To pytanie chodzi za kibicami już dłuższy okres. Ciągle słychać o przepychankach związanych z Twardym Angielskim Futbolem i Grą Aktorską z Hiszpanii. My jednak darujemy sobie sformułowania tego typu, napiszemy za to, że liczymy na finał godny tych dwóch ekip. FC Barcelona i Manchester United miały bowiem za sobą świetny sezon. Oba kluby wywalczyły przecież mistrzostwo w swoich krajach, prezentując przy tym naprawdę dobrą piłkę. Zresztą za fakt potwierdzający niech wystarczy tylko to, że w Anglii Manchester przegonił Chelsea i Arsenal, a w Hiszpanii Barca, Real oraz Valencję…
Jaki więc będzie finał? Spokojny, czy bardzo żywy? Może obstawimy?
Ostatnio obrońca United, Patrice Evra, powiedział, że w klubie, który reprezentuje margines błędu jest właściwie zerowy. Można więc zakładać, że Manchester kompletnie w nosie ma formę Barcelony, i jego celem jest absolutnie jedynie zwycięstwo. Wydaje się jednak, że faworytem jest mimo wszystko Barcelona, która właściwie od początku sezonu nie zawodzi, młucąc raz po raz wszystkich swoich rywali, łącznie z Realem Madryt.
Jedyne czego możemy być pewni w tym meczu, to tego, że zobaczymy najmocniejsze dwa składy naszego globu. Nie ma żadnych kontuzji. Tu nie będzie kalkulacji. Wygra lepsza ekipa. Kibiców więcej mieć będzie jednak na pewno Manchester. Spotkanie odbędzie się w końcu w Anglii, na Wembley, tak wiele znaczącym dla anglików stadionie…






