Bezdyskusyjnie Sporting Braga może zaliczyć występ w europejskich pucharach do udanych. Mało kto chyba przewidział, że mogą zajść aż tak daleko, eliminując po drodze takie potęgi jak Dynamo Kijów czy Liverpool. Jak pamiętamy, na ich drodze stał również Lech Poznań. Całość nabiera smaczku jeszcze bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że klub ten zaczął sezon fatalnie. Głośno mówiło się o wymianie trenera. Ten jednak zaskoczył wszystkich, zbierając od meczu z polakami świetne recenzje. Teraz zresztą Braga zajmuje wysokie, trzecie miejsce w tabeli Ligi Portugalskiej i jedynie Sporting jest w stanie im tą lokatę odebrać.
Bezpośrednio nad nimi natomiast znajduje się właśnie Benfika, która skromnie, bo skromnie, ale jednak wygrała z ligowymi konkurentami w ramach wczorajszego meczu Ligi Europy 2:1. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie, na przestrzeni zaledwie 9 minut. Można więc chyba powiedzieć, że był to bardzo szalony i gorący okres, który kibice lubią najbardziej. Mimo jednak wygranej gospodarzy, nastroje nie powinny być zbyt ciekawe. Na rewanż 5-go maja udadzą się tylko z jednobramkową przewagą, którą będzie mogła zaprzepaścić jedna piłka, jeden strzał.
Kto ma lepsze nastroje po czwartkowym meczu? Ciężko powiedzieć. To dobrze, bo w przeciwieństwie do drugiego półfinałowego meczu wszystko może się jeszcze zdarzyć…
Wczorajsze składy:
Benfica: Roberto – Maximiliano Pereira, Luisao, Jardel, Fabio Coentrao – Carlos Martins (65. Franco Jara), Javi Garcia, Pablo Aimar, Cesar Peixoto (66. Nicolas Gaitan) – Javier Saviola (86. Airton), Oscar Cardozo
Braga: Artur – Miguel Garcia, Alberto Rodríguez, Paulao, Silvio – Alan, Vandinho, Hugo Viana (63. Mossoro), Leandro Salino – Ze Meyong (55. Custodio), Lima (84. Kaka)





