i zapewniają, że nie są to obietnice bez pokrycia.

    Łazienkowska czeka na powrót swoich zawodników z trzema punktami i choć tymczasowe zrównanie się punktami z liderem – Jagiellonią. W perspektywie czasu Legia ma jeszcze ciężkie mecze z Ruchem, czy derby z Polonią.

    Młodzież w Legii jest od zawsze uznawana za jedną z najlepszych w Polsce. W jutrzejszym meczu mają szansę wystąpić Michał Żyro (rocznik 1992), Daniel Łukasik (rocznik1991) oraz Rafał Wolski (rocznik 1992).

    Nowe Pasy, stara Legia to tytuł jednego z felietonów poświęconych temu meczowi. Zgoła odmieniona kadra gospodarzy i raczej mało aktywna w tym okienku transferowym Legia, bez większych zmian kadrowych. Kto okaże się lepszy?

    Ochota na zwycięstwo towarzyszy obu trenerom. Jurij Szatałow zapowiedział, że zrobi wszystko, by utrzymać zespół, a pierwszym krokiem jest pokonanie ekipy MaciejaSkorży.

    Pechem dla Cracovii były ostatnie 2 spotkania z Legią. W obu prowadzili 1:0 do przerwy, jednak ostatecznie tracili dwie bramki i przegrywali 1:2.

    Remis jest najmniej satysfakcjonującym wynikiem dla obu drużyn.

    Stałe fragmenty gry to spora szansa dla Legii w jutrzejszym meczu. Dobre egzekwowanie rzutów wolnych i rożnych okazało się zbawienne w kilku spotkaniach rundy jesiennej.

    Takesure Chinyama – być może zawodnik z Zimbabwe wróci do pierwszej jedenastki Legii. Choć po tak długiej przerwie nie będzie to łatwe, bo oprócz niego z przodu może zagrać sprowadzony Hubnik lub Bruno Mezenga.

    Uwaga! Takie ostrzeżenie powinien otrzymać w szatni cały zespół Legii od swojego trenera, bo po tak długiej przerwie nie ma znaczenia nawet fakt, iż gra się z ostatnią drużyną ligi. Legia musi podejść do tego spotkania w pełni skoncentrowana, by nie stracić bramki bynajmniej do przerwy, tak jak to bywało w poprzednich meczach.

    Wrażenia – tych pozytywnych na pewno nie zabraknie zgromadzonym jutro kibicom na obiekcie w Krakowie. Mecz zapowiada się niezwykle ciekawie.

    Zatykające powietrze i zła pogoda będzie przeciwnikiem dla zawodników, a także kibiców podczas jutrzejszego widowiska. Nawet jeśli takie spotkania elektryzują obie strony, -6stopni Celsjusza w Krakowie na pewno da o sobie znać.

    Analizując wszelkie za i przeciw według mnie to zespół warszawskiej Legii ma większe szanse na zwycięstwo. Musi podejść jednak do spotkania skoncentrowany i potraktować przeciwnika bardzo poważnie – nie będzie to łatwy mecz, bo Cracovia to zgoła inny zespół niż w rundzie jesiennej. Kurs również zachęca do gry na gości.

  • renata10013

    Wielki powrót na piłkarskie salony!

    Cracovia Kraków – Legia Warszawa 2 @ 2.10 Betsson [5/10]

    Po przeszło trzy miesięcznej przerwie do gry wracają piłkarze polskiej Ekstraklasy. W piątek o 20:00 zostaną rozegrane dwa spotkania, w których zmierzą się ekipy z dolnej półki z pretendentami do końcowego triumfu. Arka w Gdyni podejmie krakowską Wisłę, a do Krakowa na mecz z tutejszą Cracovią zawita warszawska Legia. W obu meczach możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego. Arka nie przegrała jeszcze żadnego meczu u siebie, a Cracovia gruntownie przebudowała zespół w przerwie zimowej. Tak więc szanse na łatwe punkty potencjalnych faworytów topnieją. Ja pragnę przedstawić od A do Z spotkanie Cracovii z Legią.

    Arbitrem tego spotkania będzie Włodzimierz Bartos, sędzia z okręgu łódzkiego na pewno będzie miał sporo pracy w pojedynku dwóch od dawna walczących ze sobą ekip.

    Bilans meczów zdecydowanie na korzyść Wojskowych, którzy z 59 spotkań wygrali 31, 12razy padł remis, a Cracovia wychodziła z tarczą 16-krotnie. Stosunek bramek również na korzyść Legii 103:75.

    Cracovia i jej kadra jest niewątpliwie największa niewiadomą przed jutrzejszym meczem, dla sztabu szkoleniowego Legii. W przerwie zimowej z zespołu „wyleciało” 13zawodników, w tym znane postacie: Bartosz Ślusarski, Tomasz Moskała, Marcin Cabaj. Do zespołu trafił m.in. Łukasz Nawotczyński i Vale Trivunović.

    Dickson Choto – pechowiec, który nie został jeszcze należycie przygotowany do sezonu. Jutro popularny „Dixie” oglądnie mecz z wysokości trybun, bądź w ciepłych kapciach i w wygodnym fotelu oglądając go w telewizji.

    Ewenementem jest to, iż Cracovia praktycznie co sezon na półmetku rozgrywek zajmuje miejsce w dojnym rejonie tabeli (10-16). Nieprzerwanie jednak od sezonu 2003/2004zespół ten w ostatnich kolejkach ratuje się przed spadkiem i cudem pozostaje w najwyższej klasie rozgrywkowej, w Polsce.

    Finisz dla obu zespołów będzie naprawdę ciekawy. Zgoła odmienne nastroje panują w obu zespołach – Cracovia musi wydostać się z dołka, w jakim znajduje się po rundzie jesiennej. Dobytek jedynie ośmiu punktów w piętnastu spotkaniach nie jest tym, czego spodziewały się władze klubu, dlatego postawiono w Krakowie na gruntowną przebudowę. Legia po słabszym początku sezonu wróciła do czołówki ligi i na półmetku rozgrywek traci tylko 3 punkty do lidera – białostockiej Jagielloni. Z ostatnich pięciu spotkań ligowych Legioniści wygrali cztery, ulegając Wiśle na Reymonta aż 4:0.

    Giza Piotr – dla niego będzie to wielkie wydarzenie. Ostatnie 3 sezony spędził właśnie w warszawskiej Legii, dla której wystąpił w przeszło 60 spotkaniach i zdobył 8 bramek. Co ciekawe, wcześniej do Legii trafił z Cracovii.

    Hubnik Michal – napastnik sprowadzony z Sigmy Ołomuniec zdobył dwie bramki w swoim debiucie przeciwko Widzewowi Łódź, który Legia wygrała 3:1. Czeski zawodnik być może dostanie szanse gry od pierwszych minut., ale czy ją wykorzysta i potwierdzi, że jest wartościowym zawodnikiem?

