Jerzy Dudek to bardzo barwna postać. To taki człowiek, który dowodzi powiedzeniu “Jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Chodzi nam oczywiście o jego osiągnięcia wywalczone na boiskach piłkarskich. A ma on ich naprawdę dużo. Najważniejsze to na pewno wygranie Ligi Mistrzów z Liverpoolem w 2005 roku, kiedy to w szalony i fantastyczny sposób wybronił rzuty karne, stając się prawdziwą ikoną tych rozgrywek. Nawet obecnie przeciętny kibic odpowie, że to właśnie Dudek robi najlepsze parady bramkarskie. To wzór dla młodych graczy i byłoby nam wszystkim żal, gdyby zdecydował się zawiesić buty na kołku…
A ponoć takie plany już są. Pewnie nie powinniśmy się dziwić. Bramkarz ma już 38 lat i jest to wiek, w którym zakończenie kariery nie dziwi nikogo. Generalnie, utrzymać odpowiednią formę mimo upływu lat to prawdziwa sztuka, i tylko niewielu graczy dokonało czegoś takiego, w tym Edwin Van der Saar czy Paolo Maldini. Akurat pod tym względem, to dla nas prawdziwa chluba.
Nic dziwnego, że piłkarza chce Legia Warszawa oraz kluby z Anglii, Hiszpanii, Turcji i Grecji. Być może jednak będzie tak, że już nikt nie dostanie okazji współpracy z tym wybitnym golkiperem. No, oczywiście nie licząc Realu Madryt, w którym to miałby odpowiadać za szkolenie młodszych bramkarzy. To byłoby zresztą kolejne wyróżnienie. Praca w Realu, wspólnie z takimi sławami jak Luis Figo, czy Zinedine Zidane, to chyba szczyt marzeń młodych ludzi.
A on ma to na wyciągnięcie ręki. Zapracował na to, niech więc mu się wiedzie dalej jak najlepiej. I cokolwiek zadecyduje, my to z pokłonami szacunku przyjmiemy, i zrozumiemy.






