Wstępnie już zapowiedzieliśmy to spotkanie. Postaramy się teraz przybliżyć je trochę dokładniej. Głównie z prostego względu. Każdy starszy kibic ciągle powinien mieć w pamięci finał Mistrzostw Świata w 1998 roku, kiedy to drużyna Francji po dwóch golach wyśmienitego Zinedine Zidane‘a oraz Emmanuela Petita rozbiła Brazylię i sięgnęła po jedyne w swojej historii trofeum, tych najlepszych na naszym globie. Obecni podopieczni Laurenta Blanca oddaliby zapewne bardzo dużo, aby wrócić na szczyt.
Ostatnio ekipy te grały ze sobą prawie pięć lat temu. Wtedy to Thierry Henry zapewnił Francji skromne zwycięstwo 1:0. Brazylia ostatni raz z Trójkolorowymi wygrała w 1992 roku, łatwo więc wyliczyć, że na sukces czekają aż 19 lat! Pewne jest więc, że mimo niskiej rangi starcia, będziemy świadkami prawdziwej batalii. Raz, że czysta sportowa złość będzie płonąć w żyłach Brazylijczyków, dwa, ekipie Francji gra się z nimi w ostatnich latach po prostu dobrze.
Gdyby jednak spojrzeć na bilans ich ogólnych starć, lepiej wygląda tu kraj z Ameryki Południowej. Pięciokrotnie wygrywała Brazylia, czterokrotnie Francja, cztery razy na tablicy końcowej widniał remis.
Ostatnie wyniki?
Francja ograła Bośnię i Hercegowinę (2:0), Rumunię (2:0) i Luksemburg (2:0), co pozwoliło im objąć prowadzenie w grupie D, eliminacji do kolejnych Mistrzostw Europy. Rok 2010 zakończyli wygraną na Wembley z Anglią (2:1).
Natomiast podopieczni Mano Menezesa (Brazylia) w drugim kwartale ubiegłego roku wygrali z Iranem (3:0) i Ukrainą (2:0), przegrali za to z Argentyną (0:1), co kibiców zabolało szczególnie. Patrząc na ten bilans – lepiej wyglądają Europejczycy.
W kadrze Francji zabraknie Samira Nasriego i najpewniej Francka Ribery‘ego, kontuzjowany jest również Mathieu Valbuena – sytuacja jest więc zła, gdyż są to główni konstruktorzy gry ofensywnej Reprezentacji. Jeśli chodzi o Brazylię, na pewno w meczu nie zobaczymy Kaki, Maicona i Lucio, co wydaje się jest mniejszą stratą – względem budowy zespołu – niż ta z którą musi uporać się trener Blanc.
Podsumowanie? Jeśli obrona Francji nie zawiedzie – a jest bezapelacyjnie fantastyczna – to starcie zakończy się bezbramkowym remisem lub najwyżej jednobramkową zaliczką dla którejś z Reprezentacji. To będzie swojego rodzaju bitwa pomiędzy młodymi napastnikami (Gameiro, Remy), a rutynowanymi strzelcami (Fabiano, Ronaldinho). Zobaczymy, którzy okażą się lepsi tym razem.