    Inaczej, niż ostatnimi laty może zakończyć się mecz pomiędzy obiema ekipami. Od ostatniego zwycięstwa Cracovii na swoim obiekcie z Legią minęło prawie 6 lat. Zespół po przebudowie jest jednak pozytywnie nastawiony do rundy rewanżowej i chce zmazać plamę po ostatnim bezpośrednim pojedynku. Cracovia w nim prowadziła 0:1 do przerwy, jednak ostatecznie uległa zespołowi ze stolicy Polski 2:1.

    Jak potoczą się boiskowe losy? To pytanie na pewno zadają sobie trenerzy, zawodnicy i kibice obu zespołów. Jedno jest pewne – nikt nie chce przegrać na inaugurację rundy wiosennej.

    Kadry zespołów nie są do końca pełne. W Legii nie zagra Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz, Dickson Choto, Maciej Rybus. Na urazy w ostatnim czasie narzekali Takesure Chinyama i Ivica Vrdoljak. W kadrze Cracovii brakuje Łukasza Mierzejewskiego.

    Legia wielka, lecz potrafiąca niemiło zaskoczyć. O tym, że Legia mimo wielkich ambicji i umiejętności często traci punkty w głupi sposób wiadomo od dawna. Tym razem władze stołecznego zespołu celują w mistrzostwo Polski i zapewniają, że nie są to obietnice bez pokrycia.

    Łazienkowska czeka na powrót swoich zawodników z trzema punktami i choć tymczasowe zrównanie się punktami z liderem – Jagiellonią. W perspektywie czasu Legia ma jeszcze ciężkie mecze z Ruchem, czy derby z Polonią.

    Młodzież w Legii jest od zawsze uznawana za jedną z najlepszych w Polsce. W jutrzejszym meczu mają szansę wystąpić Michał Żyro (rocznik 1992), Daniel Łukasik (rocznik1991) oraz Rafał Wolski (rocznik 1992).

    Nowe Pasy, stara Legia to tytuł jednego z felietonów poświęconych temu meczowi. Zgoła odmieniona kadra gospodarzy i raczej mało aktywna w tym okienku transferowym Legia, bez większych zmian kadrowych. Kto okaże się lepszy?

    Ochota na zwycięstwo towarzyszy obu trenerom. Jurij Szatałow zapowiedział, że zrobi wszystko, by utrzymać zespół, a pierwszym krokiem jest pokonanie ekipy MaciejaSkorży.

    Pechem dla Cracovii były ostatnie 2 spotkania z Legią. W obu prowadzili 1:0 do przerwy, jednak ostatecznie tracili dwie bramki i przegrywali 1:2.

    Remis jest najmniej satysfakcjonującym wynikiem dla obu drużyn.

    Stałe fragmenty gry to spora szansa dla Legii w jutrzejszym meczu. Dobre egzekwowanie rzutów wolnych i rożnych okazało się zbawienne w kilku spotkaniach rundy jesiennej.

    Takesure Chinyama – być może zawodnik z Zimbabwe wróci do pierwszej jedenastki Legii. Choć po tak długiej przerwie nie będzie to łatwe, bo oprócz niego z przodu może zagrać sprowadzony Hubnik lub Bruno Mezenga.

    Uwaga! Takie ostrzeżenie powinien otrzymać w szatni cały zespół Legii od swojego trenera, bo po tak długiej przerwie nie ma znaczenia nawet fakt, iż gra się z ostatnią drużyną ligi. Legia musi podejść do tego spotkania w pełni skoncentrowana, by nie stracić bramki bynajmniej do przerwy, tak jak to bywało w poprzednich meczach.

    Wrażenia – tych pozytywnych na pewno nie zabraknie zgromadzonym jutro kibicom na obiekcie w Krakowie. Mecz zapowiada się niezwykle ciekawie.

    Zatykające powietrze i zła pogoda będzie przeciwnikiem dla zawodników, a także kibiców podczas jutrzejszego widowiska. Nawet jeśli takie spotkania elektryzują obie strony, -6stopni Celsjusza w Krakowie na pewno da o sobie znać.

    Analizując wszelkie za i przeciw według mnie to zespół warszawskiej Legii ma większe szanse na zwycięstwo. Musi podejść jednak do spotkania skoncentrowany i potraktować przeciwnika bardzo poważnie – nie będzie to łatwy mecz, bo Cracovia to zgoła inny zespół niż w rundzie jesiennej. Kurs również zachęca do gry na gości.

  • renata10013

    Wielki powrót na piłkarskie salony!

    Cracovia Kraków – Legia Warszawa 2 @ 2.10 Betsson [5/10]

    Po przeszło trzy miesięcznej przerwie do gry wracają piłkarze polskiej Ekstraklasy. W piątek o 20:00 zostaną rozegrane dwa spotkania, w których zmierzą się ekipy z dolnej półki z pretendentami do końcowego triumfu. Arka w Gdyni podejmie krakowską Wisłę, a do Krakowa na mecz z tutejszą Cracovią zawita warszawska Legia. W obu meczach możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego. Arka nie przegrała jeszcze żadnego meczu u siebie, a Cracovia gruntownie przebudowała zespół w przerwie zimowej. Tak więc szanse na łatwe punkty potencjalnych faworytów topnieją. Ja pragnę przedstawić od A do Z spotkanie Cracovii z Legią.

    Arbitrem tego spotkania będzie Włodzimierz Bartos, sędzia z okręgu łódzkiego na pewno będzie miał sporo pracy w pojedynku dwóch od dawna walczących ze sobą ekip.

    Bilans meczów zdecydowanie na korzyść Wojskowych, którzy z 59 spotkań wygrali 31, 12razy padł remis, a Cracovia wychodziła z tarczą 16-krotnie. Stosunek bramek również na korzyść Legii 103:75.

    Cracovia i jej kadra jest niewątpliwie największa niewiadomą przed jutrzejszym meczem, dla sztabu szkoleniowego Legii. W przerwie zimowej z zespołu „wyleciało” 13zawodników, w tym znane postacie: Bartosz Ślusarski, Tomasz Moskała, Marcin Cabaj. Do zespołu trafił m.in. Łukasz Nawotczyński i Vale Trivunović.

    Dickson Choto – pechowiec, który nie został jeszcze należycie przygotowany do sezonu. Jutro popularny „Dixie” oglądnie mecz z wysokości trybun, bądź w ciepłych kapciach i w wygodnym fotelu oglądając go w telewizji.

    Ewenementem jest to, iż Cracovia praktycznie co sezon na półmetku rozgrywek zajmuje miejsce w dojnym rejonie tabeli (10-16). Nieprzerwanie jednak od sezonu 2003/2004zespół ten w ostatnich kolejkach ratuje się przed spadkiem i cudem pozostaje w najwyższej klasie rozgrywkowej, w Polsce.

    Finisz dla obu zespołów będzie naprawdę ciekawy. Zgoła odmienne nastroje panują w obu zespołach – Cracovia musi wydostać się z dołka, w jakim znajduje się po rundzie jesiennej. Dobytek jedynie ośmiu punktów w piętnastu spotkaniach nie jest tym, czego spodziewały się władze klubu, dlatego postawiono w Krakowie na gruntowną przebudowę. Legia po słabszym początku sezonu wróciła do czołówki ligi i na półmetku rozgrywek traci tylko 3 punkty do lidera – białostockiej Jagielloni. Z ostatnich pięciu spotkań ligowych Legioniści wygrali cztery, ulegając Wiśle na Reymonta aż 4:0.

