Jakoś wątpimy aby przez najbliższe lata Mario Balotelli zmądrzał i zaczął traktować życie bardziej poważnie. Jeśli ktoś rodzi się dzikusem, to raczej taki zostaje już do samego końca. W pewnym sensie fajnie będzie oglądać wariata na boisku do końca jego kariery. Byle tylko jego bezmyślne zagrania nie znaczyły tego końca kiedyś dla innego z piłkarzy, grającego przeciw niemu…
W każdym razie dziś znowu słyszymy o tym, że wpadł w kłopoty. Przynajmniej tak twierdzi Raffaella Fico, jego była dziewczyna. Poinformowała ona media, że Super Mario będzie ojcem jej dziecka, ten oczywiście absolutnie się tego wyrzeka i jest gotowy na badania DNA. Pewnie zresztą wkrótce do nich dojdzie. A jeśli te okażą się pozytywne, cóż, już widzimy ładne alimenty przez całą jego karierę piłkarską.
Jeszcze byśmy zrozumieli taką wpadką, gdyby w grę wchodziła prawdziwa super modelka. Któraś z pań na co dzień reprezentujących Victoria’s Secret, ale Fico jest absolutnie przeciętna. Co za gust ma nasza gwiazda? Zresztą – wybaczcie ostry wjazd! – jakoś nie możemy sobie wyobrazić Mario w łóżku. Pamiętamy jak po bramce na Mistrzostwach Europy ściągnął koszulkę i stanął w miejscu, napinając mięśnie. Pewnie wygląda to podobnie. Zero uśmiechu.
Czemu w ogóle piszemy o Balotellim? Negując po części to co napisaliśmy na początku uważamy, że takich ludzi należy marginalizować. Nimi nie można się zachwycać, nie na tym polega piękno futbolu. Piłka nożna to radość, kunszt, ta zaciętość i walka. W jego przypadku, chodzi pewnie tylko o kasę…


