Oglądaliście wczorajsze mecze polskich drużyn w Lidze Europy? Muszę przyznać, że ja osobiście, jako bloger, jestem zaskoczony pozytywną postawą piłkarzy Legii Warszawa i Wisły Kraków. Być może nie do końca zgodzicie się z taką opinią, ale przecież nasze ekipy ciągle są postrzegane raczej jako słabeusze do bicia, bez względu na ich realną formę. Tymczasem było tak, że to rywale często musieli murować bramkę! Tego nie widziałem dawno!
Wielka szkoda, że zarówno spotkanie na Łazienkowskiej, jak i przy Reymonta zakończyło się remisami, ale akurat w tym przypadku nie warto jeszcze ich skreślać. Kto wie, może upragniony awans do 1/8 jest bliżej, niż to się wszystkim wydaje? Nie było mi dane oglądać jak bramki strzelali Wawrzyniak i Gol, obserwowałem za to zmagania Białej Gwiazdy i gra kombinacyjna, którą prezentowali dosłownie wgniatała mnie w ziemię. Pierwsza myśl: – czy to naprawdę Polska drużyna?!
*** WYGRAJ TYTUŁ KRÓLA WZGÓRZA I 111PLN OD BETSSON! ***
Gra po ziemi, trzymanie piłki, szybkość, precyzja, to tylko niektóre z tych cech, które można było dostrzec gołym okiem. I trzeba tu przecież dodać, że Krakowianie grali w osłabieniu, w pierwszej połowie za czerwoną kartkę (mocno dyskusyjną jeśli mam być szczery!) z boiska usunięty został Michał Czekaj, centralny defensor. Wcale nie wpłynęło to aż tak negatywnie na występ podopiecznych Kazimierza Moskala. Jeśli w rewanżu zagrają podobnie, to kto wie…
A Wy jak myślicie? Jakie szanse mają nasze polskie drużyny? Oba starcia odbędą się na wyjazdach, ale wcale nie znaczy to, że musimy odpadać! My trzymamy kciuki już teraz, bo trzeba wierzyć od początku, do końca, co zresztą pokazał wczoraj Cwetan Genkow, strzelając na 1:1 w 88 minucie.