    Giza Piotr – dla niego będzie to wielkie wydarzenie. Ostatnie 3 sezony spędził właśnie w warszawskiej Legii, dla której wystąpił w przeszło 60 spotkaniach i zdobył 8 bramek. Co ciekawe, wcześniej do Legii trafił z Cracovii.

    Hubnik Michal – napastnik sprowadzony z Sigmy Ołomuniec zdobył dwie bramki w swoim debiucie przeciwko Widzewowi Łódź, który Legia wygrała 3:1. Czeski zawodnik być może dostanie szanse gry od pierwszych minut., ale czy ją wykorzysta i potwierdzi, że jest wartościowym zawodnikiem?

    Inaczej, niż ostatnimi laty może zakończyć się mecz pomiędzy obiema ekipami. Od ostatniego zwycięstwa Cracovii na swoim obiekcie z Legią minęło prawie 6 lat. Zespół po przebudowie jest jednak pozytywnie nastawiony do rundy rewanżowej i chce zmazać plamę po ostatnim bezpośrednim pojedynku. Cracovia w nim prowadziła 0:1 do przerwy, jednak ostatecznie uległa zespołowi ze stolicy Polski 2:1.

    Jak potoczą się boiskowe losy? To pytanie na pewno zadają sobie trenerzy, zawodnicy i kibice obu zespołów. Jedno jest pewne – nikt nie chce przegrać na inaugurację rundy wiosennej.

    Kadry zespołów nie są do końca pełne. W Legii nie zagra Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz, Dickson Choto, Maciej Rybus. Na urazy w ostatnim czasie narzekali Takesure Chinyama i Ivica Vrdoljak. W kadrze Cracovii brakuje Łukasza Mierzejewskiego.

    Legia wielka, lecz potrafiąca niemiło zaskoczyć. O tym, że Legia mimo wielkich ambicji i umiejętności często traci punkty w głupi sposób wiadomo od dawna. Tym razem władze stołecznego zespołu celują w mistrzostwo Polski i zapewniają, że nie są to obietnice bez pokrycia.

    Łazienkowska czeka na powrót swoich zawodników z trzema punktami i choć tymczasowe zrównanie się punktami z liderem – Jagiellonią. W perspektywie czasu Legia ma jeszcze ciężkie mecze z Ruchem, czy derby z Polonią.

    Młodzież w Legii jest od zawsze uznawana za jedną z najlepszych w Polsce. W jutrzejszym meczu mają szansę wystąpić Michał Żyro (rocznik 1992), Daniel Łukasik (rocznik1991) oraz Rafał Wolski (rocznik 1992).

    Nowe Pasy, stara Legia to tytuł jednego z felietonów poświęconych temu meczowi. Zgoła odmieniona kadra gospodarzy i raczej mało aktywna w tym okienku transferowym Legia, bez większych zmian kadrowych. Kto okaże się lepszy?

    Ochota na zwycięstwo towarzyszy obu trenerom. Jurij Szatałow zapowiedział, że zrobi wszystko, by utrzymać zespół, a pierwszym krokiem jest pokonanie ekipy MaciejaSkorży.

    Pechem dla Cracovii były ostatnie 2 spotkania z Legią. W obu prowadzili 1:0 do przerwy, jednak ostatecznie tracili dwie bramki i przegrywali 1:2.

    Remis jest najmniej satysfakcjonującym wynikiem dla obu drużyn.

    Stałe fragmenty gry to spora szansa dla Legii w jutrzejszym meczu. Dobre egzekwowanie rzutów wolnych i rożnych okazało się zbawienne w kilku spotkaniach rundy jesiennej.

    Takesure Chinyama – być może zawodnik z Zimbabwe wróci do pierwszej jedenastki Legii. Choć po tak długiej przerwie nie będzie to łatwe, bo oprócz niego z przodu może zagrać sprowadzony Hubnik lub Bruno Mezenga.

    Uwaga! Takie ostrzeżenie powinien otrzymać w szatni cały zespół Legii od swojego trenera, bo po tak długiej przerwie nie ma znaczenia nawet fakt, iż gra się z ostatnią drużyną ligi. Legia musi podejść do tego spotkania w pełni skoncentrowana, by nie stracić bramki bynajmniej do przerwy, tak jak to bywało w poprzednich meczach.

    Wrażenia – tych pozytywnych na pewno nie zabraknie zgromadzonym jutro kibicom na obiekcie w Krakowie. Mecz zapowiada się niezwykle ciekawie.

    Zatykające powietrze i zła pogoda będzie przeciwnikiem dla zawodników, a także kibiców podczas jutrzejszego widowiska. Nawet jeśli takie spotkania elektryzują obie strony, -6stopni Celsjusza w Krakowie na pewno da o sobie znać.

    Analizując wszelkie za i przeciw według mnie to zespół warszawskiej Legii ma większe szanse na zwycięstwo. Musi podejść jednak do spotkania skoncentrowany i potraktować przeciwnika bardzo poważnie – nie będzie to łatwy mecz, bo Cracovia to zgoła inny zespół niż w rundzie jesiennej. Kurs również zachęca do gry na gości.

  • Adik

    Bardzo fajna, rzeczowa analiza. Dzięki jej autorowi bez wahania zagrałem na Wisłę. Wszystko przeanalizowane krok po kroku, zawarte nawet najmniej oczekiwane przeze mnie aspekty, a co jest chyba najważniejsze ocena jest obiektywna.

  • Adik

    Bardzo fajna, rzeczowa analiza. Dzięki jej autorowi bez wahania zagrałem na Wisłę. Wszystko przeanalizowane krok po kroku, zawarte nawet najmniej oczekiwane przeze mnie aspekty, a co jest chyba najważniejsze ocena jest obiektywna.

  • Przemek Zywert

    Spotkanie: Caroline Wozniacki – Marion Bartoli
    typ – 1
    kurs: 1.20
    buk: Betsson

    Dziś odbędą się dwa spotkania turnieju Katar Open . W jednym z półfinałów zmierzy się Caroline Wozniacki z Marion Bartoli . Kto zwycięży w pojedynku Duńsko – Francuskim ? Czy zdecydowany faworyt bukmacherów z Dani, czy Francuska który początek sezonu ma w miarę udany. Zapraszam do analizy.

    Caroline Wozniacki (Karolina Woźniacka ur. 11 lipca 1990 w Odense) – duńska tenisistka pochodzenia polskiego, od 18 lipca 2005 roku o statusie profesjonalnym, . Jest zawodniczką praworęczną z oburęcznym backhandem.
    Jej rodzice są Polakami, matka Anna była reprezentantką Polski w siatkówce, a ojciec był piłkarzem Miedzi Legnica, Zagłębia Lubin i SV Waldhof Mannheim i w latach osiemdziesiątych podpisał kontrakt z B 1909 Odense, wtedy na stałe przenieśli się do Danii. Jej brat jest piłkarzem Boldklubben Frem. Tenisistka mówi płynnie po duńsku, polsku i angielsku oraz rozumie po rosyjsku. Jest przyjaciółką sióstr Radwańskich. Jest fanką angielskiego klubu piłkarskiego Liverpool F.C.

