Bez wątpienia Zlatan Ibrahimovic od wielu już lat może o sobie mówić jak o jednym z najlepszych napastników naszego globu. Jest skuteczny, waleczny i potrafi zdobyć bramkę właściwie z niczego. Jest jednak również nienawidzony przez wielu kibiców, również swoich rodaków, którzy uważają go za “sprzedawczyka” i niegodnego noszenia właściwie żadnej koszulki piłkarskiej…
Jego wczorajsza prezentacja w nowym klubie wywołała ponownie falę oburzenia. Z jednej strony krytykowano go, że odchodzi z AC Milanu by jeszcze sobie zarobić, inni za sam fakt, że opuszcza formację dla której miał być bożyszczem i w której rzekomo chciałby skończyć karierę. Ale podobnie było w Barcelonie czy Interze. Dlatego kiedy tylko fani usłyszeli “gra tutaj jest spełnieniem moich marzeń” wybuchła bomba.
Oczywiście taka bomba emocjonalna. Najgorzej zareagowało nie środowisko związane z włoskim potentatem, lecz sami rodacy Ibracadabry. To właśnie oni stwierdzili, że mają już dość jego zagrywek. Bo przecież wystarczyło powiedzieć, że nie chce odchodzić, a wtedy żadne negocjacje nie miałyby celu. Tymczasem ten, jak ofiara przestępstwa zrzucił całość winy na osoby zarządzające AC Milanem.
Kto odbił pałeczkę? Mino Raoila, agent piłkarski, który nadzorował przenosiny tego zawodnika. Co prawda odpowiadał w pewnym sensie bardzo trafnie i sensownie, to mimo wszystko jego skierowane “Go fuck yourselves” do wszystkich przeciwników tego tran$feru może zaboleć. Tak, tak, jest to dokładny cytat z tego co się stało. Filmik macie zresztą dostępny pod tym adresem.
I takim oto sposobem Ibra został piłkarzem projektu wartego 250 milionów euro w ciągu dwóch lat. Celowo nie wymieniamy tutaj nazwy, bo i tak usłyszymy o nich jeszcze wielokrotnie. W tym okienku może już nie, ale w zimę, potem w lato, zimę, lato, i tak na okrągło. Aż zabawka się znudzi.

