rennes

Szalony weekend w Europie

Nie chodzi nam bynajmniej o obalenie europejskiego dyktatora.  Na szczęście nie powstał regionalny konflikt. Mamy bardziej na myśli kwestie meczów, które odbyły się między piątkiem, a niedzielą. Jesteśmy zszokowani i w pewnym sensie zniesmaczeni. Bo chociaż w sporcie kocha się nieprzewidywalność, to wydaje się, że często kluby grają znacznie poniżej nie tyle oczekiwań, co swoich przeciętnych możliwości. Kupony nie wchodzą, kibice są wkurzeni, do tego atmosfera w szatniach się pogarsza, a co za tym idzie – zamiast grać lepiej, niektórzy tylko załamują ręce.

Popatrzcie na Ligue 1. Lyon, który aspiruje do miana europejskiej potęgi zaledwie remisuje z Rennes, Bordeaux z Valenciennes, a silny i wyrównany do tej pory Montpellier ulega Lens aż 1:4. Niewiarygodne. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że za resztą granic również rezultaty szokujące.

HSV, które wywaliło swojego trenera skopało 6:2 Koeln, które w ostatnich kolejkach radziło sobie nadzwyczaj dobrze. Borussia tylko zremisowała z Mainz, tracąc kolejne wywalczone wcześniej punkty, a Stuttgart przypomniał sobie jak grać w tym sezonie źle. Tyle chociaż, że nie zawiódł Bayern i Bayer.

W Holandii kolejny popis dali gracze Ajaxu. Mówi się już głośno, że kompromitującą porażką 2:3 zaprzepaścili swoje szanse na zdobycie tytułu. Nie jest to określenie zbyt odważne, ponieważ dwa kluby będące obecnie wyżej od nich w tabeli grają znacznie stabilniej i musiałaby się zdarzyć taka katastrofa jak ta w Lyonie, Borussii czy Milanie aby zmienić ten stan rzeczy. Ale tak właściwie patrząc na ten tydzień… wszystko jest możliwe.

Wspomniałem o Milanie, prawda? Nie bez powodu rzecz jasna. Przegrał swój mecz z klubem, który ostatnio zbierał ostre lanie właściwie od każdego. Przewaga nad Interem stopniała do zaledwie dwóch punktów i jeśli pytać mnie, skromnego redaktora, wydaje się, że kwestia Mistrzostwa bardziej przechyla się na korzyść Interu. Oni już nie dadzą sobie przerwać niezłej passy.

Na dobitke Arsenal. Mógł dogonić i właściwie przegonić Manchester. Tymczasem zremisowali dwa spotkania z rzędu. Ciśnie się na usta “żenada”, bo Wenger zamiast zaliczyć udany sezon, to przegrywa wszystkie kolejne trofea i ta niekonsekwencja w końcu doprowadzi go i kibiców do prawdziwego bólu głowy. Ile razy można zaprzepaszczać podsuwane przez los szanse?

Szalony tydzień, nieprawdaż?