    Sukcesy:
    Karolina Woźniacka w swojej zadodowej karierze zagrała ,aż w dwudziestu jeden turniejach, z czego wygrała trzynaści. Swoje pierwszy sukces odniosła w 2007 roku w Sztokholmie w turnieju Nordea Nordic Light Open, tap pokonała w finale Wiera Duszewina 6:0, 6:2.

    Duńka najlepiej czuje sie na nawierzchni twardej, to własnie na niej rozegrała najwięcej finałow bo , aż czternaści z czego wygrała dziesieć.

    Sezon 2011:
    Na początek sezonu, rozstawiona z nr 1, po wolnym losie w I rundzie, przegrała z Dominiką Cibulkovą w II rundzie wynikiem 3:6, 3;6 w Medibank International Sydney.

    W Australian Open była również rozstawiona jako nr 1. W I rundzie wygrała z Giselą Dulko wynikiem 6:3, 6:4. W II rundzie wygrała z Vanią King wynikiem 6:1, 6:0. W III rundzie wygrała z Dominiką Cibulkovą wynikiem 6:4, 6:3. W IV rundzie wygrała z Anastasiją Sevastovą wynikiem 6:3, 6:4. W ćwierćfinale wygrała z Francescą Schiavone 3:6, 6:3, 6:3. W półfinale przegrała z Li Na wynikiem 6:3, 5:7, 3:6, a serwowała piłkę meczową w drugim secie przy stanie 5:4.

    Z dniem 14 lutego 2011 straciła pierwsze miejsce w rankingu światowym WTA Tour na korzyść Kim Clijsters, mistrzyni Australian Open 2011. Ponieważ Clijsters nie wzięła udziału w następnym turnieju, Dubai Duty Free Tennis Championships, Wozniacki mogła odrobić straty o ile dostałaby się do półfinału w Dubaju. Rozstawiona z nr 1., nie zagrała w I rundzie. W II rundzie wygrała przez krecz rywalki z Anną Czakwetadze przy stanie 6:1, 3:5. W III rundzie wygrała z Ayumi Morita wynikiem 6:1, 6:0. W ćwierćfinale pokonała Shahar Peer wynikiem 6:2, 6:4, tym samym powracając do pierwszego miejsca w rankingu WTA Tour z dniem 21 lutego 2011. W półfinale wygrała po raz pierwszy w życiu z Jeleną Janković wynikiem 7:5, 6:3. W finale pokonała Swietłanę Kuzniecową wynikiem 6:1, 6:3 zdobywając pierwszy tytuł w sezonie.

    W Katarze równiez zaczeła swoj udział od drugiej rundy, tam pokonała bez najmniejszych problemów Nadia Petrova 6-3, 6-2 . W ćwierćfinale nie dała szans Flavi Pannettcie,z która wygrała 6-2,6-0.

    Karolina ze swoją dzisiejszą rywalką rozegrała 4 spotkania na twardej nawierzchni. Pierwszy ich pojedynek odbył się w 2008 roku w Doha , tam Duńka wygrała 6-2 6-3. W tym samym roku spotkały sie po raz drugi tylko , ze w Miami , tam także wygrała Woźniacki 6-3 6-1.W 2008 roku spotkały juz sie tylko raz , mecz odbył sie w turnieju w New Heven, gdzie Karolina pokonała Bartolii po raz trzeci tym razem stosunkiem 6-4 6-0. Jedyne zwycięstwo zawodniczka z Francji na twardej nawierzchni odniosła w roku 2010 , gdzie w Cincinnati zwyciężyła wynikiem 6-4 6-1.

    Teraz kilka informacji o Marion Bartoli.

    Marion Bartoli (ur. 2 października 1984 w Le Puy-en-Velay), francuska tenisistka, jedna z niewielu zawodniczek, grających oburęczny forehand i backhand. Od 2000 roku posiada status profesjonalny, mistrzyni juniorskiego US Open 2001, wicemistrzyni wielkoszlemowego Wimbledonu 2007, zwyciężczyni turniejów WTA w grze pojedynczej i podwójnej, reprezentantka kraju w rozgrywkach Pucharu Federacji.

    Kariera:
    Aktualnie sklasyfikowana na 18 pozycji rankingu WTA.Zadebiutowała w gronie zawodowych tenisistek w Roland Garros w 2001 roku, przegrywając w pierwszej rundzie z Kolumbijką Cataliną Castaño.Pierwszy znaczący sukces odniosła w roku 2005 – osiągnęła półfinał w Auckland (wyeliminowała [2] Jeleną Janković), ćwierćfinał w Canberze i Paryżu (na hali), także w Ad-Dauha i Eastbourne. Dotarła do trzeciej rundy US Open, ćwierćfinału w Seulu, półfinału w Quebec City.
    W 2006 roku odniosła pierwsze singlowe zwycięstwo w Auckland. Grała m.in. z najwyżej rozstawioną Nadieżdą Pietrową w półfinale, Rosjanka skreczowała w trzecim secie. Dopiero w Birmingham osiągnęła ćwierćfinał, podobnie było w Cincinnati i New Haven. Trzecia runda US Open, finał na Bali, przegrany ze Swietłaną Kuzniecową. Doszła do półfinału w Seulu, odniosła zwycięstwo w Tokio w pierwszym w historii meczu zawodniczek, uderzających oburęczny forehand i backhand.

    Największy sukces:
    W lipcu 2007 roku doszła do finału wielkoszlemowego Wimbledonu, pokonując w półfinale liderkę rankingu tenisistek, Justine Henin. W decydującym spotkaniu przegrała z Venus Williams 4:6, 1:6. To największe osiągnięcie Marion w tenisowej karierze.

    Po US Open 2007 została pierwszą rakietą Francji, wyprzedzając dotychczasową nr 1 kraju Amélie Mauresmo o 5 punktów.

    Sezon 2011:
    Aktualny rok zaczęła od turnieju Brisbane International, gdzie doszła do półfinału,tam została pokonane przez Andrea Petkovic .
    Kolejny turniej to : Moorilla Hobart International tam udało jej się dojść do ćwierćfinału w którym uległa Zakopalovej.
    W Australian Open nie było juz tak kolorowo , w pierwszej rundzie pokonała Tathiana Garbin nie dając rywalce wygrać nawet seta, a następnie w drugiej rundzie została wyeliminowana przez Vesna Manasieva.
    W poprzednim tygodniu wystąpiła w turnieju Dubai Duty Free Open gdzie w trzeciej rundzie musiała uznać wyższość naszej rodaczki Agnieszce Radwańskiej .
    W Katarze w pierwszej rundzie wyeliminowała Alisa Kleybanova 7-5, 6-2, w drugiej rundzie trafiła na Shahar Peer której dała wygrać zaledwie jednego gema.Ćwierćfinał to już popisowa gra z Shuai Peng która pokonała 6-2,6-2.

