Real Madryt musiał solidnie przeżywać coroczne odpadanie z francuskim Olympique Lyon. Nerwy puszczały nie tylko piłkarzom, ale również sztabowi i być może przede wszystkim – kibicom. Ci byli zawsze przekonani o wyższości swojego klubu. Wygrażali się, mówili, że będą pogromy. Tymczasem Lyon zawsze w jakiś niewyjaśniony sposób był w stanie “obić” Galaktycznych i przejść do dalszej fazy rozgrywek elitarnej Ligi Mistrzów. Jak to się działo? Nie wiemy. Być może jakieś fatum, być może gorsze dni, a być może po prostu zbyt dobrze grający przeciwnik. Możemy to sobie tłumaczyć jak chcemy. Francuzi mieli swoje tryumfy.
Podczas losowania obecnych par mieliśmy dziwne przeczucie, że i tym razem na przeciw siebie stanie Lyon i Real, tak jakby ten drugi klub uparł się i żądza ta doprowadziła do kolejnego już rewanżu. Znowu mieli swoje szanse. Tym razem w awansie miał im pomóc The Special One. I pomógł. Real Madryt awansował wczoraj do ćwierćfinałów. Przełamał swoją passę i ograł Lyon stosunkiem 3:0 (1:1 w pierwszym meczu), tym samym kończąc przygodę francuskich klubów w tych rozgrywkach. Dzień wcześniej po walecznym boju odpadła przecież Marsylia.
Jak myślicie, czy Real złamawszy swoją fatalną serię będzie w stanie zajść na szczyt i wygra Ligę Mistrzów? Trudne pytanie, prawda? Szczególnie kiedy na drodze dalej stoi FC Barcelona i ten niesamowicie nieprzewidywalny Inter Mediolan.
Niewiadomych jest dużo. Ale przecież właśnie dzięki temu futbol jest taki piękny. Obserwujcie kolejne mecze na stronie zakładów Betsson.





