Większość kibiców piłki nożnej wie, kim był/jest Jan Tomaszewski. Uwielbiali go wszyscy, nie bez powodu zresztą, trzeba bowiem przyznać, że golkiperem był, jak na swoje czasy, bardzo dobrym. Problem jednak pojawił się, kiedy piłkę trzeba było odłożyć, a kolejnym elementem pracy stał się mikrofon. I chociaż jako bloger w pełni szanuje tego człowieka, to nie mogę sobie jakoś wymazać wypowiedzianych już kilkukrotnie słów: – chłopie, zejdź z tej sceny i przestań rzucać błotem jakbyś był największą gwiazdą wszech czasów!
Bo tak pan Tomaszewski niestety się zachowuje. Raz co raz wrzuca na kogoś, czy Franciszka Smudę, czy piłkarzy z Polski, Europy, obojętne. Czasem wydaje się, że robi to tylko po to, aby ponownie ktoś o nim napisał. Na dobrą sprawę, świetnie mu to wychodzi, średnio raz w miesiącu pojawia się kolejny artykuł z całą taczką mięsa, gotową do wyrzucenia głowę X lub Y. Tym razem trafiło na PZPN, szkoleniowca i… Maora Meliksona.
Gwiazda Wisły Kraków stwierdziła, że jest gotowa grać dla Polski, szybko więc doczytaliśmy, że powołanie na kolejny mecz jest więc jedynie kwestią czasu. I z punktu kibicowskiego, cieszyłbym się z tego faktu bardzo, doskonale znam możliwości Maora. W Polskiej lidze drugiego takiego nie mamy, byłby więc fantastycznym uzupełnieniem pomocy. Wierzę, że wspólnie z Kubą Błaszczykowskim siał by masakryczny zamęt w szeregach wielu drużyn narodowych.
Ale co na to Tomaszewski? – Maor Melikson w reprezentacji Polski? Proszę mnie nie rozśmieszać. Smuda i PZPN powołując go znów się ośmieszają. (…)Prokuratura powinna sie zająć dyplomem Franciszka Smudy, bo ma go nielegalnie. (za źródłem: Onet.pl)
Smutne. Ale prędzej czy później się to skończy, mamy nadzieję, że media po prostu odbiorą ten mikrofon, i przekażą go osobie, która naprawdę chce z kadrą być. Bo ona potrzebuje wsparcia, a nie komentarzy w tym stylu…