    Karolina Woźniacki jest w wielkiej formie udowodniła to przed tygodniem oraz w Australian Open. Jej przeciwniczka w tym sezonie gra w miarę dobrze, ale to chyba nie jest wystarczająca forma , żeby pokonać aktualnie pierwsza rakietę świata. Woźniacki narazie nie ma sobie równej wygrywając mecz za meczem, i zapewne będzie tak w dzisiejszym spotkaniu. Uważam ,że dziś warto postawić na Woźniacki mimo kurs nie jest zbyt wielki.

  • Przemek Zywert

    wyniki podacie w tym blogu?

  • Radosław Patkowski

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • Daniel Sz

    Spotkanie:Berdych T. (Cze) – Djokovic N. (Srb)
    typ – 1
    kurs: 4.30
    buk: Betsson

    Bardzo ciekawie zapowiada sie to spotkanie , bukmacherzy zdecydowanie faworyzuja Djokovica ktory nie gra najlepszego tenisa na tym turnieju , przynajmiej tak mi sie wydaje. Wiadomo Djokovic H2H z Berdychem 5-1 i wszystko na kortach szybkich , dodatkowo Serb wygral 13 meczy w tym sezonie a nie przegral ani jednego (13-0 + triumf w AO). Taki stan rzeczy nie moze trwac caly czas i wkoncu serb przegra. W tym turnieju tracil seta z Lopezem przegrywajac go az 6-2 , dodatkowo niemrawo wszedl w mecz przeciwko Meyerowi ale niestety Niemiec spuchl co pozwolilo rozwinac skrzydla Nole i i wygrac tamto spotkanie nawet w 2 setach. Berdych odprawil juz 3 rywali po 2-0 kolejno: Chardy 62 63 , Davydenko 63 76 , Petzschner 75 64. Czech jest teraz duzo lepszym tenisista niz chocby 2 sezony temu. Na kortach twardych jest naprawde grozny gdzie potrafic pokonac Federera i Nadala czy Roddicka + inne tenisowe gwiazdy. Moim zdaniem jest on wstanie dzisiaj poprawic nieco swoj bilans z Nole i pokonac go ale pewnie po 3 setowym pojedynku. Mam nadzieje ze Tomek ogarnie swoja psyche i swoja agresywna gra przezwyciezy swietnego defensora jakim jest Djokus.

  • Gargi

    LILLE vs LYON 27.02.2011
    Mój typ: Lille. Kurs 2.15
    Bukmacher: Betsson
    To będzie niezwykle ważny mecz dla obu tych ekip. Jak wiadomo zarówno LOSC jak i OL walczą o mistrzostwo kraju oraz reprezentują Francję na arenie międzynarodowej. Wydaje się, że oba te kluby ustabilizowały formę na równym wysokim poziomie. Na pierwszy rzut oka ciężko wskazać zdecydowanego faworyta. Co więcej trudno znaleźć czynniki które choćby w małym stopniu dawały któremuś z tych zespołów większe szanse na sukces. Postaram się więc udowodnić, że drużyna Lille zasługuje na Waszą uwagę podczas obstawiania. Mecz jest trudny do analizy ale kurs jaki Betsson oferuje za zwycięstwo Lille jest napewno zachęcający aby wziąć ten mecz pod uwagę podcza typowania. Uważam, że więcej atutów ma z pewnością gospodarz tego spotkania. Jako pierwszy powód wymienić trzeba niezwykle szeroką kadrę jaką dysponuje Lille, co w tej sytuacji jest sprawą niezwykle istotną. Jak wartościowch zmienników posiada trener Garcia pokazują mecze w LE gdzie Lille praktycznie od początku rozgrywek gra bez wielu zawodników z podstawowego składu. W ostatnim meczu z PSV na boisku nie pojawili się Hazard, Gervinho, Mavuba czy Sow. Mimo niezbyt korzystnego wyniku na własnym boisku (2-2) sytuacja ta nie powinna zmienić się w rewanżu ponieważ trener LOSC na pierwszym miejscu stawia ligę, co podkreślał w kilku wywiadach. Lille napewno będzie chciało się również zrewanżować za porażkę z pierwszej rundy, kiedy dość łatwo przegralo 1-3. Obie ekipy w tym sezonie o wiele lepiej prezentują się na własnym boisku, więc teoretycznie i tutaj łatwo wskazać faworyta. Dodatkowo warto podkreślić, że gospodarze wygrali 3 ostatnie spotkania przed własną publicznością nie tracą nawet bramki. Na piłkarzach Lille nie ciązy również tak wielka presja, bo przecież nikt na początku sezonu nie stawiał ich drużyny w roli faworyta rozgrywek. Dla tych zawodników zdobycie mistrzostwa będzie życiowym sukcesem, który pozwoli im odpowiednio się wypromować. Każdy fan Ligue 1 wie przecież, że to będzie ostatni sezon tej drużyny w obecnym składzie. To także powinno zdopingować drużynę do jeszcze większego wysiłku i zaangażowania.
    Jeżeli chodzi o gości napewno “w kość” dał im ciężki mecz z Realem Madryt w LM. Trener Puel nie zwykł eksperymentować ze składem i w miarę możliwości gra tą samą 11. Taka sytuacja powoduje, że zawodnicy nie mają odpowiedniej świeżości i zdarza im się przeplatać mecze genialne z całkiem nieudanymi. Dodatkowo w przeciwieństwie do trenera Garcii, Puelowi ciężko wyznaczyć priorytet na ten sezon. Ciężko pogodzić ligę i LM, o czym przekonało się wielu trenerów w tym również obecny szkoleniowiec OL. Niestety dwa poprzednie sezony pokazały, że trener Lyonu nie potrafi przygotować zespołu do walki na dwa fronty. Nie pozwala mu na to zresztą zbyt wąska kadra, szczególnie jeżeli chodzi o formację defensywną.
    Podsumowując, jako faworyta uważam drużynę Lille, która jest chyba bardziej zdeterminowana aby wygrać ten mecz i sięgnąć po mistrzostwo. Dodatkowo trener Garcia jest lepszym taktykiem i osobą doskonale wiedząca czego oczekuje od swoich zawodników. Wielu zawodników Lille rozgrywa najlepszy sezon w swojej karierze. Tacy zawodnicy jak Hazard, Gervinho czy Sow są w stanie w pojedynkę przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojego zespołu. Trener LOSC jak mało który szkoleniowiec potrafi pogodzić grę w lidze i europejskich pucharach. Efektem tego jest pozycja lidera w Ligue 1 i świetna postawa w LE. Jeżeli chodzi o kadry obu zespołów na chwilę obecną obaj trenerzy mają do dyspozycji wszystkich zawodników. Jedynie występ Lisandro Lopeza w Lyonie stoi pod niewielkim znakiem zapytania.
    Lille:
    pozycja w lidze – 1
    ostatnie mecze –
    Montpellier – Lille 3-1
    Lille – Toulouse 2-0
    Auxerre – Lille 1-1
    Lille – Lens 1-0
    Lille – Nancy 3-0
    Skład z ostatniego meczu ligowego:
    Mickael Landreau, Franck Beria, Aurelien Chedjou, Adil Rami, Mathieu Debuchy, Antonio Mavuba, Yohan Cabaye, Florent Balmont, Gervinho, Moussa Sow, Eden Hazard, Tulio de Melo, Ludovic Obraniak

    Kolejne mecze –
    Lille – Lyon
    Marsylia – Lille
    Lille – Valenciennes
    Lyon:
    pozycja w lidze – 4
    ostatnie mecze –
    Lyon – Nancy 4-0
    Saint Etienne – Lyon 1-4
    Lyon – Bordeaux 0-0
    Valenciennes – Lyon 2-1
    Skład z ostatniego meczu ligowego:
    Remy Vercoutre, Anthony Reveillere, Cris, Dejan Lovren, Aly Cissokho, Jeremy Toulalan, Kim Källström, Yoann Gourcuff, Jimmy Briand, Cesar Delgado, Bafetimbi Gomis, Michel Bastos, Jeremy Pied Miralem Pjanic 81'
    Kolejne mecze –
    Lille – Lyon
    Lyon – Arles
    Sochaux – Lyon

    Mój typ: 1

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • cesarz_18

    Spotkanie: Sampdoria Genua – Inter Mediolan (27.02.2011 godzina 20:45)
    typ – 1X
    kurs: 1.72
    buk: Betsson

    Jeszcze kilka tygodni temu Inter oglądał plecy sześciu rywali. Mówiło się, że podopieczni Leonardo nie mają szans na mistrzostwo Włoch. Ostatnie tygodnie diametralnie zmieniły sytuacje w obozie Nerazzurrich. Spośród 5 ostatnich meczów wygrali 6 i obecna strata do lidera, a zarazem największego lidera wynosi na dzień dzisiejszy 5 punktów. Przed tygodniem Inter w swoim stylu pokonał Cagliari (1:0). Szybko strzelona bramka, trochę kopania, nerwówka w końcówce i trzy punkty zostały na San Siro. Nastroje popsuły się w środę, kiedy to Mediolańczycy przegrali w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem (0:1). Jednak był to dopiero pierwszy mecz, więc straty są jak najbardziej do odrobienia.

    Zupełnie odmienne nastroje panują w Genui. W dwóch ostatnich meczach Sampdoria zdobyła tylko jeden punkt. Najpierw sympatycy Blucerchiati musieli otrząsnąć się po porażce w niezwykle ważnym, bo derbowym meczu z Genoą (0:1). Później było trochę lepiej, bo drużyna bezbramkowo zremisowała z Fiorentiną. W tabeli Sampdoria jest 14. (31 punktów), ale przewaga nad strefą spadkową jest na razie bezpieczna (8 punktów). Jednak Sampdoria, która miała pucharowe ambicje może czuć się rozczarowana.

    Bilans spotkań pomiędzy rywalami wynosi 13-12-6 na korzyść Interu. Jesienią w Mediolanie padł remis. Drużynie Sampdorii rywal z Mediolanu w ostatnim czasie bardzo pasuje. Ostatnia porażka na własnym stadionie miała miejsce w 2005 roku. Chociaż dzisiaj forma Genueńczyków nie robi wrażenia (ogólny bilans 7-10-9), to przed meczem z Interem mogą mieć nadzieje na korzystny wyników. Muszą jednak pamiętać o tym, że gdy Blucerchiati zdobyli w ostatnich 10 spotkaniach 8 punktów, Inter zdobył aż 24 punkty, będąc najlepszą ekipą Serie A pod tym względem. W zespole Leonardo nie zagra jednak czołowy snajper – Milito. Gospodarze z kolei nie będą mogli skorzystać z usług Semioli'ego i Biabany'ego. Recepta na sukces wydaje się być prosta, jednak trudna do wykonania. Inter słynie z tego, że mecz zaczyna od szturmowych ataków, by zdobyć szybko bramkę. W czterech ostatnich kolejkach, Mediolańczycy aż trzykrotnie zdobywali prowadzenie w pierwszych 10. minutach meczu. Uważam, że Sampdoria, która ma dobrą defensywę (27 straconych bramek przy 29 Interu) może przetrwać ten okres. Dodatkowo Inter będzie jeszcze miał w poamięci mecz z Bayernem i to rozkojarzenie Blucerchiati będą chcieli wykorzystać. Wystarczy zamienić się rolami. To Sampdoria musi atakować od pierwszych minut. Na własnym terenie drużyna odniosła trzy porażki z 13 rozegranych spotkań. Uważam, że Sampdoria odniesie korzystny wynik i będzie się cieszyła choćby z jednego punktu. Warto postawić, że gospodarze tego meczu nie przegrają.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Pobieznie przejrzalem analize, ale nie zauwazylem w niej zadnej wzmianki o pogodzie. A ta bedzie istotna, bo odczuwalne bedzie -20 stopni. Nie wiem jak zniosa to obcokrajowcy, w ogole wszyscy jak to zniosa, przeciez to mroz do szpiku kosci.

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Bartoszuk/100000498704283 Michał Bartoszuk

    Po co te wszystkie wzmianki o pochodzeniu, rodzicach? To naprawde takie istotne?

  • Radek_modlibowski

    Już dziś o godzinie 20-30 rozpoczynają się zmagania 24 kolejki niemieckiej ekstraklasy.
    Fatalnie spisująca się ekipa Wilków z Wolfsburga zagra dziś z czerwoną latarnią Bundesligi Borussią M'gladbach. Wszyscy eksperci określają to spotkanie mieniem meczu o sześć punktów, a według mnie ten mecz ma dużo większy kaliber.

    Działacze Wolfsburga stracili cierpliwość do angielskiego szkoleniowca Steva Mclarena, ponieważ drużyna z aspiracjami na europejskie puchary, zajmuje obecnie 15-ste miejsce w tabeli, czyli ostatnią bezpieczną pozycję, wyprzedzając 16-ste K'lautern zaledwie bilansem bramkowym. W ekipie Wilków nastroje są fatalne po ubiegłotygodniowej zmianę trenera spodziewano się marszu w górę tabeli którym dowodzić miał nowy szkoleniowiec Pierre Littbarski – jak mawia staropolskie powiedzenie nadzieja matką głupich i tak też było tym razem. Mimo,że VfL objęło prowadzenie za sprawą sprowadzonego zimą z Leverkusen Helmesa, mecz przegrało 2-1. Była to 4 porażka z rzędu a przy takim potenciale jest to aż nie możliwe. W zimowym okienku transferowym Wiki opuścił ich największy gwiazdor i niewątpliwe najlepszy zawodnik Bośniak Edin Dzeko który za 35 mln funtów zamienił słąbo spisującą się ekipe z Niemiec na Manchester City i wczoraj w LE w końcu zaczął strzelać dla ekipy z Manciniego.

    Już dziś Wolfsburg ma szanse zdobyć w końcu upragnione trzy punkty i odskoczyć od strefy spatkowej, lepszej szansy nie mogli sobie wyobrazić ponieważ na Volksfagen Arena przyjeżdza najsłabsza drużyna Bundesligi Borussia M'gladbach. W przeciwieństwie do drużyny gospodarzy w Gladbach zadziałała metoda zmiany trenera i w swoim debiucie Lucien Favre wygrał 2-1 z faworyzowanym Schalke 2-1, warto dodać, że zwycięstwo do zostało osiągnięte przed własną publicznością.

    Jak widzimy nastroje w obu ekipach nie są najlepsze, mecz będzie bardzo nerwowy i zacięty bo taki styl gry charakteryzuje spotkania o takim wielkim znaczeniu. Nowi szkoleniowcy mieli trochę czasu na wprowadzenie zmian w zespołach i to ma zapewnić dziś sukces jednej z ekip, a moim zdaniem zwycięstwo zostanie w Wolfsburgu.

    Za VfL według mnie przemawia:
    Po primo to, że w tym sezonie raz tylko mieli serię 3 porażek z rzędu – na samym starcie rozgrywek wtedy to przegrali kolejno z Bayernem (Mistrz 2009/2010), Mainz (rewelacja jesieni) i Dortmundem (moim zdaniem Mistrz sezonu 2010/2011) a więc z 3 ekipami które w dalszej fazie sezonu udowodniły, że są bardzo silne. Po tych 3 porażkach zanotowali 3 zwycięstwa z rzędu a więc potrafią przełamywać trudne serie.
    Po dwa, nowy trener miał cały tydzień na popracowanie i wprowadzenie swoich zasad i zmian co powinno zaprocentować w dzisiejszym meczu.
    Po trzecie, Wolfsburg ma ogromny potencjał piłkarski mają w składzie takich zawodników jak: Diego, Sanli, Hasebe czy Jussie, którzy w dzisiejszym meczu bedą na pewno bardzo zmotywowani i będą chcieli pokazać piłkarską złość.
    Kolejnym argumentem jest fakt, że Wolfsburg ma patent na ogrywanie Gladbach przed własną publicznością, z ostatnich 9 meczy wygrali aż 8, tylko raz przegrywając i to bardzo dawno temu.
    W dzisiejszym meczu w ekipie gospodarzy zabraknie Grafite i Mandzuka i moim zdaniem te teoretyczne „osłabienia” będą faktycznymi wzmocnieniami, w ataku wyjdą Helmes – który w ostatniej kolejce strzelił swojego premierowego gola dla Wilków i turek Sanli. Obaj mają coś do udowodnienia kibicom oraz pokazać nowemu trenerowi, że warto na nich postawić.

    Reasumując mecz o wszystko dla obu zespołów, jednak bardziej zdenerwowani i zmotywowani są gracze gospodarzy, którzy ten mecz muszą po prostu wygrać, oglądałem ich w 2 ostatnich meczach i Wplfsburg miał wielkiego pecha. Każda passa się kiedyś kończy, a to jest idealny moment na jej przełamanie. Wiemy, że liga niemiecka jest bardzo przewrotna i wszyscy obserwujący tą ligę dobrze widzą o czym mówię. Gladbach w tym sezonie potrafiło pokonać Levervcusen 6-3 na wyjeździe by w kolejnej kolejce przegrać 7-0 z będącym w strefie spadkowej Stuttgartem.

    Bukmacherzy również faworyzują WfL, kursy oscylują w okolicach 1,90-2,0 a więc szanse według wzoru matematycznego stawiają 60-40. Czas wielki na radość w ekipie Wolfsburga, stawiam na zdecydowane zwycięstwo gospodarzy

  • Tonto

    Typ o tyle trudny do typowania, że to pierwsza kolejka po przerwie zimowej. Sparingi nigdy nie określają do końca formy drużyn, dlatego nie opierałbym tak analizy na tych spotkaniach. Wisła ma dosyć zmieniony skład w porównaniu z tym z rundy jesiennej. Obawiam się, że nie są jeszcze dobrze zgrani, a Arka zawsze była trudnym terenem. Ja tu dzisiaj widzę ciężki mecz i toporną grę jednych i drugich. Do tego niska temperatura. Ja obstawiam dosyć ryzykownie, ale z szansami, na 0-0 po kursie 6.40. :)

  • X-Ray

    Podczas meczu Lech Poznań vs. Juventus, temperatura była jeszcze niższa a jak dobrze wiemy Lech zagrał wtedy dobre spotkanie. Jak powiedzieli piłkarze Juventusu, temperatura odczuwalna jest jedynie przez pierwsze 15 minut, potem piłkarze nie odczuwają tego zimna. No chyba że są na boisku statystami, ale to ich nomen omen popędza do działania i nikt w dzisiejszym spotkaniu nie będzie chciał stać w miejscu zamiast biegać. Zresztą najgorzej powinien mieć bramkarz, a on przystosowany jest już do takiego mrozu poprzez spotkania w Rosjii, co innego bramkarz Arki.

  • X-Ray

    Podczas meczu Lech Poznań vs. Juventus, temperatura była jeszcze niższa a jak dobrze wiemy Lech zagrał wtedy dobre spotkanie. Jak powiedzieli piłkarze Juventusu, temperatura odczuwalna jest jedynie przez pierwsze 15 minut, potem piłkarze nie odczuwają tego zimna. No chyba że są na boisku statystami, ale to ich nomen omen popędza do działania i nikt w dzisiejszym spotkaniu nie będzie chciał stać w miejscu zamiast biegać. Zresztą najgorzej powinien mieć bramkarz, a on przystosowany jest już do takiego mrozu poprzez spotkania w Rosjii, co innego bramkarz Arki.

  • X-Ray

    Podczas meczu Lech Poznań vs. Juventus, temperatura była jeszcze niższa a jak dobrze wiemy Lech zagrał wtedy dobre spotkanie. Jak powiedzieli piłkarze Juventusu, temperatura odczuwalna jest jedynie przez pierwsze 15 minut, potem piłkarze nie odczuwają tego zimna. No chyba że są na boisku statystami, ale to ich nomen omen popędza do działania i nikt w dzisiejszym spotkaniu nie będzie chciał stać w miejscu zamiast biegać. Zresztą najgorzej powinien mieć bramkarz, a on przystosowany jest już do takiego mrozu poprzez spotkania w Rosjii, co innego bramkarz Arki.

  • X-Ray

    Podczas meczu Lech Poznań vs. Juventus, temperatura była jeszcze niższa a jak dobrze wiemy Lech zagrał wtedy dobre spotkanie. Jak powiedzieli piłkarze Juventusu, temperatura odczuwalna jest jedynie przez pierwsze 15 minut, potem piłkarze nie odczuwają tego zimna. No chyba że są na boisku statystami, ale to ich nomen omen popędza do działania i nikt w dzisiejszym spotkaniu nie będzie chciał stać w miejscu zamiast biegać. Zresztą najgorzej powinien mieć bramkarz, a on przystosowany jest już do takiego mrozu poprzez spotkania w Rosjii, co innego bramkarz Arki.

  • X-Ray

    Podczas meczu Lech Poznań vs. Juventus, temperatura była jeszcze niższa a jak dobrze wiemy Lech zagrał wtedy dobre spotkanie. Jak powiedzieli piłkarze Juventusu, temperatura odczuwalna jest jedynie przez pierwsze 15 minut, potem piłkarze nie odczuwają tego zimna. No chyba że są na boisku statystami, ale to ich nomen omen popędza do działania i nikt w dzisiejszym spotkaniu nie będzie chciał stać w miejscu zamiast biegać. Zresztą najgorzej powinien mieć bramkarz, a on przystosowany jest już do takiego mrozu poprzez spotkania w Rosjii, co innego bramkarz Arki.

  • Obserwator

    Szkoda, że kopia wikipedii

  • Obserwator

    Szkoda, że kopia wikipedii

  • Obserwator

    Szkoda, że kopia wikipedii

  • Obserwator

    Szkoda, że kopia wikipedii

  • Obserwator

    Szkoda, że kopia wikipedii

  • Ksabi

    Przecież ta cała pseudoanaliza jest “zerżnięta żywcem” z wikipedii, a autor nawet nie raczył podać źródła. Według mnie należy się dyskwalifikacja za złamanie regulaminu.

  • Ksabi

    Przecież ta cała pseudoanaliza jest “zerżnięta żywcem” z wikipedii, a autor nawet nie raczył podać źródła. Według mnie należy się dyskwalifikacja za złamanie regulaminu.

  • Ksabi

    Przecież ta cała pseudoanaliza jest “zerżnięta żywcem” z wikipedii, a autor nawet nie raczył podać źródła. Według mnie należy się dyskwalifikacja za złamanie regulaminu.

  • Ksabi

    Przecież ta cała pseudoanaliza jest “zerżnięta żywcem” z wikipedii, a autor nawet nie raczył podać źródła. Według mnie należy się dyskwalifikacja za złamanie regulaminu.

  • Ksabi

    Przecież ta cała pseudoanaliza jest “zerżnięta żywcem” z wikipedii, a autor nawet nie raczył podać źródła. Według mnie należy się dyskwalifikacja za złamanie regulaminu.

  • Messsifcb

    Gratuluje zwyciężczyni, jednak z miejscem pana Przemka nie mogę się zgodzić. Nie wiem czemu jego analiza została wyżej oceniona niż X-Raya, tudzież pana Dawida Jankowskiego. Proszę zobaczyć ile tekstów jest skopiowanych z wikipedi przez pana Przemka. Każdy akapit praktycznie który wklejam w przeglądarkę zostaje wyświetlony. To jest swego rodzaju łamanie prawa, ponieważ owe fragmenty nie zostały zacytowane, ani nie zostało napisane skąd brany był ten tekst. Dla mnie to farsa, w tym konkursie chodziło o własną inicjatywę, a nie użytwanie regularne ctrl c + ctrl v.

  • Messsifcb

    Gratuluje zwyciężczyni, jednak z miejscem pana Przemka nie mogę się zgodzić. Nie wiem czemu jego analiza została wyżej oceniona niż X-Raya, tudzież pana Dawida Jankowskiego. Proszę zobaczyć ile tekstów jest skopiowanych z wikipedi przez pana Przemka. Każdy akapit praktycznie który wklejam w przeglądarkę zostaje wyświetlony. To jest swego rodzaju łamanie prawa, ponieważ owe fragmenty nie zostały zacytowane, ani nie zostało napisane skąd brany był ten tekst. Dla mnie to farsa, w tym konkursie chodziło o własną inicjatywę, a nie używanie regularne ctrl c + ctrl v.

  • miejski2323

    Są juz wyniki ??

  • Losdragos

    Piątek 2011-02-25 – Mecz
    Piłka Nożna – Polska – Polska Ekstraklasa 20:00
    Cracovia Krakow – Legia Warszawa || Typ: Legia || Kurs: 2.10

    W dzisiejszym spotkaniu zagrają ekipy które walczą o inne cele.Zespół z Krakowa walczy o utrzymanie w lidze gdyż po rundzie jesiennej zajmuję ostatnie miejsce w ekstraklasie z dorobkiem 8 pkt i bilansem bramek 16-31.Natomiast Zespól ze stolicy kraju po rundzie jesiennej zajmuję 3 miejsce z dorobkiem 27 pkt (bilansem 19-19) oraz ma tyle samo pkt co Wisła Kraków i traci 3 pkt do Jagielonii

    Założenia przed sezonem jak i przed meczem:

    Cracovia Kraków

    W drużynie z Krakowa oraz ich kibiców wielki nadzieję na utrzymanie się w ekstraklasie.Zarząd robi wszystko ,aby się to udało dwa miesiące cieżkich treningów, bardzo duża ilość sparingów.Działacze klubu liczą na to ,że to wszystko pozwoli powalczyć o utrzymanie w Ekstraklasie.
    Klub zrealizował wiele transferów które pozwalają wierzyć w założenia przed sezonowe.
    Sprowadzeni miedzy innymi :
    Nowe bramkarze: Wojciech Kaczmarek i Szymon Gąsiński;
    Nowi obrońcy: Vule Trivunović,Łukasz Nawotczyński, Bojan Puzigaća;
    Nowi gracze ofensywni: Piotr Giza i Aleksejs Višŋakovs
    Nie możemy jednak stwierdzić przed rozpoczęciem rundy czy to są trafne transfery wszystko się wyjaśni w trakcie rundy wiosennej.
    Drużyna jest w trakcie kształtowania i to jest bardzo duży minus który idzie za tym aby stwierdzić fakt iż aby Cracovia zaczęła grać w dobrym stylu trzeba ogrania piłkarzy ze sobą i ogrania na boiskach ekstraklasy.Weryfikacja czy drużynie udało się wzmocnić jest bardzo trudna tym bardziej gry jest to najsłabsza drużyna po pierwszej rundzie! Myślę że Cracovia może wykreować mocny zesół ale na to potrzeba czasu i cierpliwości.
    W podsumowaniu drużyna Pasów to dziś wielka niewiadoma i będzie im bardzo cieżko zatrzymaćchoćby pkt na swoim terenie.

    Legia Warszawa

    Już dziś Legia rozpocznie wyścig o mistrzostow w Ekstraklasie i to jest główne założenie. W gronach kibiców wielkie nadzieję na końcowy sukces.Bardzo dobre nastroje w drużynie i wielkie ambicje zawodników .Legia dokonała paru transferów ale myślę że w pierwszym meczy Maciej Skorża postawi na sprawdzonych zawodników , Legia będzie grać o 3 pkt to jest pewne.Nie chcą zapewne stracićna samym starcie pkt do Wisły czy też do Jagieloni.Zatem dziś piłkarze będą walczyć o 3 pkt i to jest im głownym celem na ten weekend.

    Bardzo zachęcam do gry na Legie w tym spotkaniu. Kurs dość wysoki a mecz pewny i zaskoczy mnie inny wynik niż zwycięstwo warszawskej Legi.